UDOSTĘPNIJ

W wyborach do Parlamentu Europejskiego należy głosować zgodnie z własnymi poglądami. Parafrazując abpa Michalika, zielony socjalista niech głosuje na zielonego socjalistę, liberał na liberała (ale takiego z prawdziwego zdarzenia, a nie klauna z demencją), chrześcijański demokrata na chrześcijańskiego demokratę. Wolę głosować pozytywnie, a takiej możliwości dawno nie miałem.

W 2011 współkierowałem kampanią Zielonych. Co z tego skoro moje głosy poszły w konsekwencji na listę SLD, które zaraz potem przejął Leszek Miller. Polityk, którego poparłem, bardzo dobry warszawski radny, też uległ wdziękom b. sekretarza PZPR, porzucając partię, której zawdzięcza mandat. Potencjalną skuteczność nad trudną, lecz konsekwentną drogę do celu wspólnie z Zielonymi wybrał również kandydat, który miał wtedy jedyną zieloną jedynkę.

Dlatego tym bardziej szanuję decyzję mojej partii, jak i późniejszą determinację koleżanek i kolegów, która pozwoliła nam podjąć próbę wystawienia własnych list do Europarlamentu. Dzięki Zielonym, a także drugiemu małemu komitetowi – Demokracji Bezpośredniej – Polki i Polacy dowiedzieli się o zagrożeniach związanych z TTIP, porozumieniem handlowym między UE a USA. Spełniliśmy oczekiwania wielu lewicowych wyborców, który od lat marzyli o powstaniu partii, zbudowanej na środowisku „Krytyki Politycznej” – jego kwiat (w tym prężnie działające kluby), są już dziś w Zielonych. Nim kampania na dobre się zaczęła współorganizowaliśmy Marsz na rzecz Klimatu i Sprawiedliwości Społecznej, piętnując hipokryzję bogatej Północy, w ogromnym stopniu odpowiedzialnej za nędzę i katastrofy klimatyczne na globalnym południu. Ściągnęliśmy najaktywniejszych ludzi na lewicy (nie tej SLD-owskiej i palikotowej), ale prawdziwej.

Choć ta lista jest zielona, jest mocno zaczerwieniona. Są tu ludzie, którzy tworzyli kiedyś Attac Polska (Maciek Konieczny, 10-tka w Warszawie) i od lat walczyli o sprawiedliwszy podział globalnego dochodu, zwracając uwagę na rosnące rozwarstwienie społeczne i wyzysk za który odpowiedzialne są transnarodowe korporacje. Są doświadczeni politycy i dyplomaci, a także osoby które zjadły zęby na tematyce zrównoważonego rozwoju (Ewa Sufin-Jacquemart i Ewa Koś). Jest ruch feministyczny i najjaśniejsze postacie środowiska LGBT w różnych odcieniach (Agnieszka Grzybek, Daniel Michalski, Anka Zawadzka). Są osoby rozumiejące problemy drobnych przesiębiorców i bariery tworzone przez machinę biurokratyczną (Ela Jachlewska – jedynka w Gdańsku). Są socjaliści starej (Ilka) i socjalistki nowej daty (Marcelina Zawisza czy Wiola Krysiak). Są happenerzy, artyści i prowokatorzy (Paweł Hajncel, Maciek Smykowski). Są Ci, którzy nigdy nie zapominali o tym, że poza społeczeństwem i gospodarką ważne jest środowisko naturalne (Kasia Dmochowska, Marek Kryda, Monika Paca, Artur Wieczorek czy Maciek Smykowski).

Każdy głos na Zielonych to inwestycja w bardziej sprawiedliwy, czystszy, nowocześniejszy świat, w którym wolnością będą mogli cieszyć się wszyscy, nie tylko Ci na górze piramidy społecznej.

Dzieło, które zaczęliśmy 10 lat temu, dziś zyskuje sojuszników w różnych partiach. Na kwestie demokracji i poszanowania praw człowieka zwraca uwagę Paweł Kowal z Polski Razem (jeśli jesteś prawicowcem, to można głosować bez poczucia żenady), na tematy związane z polityką narkotykową czy energetyką podobnie myślą Barbara Nowacka, Kazimiera Szczuka czy Andrzej Potocki (jeśli jesteś liberałem, to wybierz ich, więcej Verhofstadta to mimo wszystko mniej Korwina-Mikkego).

Skromny wynik nas nie zniechęci. Dobry – zmobilizuje do jeszcze większej pracy. Zieloni to projekt na lata, w Polsce PO-PSL, gdzie rośnie rozwarstwienie społeczne, dostęp do usług publicznych jest coraz trudniejszy, a armia wykluczonych pęcznieje, zapotrzebowanie na siłę, która stoi po stronie ludzi będzie rosło.

25 maja, w samo południe, zagłosuj na listę nr 12. Nie pożałujesz!

Zobacz również