UDOSTĘPNIJ

Sytuacja na obecnej Ukrainie, a także działania podjęte przez praktycznie wszystkie opcje polityczne uwydatniły gros problemów z którymi mamy do czynienia na naszym rodzimym podwórku. Bunt gnębionej przez prorosyjskiego prezydenta opozycji ukraińskiej jest doskonałym dowodem na progres w pojmowaniu przez postsowieckie narody tak wyniosłej wartości jaką jest szeroko rozumiana możliwość samostanowienia.

W miejscach, w których pojawia się realne myślenie o kwestiach dla Polski istotnych – nie trudno o spory. Doskonałym tego przykładem jest patriotycznie nastawiona opozycja, prowadząca bardzo liczne polemiki nacechowane tematyką ukraińsko ? unijną. Wiążące się z nimi znaczne emocje, biorąc górę nad racjonalnym rozpatrywaniem faktów, przekształcają dyskusję w formę jałowej krytyki wspierania wolnościowych aspiracji Ukraińców. Te zatrute, być może chęcią realizacji własnych planów, działania szkodzą zarówno danemu ugrupowaniu jak i szeroko pojętej prawicy która m.in na tej płaszczyźnie powinna dojść do porozumienia. Porozumienia opierającego się na dyskusji i szacunku, zakładającego stworzenie w przyszłości suwerennej, silnej i wiarygodnej Polski rządzonej zasadą ?Na zachodzie interesy na wschodzie bezpieczeństwo?

Stanu takiego nie da się uzyskać w momencie, w którym prezes największego ugrupowania opozycyjnego realizując politykę zagraniczną leżącą w gestii rządu, jest notorycznie piętnowany za błędy których nie popełnił, a co najlepsze: nie ma zamiaru popełniać. Krytyka jego działalności jest cechą dominującą nie tylko duszonej przez sondaże Platformy, lecz także środowisk których postulaty i pomysły rozwiązań społeczno-polityczno- gospodarczych niewiele różnią się od propozycji partii będącej obecnie liderem w notowaniach. W dzisiejszej sytuacji nić porozumienia skupiona wokół Prawa i Sprawiedliwości łączy wiele ugrupowań. Ich liczba powinna systematycznie wzrastać aby budować co raz większy oddolny ruch jednoczący myślących i chętnych do działania Polaków.

Obecność lidera polskiej opozycji na Majdanie Niepodległości w Kijowie była dobrym posunięciem medialnym, mądrze wpisującym się w politykę międzynarodową prowadzoną niegdyś przez śp. Lecha Kaczyńskiego. Wizyta stworzyła także podwaliny do przyszłej współpracy naszych krajów, która w perspektywie nadchodzących zmian geopolitycznych wydaje się być konieczna. Lawina krytyki, spadająca do dzisiaj na prezesa PiS jest w dużej mierze oddzielona od rzeczywistości. U jej podstaw leżą antagonizmy polityczne, przejawiające się odsuwaniem w cień realnych problemów Polski i jej sąsiadów. Oskarżenia jakoby Jarosław Kaczyński miał świadomie bratać się ze środowiskiem Swobody wspierającej UPA, pozdrawiać tłum faszystowskimi hasłami, bądź namawiać do zapomnienia zbrodni ukraińskich nacjonalistów są zwyczajnie nieuczciwie. Interes leżący we współpracy Polski i Ukrainy jest szansą na zmianę niekorzystnego dla nas układu sił w Europie. Nasze kraje posiadające ogromny niewykorzystany potencjał erując się zasadą ?razem można więcej? są w stanie osiągnąć niewyobrażalny sukces. Nie kłóci się to w żaden sposób z upamiętnieniem i ostatecznym wyjaśnieniem zbrodni dokonanych przez UPA, a nawet wręcz przeciwnie: może ułatwić proces zjednoczenia.

Robert Czyżewski ekspert do spraw Ukrainy z fundacji ?Polonia- Ruthenia? na antenie Telewizji Republika doskonale zarysował perspektywę możliwego porozumienia: ?Naród to wspólna interpretacja przeszłości, a więc pojednanie [między naszymi narodami] musi odbyć się na wspólnej bazie historycznej a nie wbrew niej. Powinniśmy znaleźć zatem wspólne momenty w naszych dziejach, które łączą ? a jest ich sporo: sojusz w roku 1920 czy bitwa pod Chocimiem, którą wygraliśmy ponieważ z pomocą przybyli kozacy dowodzeni przez Piotra Sahajdacznego.?

Ukraina będąc częścią ZSRR utraciła swoją historyczną suwerenność. Gloryfikowanie Stepana Bandery i jego morderczych organizacji to nic innego jak rozpaczliwe poszukiwanie swojego miejsca w zawiłej historii ziem wschodnich. Rozwiązaniem tych problemów jest przekierowanie wspomnianych poszukiwań na grunt prawdziwych, nie naznaczonych plamami kolaboracji i zdrady momentów w przeszłości.

Zarysowała się więc przed nami na wyciągnięcie ręki wizja posiadania silnego sojusznika. Sojusznika wspierającego nasz kraj w walce z absurdami Unii Europejskiej i wreszcie słowiańskiego partnera do współpracy. Wyciągnijmy zatem szybko ręce i chwyćmy się szansy, która lada chwila może przeminąć pozostawiając nas rozgoryczonych po odjeździe być może ostatniego pociągu w kierunku zmian.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułNie likwidować – reformować!
Następny artykułWyspa kłopotów na oceanie ropy
Andrzej Brzozowski
Reprezentant Prawa i Sprawiedliwości. Członek Forum Młodych PiS. Konserwatywny katolik. Zainteresowany bieżącą polityką, partnerstwem wschodnim i historią. Poglądy gdzieś między Piłsudskim a Dmowskim. "Naród, który traci pamięć przestaje być Narodem ? staje się jedynie zbiorem ludzi, czasowo zajmujących dane terytorium."

Zobacz również