UDOSTĘPNIJ
Źródło: youtube.com, pixabay

Część z nas pamięta te czasy, część z nas słyszała o nich od swoich rodziców. Na rynek „rzucono” towar. Trzeba się ustawić w kolejce, a następnie stoczyć walkę z innymi klientami. Jeśli miało się szczęście i stanęło się „w ogonku” odpowiednio wcześniej albo spełniało się warunki, aby stanąć „w kolejce uprzywilejowanej”, to wracało się do domu z tarczą, czyli z upragnionym towarem. Wydawać by się mogło, że te czasy odeszły bezpowrotnie.

A jednak nie. Na filmiku zamieszczonym w serwisie YouTube.com widzimy mężczyznę i kobietę toczących walkę o tanie kuchenne urządzenie wielofunkcyjne. Walkę stoczyli w jednym z krakowskich sklepów sieci „Lidl”.

Mężczyzna, który (jak twierdzi walcząca z nim kobieta) przyszedł później, trzyma mocno pudełko z urządzeniem. Podobnie czyni niedająca za wygraną przeciwniczka. Krzyczy ona, że to niesprawiedliwe. Płaczliwym głosem przypomina, że była pierwsza i to ona ma prawo do zakupu ostatniego, jak się okazuje, sprzętu.

Brzmi kuriozalnie, jednak to prawda. W pewnym momencie mężczyzna niemal wygrywa spór, potężnym chwytem porywa pudełko i próbuje odejść. Kobieta jednak jest bardzo zdeterminowana. Chwyta pudełko jeszcze silniej, on zaś powala ją i siebie na ziemię, gdzie dalej toczy się walka.

Wygląda to trochę jak zapasy MMA, trochę jak bójka drugoklasistów o ulubioną zabawkę. W pewnym momencie pojawia się ochroniarz, który próbuje uspokoić walczących państwa, potem zaś deklaruje przejrzenie monitoringu, by sprawdzić, kto faktycznie był pierwszy.

Z komentarza zamieszczonego przez autora pod filmem dowiadujemy się, że ostatecznie spór wygrała kobieta, akcja, jak się zdaje, nie była „ustawiona”, a robot kuchenny miał cenę 888zł.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również