UDOSTĘPNIJ

Dlaczego Polskie Państwo Podziemne – którym chwalimy się jako największą, najpotężniejszą i najsprawniejszą tego rodzaju strukturą na całym bożym świecie – nie potrafiło uchronić przed rzezią własnej ludności cywilnej w kilku województwach? I to rzezią, której sprawcami nie był przeciwnik dysponujący samolotami, czołgami i komorami gazowymi, ale kiepsko uzbrojone i wyszkolone bandy wyposażone często w kije, cepy i siekiery.

Jak to się stało, że dzielni chłopcy z AK o takich dziarskich pseudonimach jak „Wilk”, „Błyskawica” czy „Jastrząb” nie rozpędzili na cztery wiatry hajdamackiej tłuszczy z kosami w rękach? Dlaczego wielka wojskowa organizacja dowodzona przez wyższych oficerów, generałów, pułkowników i majorów, organizacja pompowana przez kilka lat przez brytyjskiego sojusznika dolarami, sprzętem, bronią i materiałami wybuchowymi, nie podjęła żadnych poważniejszych działań wymierzonych w morderców z UPA?

Odpowiedź jest ponura. Otóż czynniki kierownicze polskiego podziemia uznały, że działania w obronie zarzynanych Polaków mogłyby niepotrzebnie „podzielić siły” Armii Krajowej. Siły, które były rzekomo niezbędne do walki z Niemcami.

Ukraińscy nacjonaliści na Wołyniu i w Galicji Wschodniej zamordowali blisko 130 tysięcy Polaków. Mężczyzn, starców, kobiet i dzieci. Polaków ćwiartowano, przerzynano piłami, rozrywano końmi, topiono w studniach, palono żywcem. Kobiety gwałcono i wyrywano im z brzuchów płody, dzieci nabijano na sztachety. Wydłubywano oczy, ucinano języki, genitalia. Ludobójstwo na Wołyniu i w Galicji Wschodniej jest jedną z najbardziej mrożących krew w żyłach zbrodni zbrodniczego XX wieku.

Pierwszego antypolskiego pogromu nacjonaliści dokonali 9 lutego 1943 roku w kolonii Parośla. Apogeum rzeź na Wołyniu osiągnęła w lipcu 1943 roku. W 1944 roku fala przemocy rozlała się na Galicję Wschodnią. Polskie Państwo Podziemne miało więc mnóstwo czasu, aby podjąć działania obronne. Tymczasem niemal nie kiwnęło palcem. (…) przysłanie z centralnej Polski amunicji oraz kilkunastu kompanii Armii Krajowej uzbrojonych w broń maszynową. Takie siły szybko okiełznałyby ukraińskich nacjonalistów na tym terenie. Władze Polski Podziemnej jednak odmówiły. Na Wołyń przysłano jedynie grupę oficerów oraz jedną kompanię liczącą kilkudziesięciu ludzi. Nastąpiło to… w marcu 1944 roku. A więc blisko rok po apogeum mordów.

„Udostępnienie potrzebnej Kresom broni roznieciłoby ogień walki do niewyobrażalnych rozmiarów, a opinia publiczna świata uzyskałaby argument, że walka Polaków o granice z września 1939 roku była błędem politycznym” [pułkownik Jan Rzepecki, szef Biura Informacji i Propagandy AK]

Macie już państwo odpowiedź na pytanie, dlaczego 130 tysięcy Polaków musiało zginąć pod ciosami siekier. Żeby przypadkiem „opinia publiczna świata” sobie źle o nas nie pomyślała..

fragment książki Piotra Zychowicza Obłęd’44

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również