UDOSTĘPNIJ

W ostatnich tygodniach Bartłomiej Misiewicz zyskał popularność o jakiej prawdopodobnie nawet nie marzył. Niestety dla niego, związany z nim szum medialny raczej nie ma pozytywnego wydźwięku.

Zaczęło się od medalu, potem przyszedł awans i posady w kilku państwowych spółkach. Po – jak sam twierdzi – 10 latach u boku Antoniego Macierewicza, Bartłomiej Misiewicz wreszcie zaczął robić błyskawiczną karierę. Kariera ta skończyła się jednak jeszcze szybciej niż się zaczęła.

Misiewicz jest krytykowany nie tylko za niesłuszne – zdaniem opozycji – przyznanie mu medalu i błyskawiczne awanse. Ulubieniec Antoniego Macierewicza ma też problemy przez kolejne kłamstwa, jakimi usiłował ukryć swoje braki w wykształceniu.

Misiewicz deklarował początkowo, że jest administratywistą. To tytuł przysługujący osobom, które ukończyły Administrację. Kiedy kłamstwo wyszło na jaw, Bartłomiej zadeklarował, że co prawda studiów jeszcze nie skończył, ale stanie się to lada moment. Okazuje się, że także ta deklaracja ma niewiele wspólnego z prawdą. Z systemu informatycznego Uniwersytetu im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie – gdzie Misiewicz miał studiować – wynika, że został on skreślony z listy studentów. Faktycznie więc podjął tam studia, jednak w ciągu 7 lat nie udało mu się skończyć trzyletniego licencjatu i obecnie nie jest studentem.

źródło: natemat

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również