UDOSTĘPNIJ
źródło/wikimedia.org

Ministerstwo Zdrowia chce, by apteki prowadzili ludzie z wykształceniem farmaceutycznym. Oznacza to koniec sieciówek aptecznych, gdzie można kupić leki nawet 30% taniej. Prawdopodobnie około 5 tysięcy aptek upadnie po tym, jak plan wejdzie w życie.

Według pomysłu ministerstwa, w każdej aptece minimum 51% udziałów miałaby mieć osoba z tytułem przynajmniej magistra farmacji. Na łamach gazety „Rynek Aptek” mówił o tym wiceminister zdrowia, Krzysztof Łanda.

„Zaproponujemy, żeby co najmniej 51 proc. udziałów w aptece miały osoby z tytułem magistra farmacji” – poinformował Łanda.

Oznacza to, że rynek farmaceutyczny przeżyłby niemałe zawirowanie. Jak dotąd 2/3 aptek jest zrzeszonych w mikrosieciach, z czego co trzecia z sieci nie należy do osoby po farmacji. W sprawie pomysłu ministerstwa zaapelował już Związek Pracodawców Aptecznych PharmaNET.

Jego prezes, Marcin Piskorski, poinformował, że wdrożenie planu ministerstwa w życie będzie kosztowało 5 mld złotych. „Czy taką kwotę zapłaci Skarb Państwa?” – pyta prezes.

„Mamy nadzieję, że ministerstwo się z tego pomysłu wycofa. Ostrożnie licząc, ustawie podlegać będzie 5 tys. aptek, czyli wywłaszczenie dotknie majątku wartego 5 mld złotych. I zatrudniającego kilkadziesiąt tysięcy pracowników” – mówi Piskorski.

Całkiem inaczej podchodzą do pomysłu Ministerstwa Zdrowia indywidualni aptekarze. Ci cieszą się na wieść o likwidacji tańszych sieciówek. Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, zwrócił jednak uwagę na to, że nieznane są im jeszcze żadne szczegóły.

„Cieszy nas ta zapowiedź, ale nie znamy jeszcze żadnych szczegółów” – mówi Tomków.

POLUB FANPAGE PLURALISTYCZNEGO, BEZSTRONNEGO SERWISU O POLITYCE, BY BYĆ NA BIEŻĄCO


Obserwuj Pikio.pl na Twitterze, tam więcej informacji!


źródło: rp.pl
pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również