UDOSTĘPNIJ

Ostatnimi czasy co chwilę w telewizji pojawia się materiał o prof. Bogdanie Chazanie, aborcji, matce, która jej chciała, ale która nie została jej umożliwiona, przeciwnikach/ zwolennikach usuwania dzieci. Rozmawiając z wieloma osobami (zarówno mężczyznami jak i kobietami), natrafiłam kilkakrotnie na opinię, że mało uwagi poświęcono samemu dziecku.

Ogólna tematyka tych materiałów obraca się wokół tego jak dziecko wyglądało po urodzeniu (gazety i media prześcigały się w dostarczeniu bardziej szczegółowego obrazu), czy prof. Chazan wcześniej usuwał dzieci, czy nie usuwał, czy matka powinna mieć przyzwolenie na aborcję, czy też nie. Pojawiły się również opisy samego przebiegu procesu aborcji (których nie przytoczę, ze względu na powagę sprawy, dodam tylko, że niektórzy znaleźli metodę bardziej humanitarną od poprzedniej, choć do humanitarności jej daleko…)

Najmniej uwagi poświęciło się natomiast komuś najbardziej zaangażowanemu, czyli dziecku…

Cechy zarówno psychiczne jak i fizyczne dziecka kształtują się w drugim tygodniu ciąży, połączenie dziecka z matką to zaledwie 4 tydzień. Dlaczego o tym piszę? Otóż dlatego, że jakkolwiek chore dziecko by nie było zawsze będzie odczuwało to, czy matka je kocha czy też nie. Proszę nie zrozumieć mnie źle, absolutnie nie mam na myśli, że akurat w tej sprawie matka nie kochała dziecka. Na pewno jednak nie pokazała tego mediom. Stąd mój artykuł.

Nie można negować postawy matki, bo żadna kobieta nie jest w stanie powiedzieć jak zachowałaby się w danej sytuacji. Jednakże proszę zwrócić uwagę jak silne było dziecko mimo swych wad rozwojowych. Było jednak na tyle odporne by przeżyć okres ciąży i w tymże okresie matka powinna przekazywać dziecku swoją miłość, bo każde dziecko na nią zasługuje. Zamiast szumu medialnego cała ta sprawa powinna odbywać się w szpitalnych kuluarach. Po co dało się lekarzom klauzulę sumienia, skoro skorzystanie z niej prowadzi do burzy w mediach? Poza tym matka dziecka zapewne została poinformowana o skutkach ubocznych przy zapłodnieniu in vitro.

Nie powinno się dziecka traktować instrumentalnie, tak jak by to było coś pozbawione ludzkich uczuć. Tak jakby w każdej chwili można było się rozmyślić bo jednak takiego dziecka się nie chce. Zapewne pojawią się komentarze, że nie zdaję sobie sprawy jak to dziecko wyglądało, jak cierpiało i, że i tak by nie przeżyło. Ja to komentuję w ten sposób, że dziecko doznało cierpienia bo nie doznało matczynej miłości, bo pozwolono na to, by stało nad nim kilku lekarzy i deliberowało czy takie dziecko powinno się urodzić, czy nie powinno. Idąc tym tropem wszyscy powinniśmy zostać abortowani bo i tak kiedyś umrzemy w lepszy czy gorszy sposób.

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułŚrodowa demokracja
Następny artykułProfile z lajkiem i bez lajka
Ewa Zajączkowska
Poglądy konserwatywno- liberalne z elementami nacjonalizmu (uważam, że bardzo istotny jest element narodowościowy w polityce Państwa- zdrowy moralnie naród będzie potencjalnie ogromną siłą. ) Zdecydowana przeciwniczka aborcji, mama 3 letniego chłopczyka. Urodzona w Radomiu w 1990. Tolerancyjna, ale ceniąca zasady i moralność

Zobacz również