UDOSTĘPNIJ
źródło: wikimedia.org, flickr.com

Ta sprawa rozjuszyła członków opozycji. Chodzi o miliony złotych, które trafiły do ludzi Beaty Szydło. Ci mają za nie realizować partyjne pomysły i prowadzić kampanię PiS. Wśród przeciwników władzy sprawa już zyskała rangę „afery billboardowej”.

Sprawa kontaktów między Polską Fundacją Narodową i powstałą niedawno spółką założoną przez ludzi Beaty Szydło elektryzuje opozycję w ostatnich dniach. Podwładni premier, Piotr Matczuk i Anna Plakiewicz, założyli wspólnie spółkę i nagle ni stąd ni zowąd otrzymali kasowe zlecenie.

Polska Fundacja Narodowa, powstała po to, by promować Polskę. Podmiot nagle jednak, tuż po powstaniu spółki ludzi Szydło, zgłosił się do niej. Otrzymał kontrowersyjne zlecenie na 100 mln złotych. Podwładni Szydło mają zorganizować akcję promocyjną reformy sądownictwa w wersji Prawa i Sprawiedliwości.

Choć ten przepływ pieniędzy wzbudza kontrowersje, dla wielu krytyków pozostaje oczywistym posunięciem. Zwłaszcza, kiedy podkreślają kto jest szefem fundacji. Na jej czele stoi bowiem Cezary Jurkiewicz, radny z PiS, który podczas miesięcznic smoleńskich odpowiedzialny jest za organizowanie ochrony. Jak oświadczył, w sprawie zlecenia na promowanie reformy sądownictwa została wybrana spółka podwładnych Szydło na drodze „obopólności z pominięciem przetargu”.

W sprawie kontrowersje wzbudza nie tylko wybór bardzo bliskich Szydło ludzi, ale także to, skąd pochodzą pieniądze na to przedsięwzięcie. Polska Fundacja Narodowa zyskała 100 mln złotych od spółek skarbu państwa. Teraz pieniądze trafiły do spółki ludzi Szydło. Oznacza to, że każdy Polak zrzucił się na to, by teraz PiS organizowało kampanię promocyjną swoich idei.

źródło natemat.pl

Jak naprawdę bogaty jest Petru? 10 interesujących faktów z jego życia

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również