UDOSTĘPNIJ
źródło: flickr.com

Legendarny frontman Queen, wokalista o potężnym głosie, a także zadeklarowany biseksualista i wielbiciel skandali – dziś mija 25. rocznica śmierci Farrokha Bulsary, bo tak brzmi prawdziwe imię Freddiego Merury’ego. Muzyk umarł na powikłania związane z osłabieniem odporności przez AIDS.

Mercury dał się poznać światu nie tylko jako wokalista znanego na całym świecie zespołu rockowego, ale także skandalista i celebryta. Kiedy tylko mógł, oddawał się imprezowaniu, które najczęściej trwało całą noc i kończyło się kolejnego dnia o poranku w łóżku z przypadkową osobą – kobietą lub mężczyzną. Prawdopodobnie to właśnie zamiłowanie do imprezowania i rozwiązłość zgubiły Mercury’ego.

Tak przynajmniej sądzą do dziś eksperci badający okoliczności zarażenia się przez wokalistę wirusem HIV. Są bowiem zdania, że podczas jednej z takich imprez na początku lat 80. minionego wieku Mercury odbył stosunek seksualny z mężczyzną, który go zaraził. Na fakt, że do zarażenia doszło na początku lat 80. wskazuje też okres inkubacji, jaki poprzedził wyraźne wystąpienie choroby u muzyka w 1987 roku. Do dziś nie wiadomo jednak, kim była osoba odpowiedzialna za zarażanie Freddiego.

Jeszcze zanim zachorował, w latach 70., muzyk przez kilka lat pozostawał w związku z kobietą, Mary Austin. Jednak, kiedy Queen zaczął zdobywać światowy rozgłos, oświadczył Austin, że jest biseksualistą i nie może dłużej żyć z nią w związku. Ta zrozumiała ukochanego, w spokoju rozeszła się z nim, ale pozostała jego bliską przyjaciółką do końca życia wokalisty. Jak twierdzi, „gdyby Freddie nie był tak porządny i prowadził podwójne życie, mógłby ją zarazić HIV”.

 – Gdyby nie był tak porządnym człowiekiem i nie powiedział mi, nie byłoby mnie tutaj teraz. Gdyby prowadził podwójne życie bez powiedzenia mi, miałabym kontakt z HIV i po prostu bym umarła. Nigdy nie zapomnę tego momentu, byłam nieco naiwna, a uświadomienie sobie prawdy zajęło mi dłuższy moment. Freddie poczuł się wspaniale po tym, gdy w końcu wyznał mi, że jest biseksualny – opowiadała Austin w wywiadzie z 2013 roku.

Co ciekawe, Austin prawdopodobnie zabierze ze sobą do grobu tajemnicę tego, gdzie znajdują się dziś prochy jej byłego mężczyzny. Życzeniem Freddiego było bowiem, by nieznane było miejsce jego pochówku. Po śmierci spalono bowiem ciało muzyka, a urna z jego prochami wylądowała u przyjaciółki. Nie wiadomo jednak gdzie podziewają się teraz prochy Mercury’ego, gdyż Austin zabrała je w nieznane miejsce niedługo po kremacji.

 – Pewno ranka po prostu wymknęłam się z domu razem z urną. To musiał być zwykły dzień, żeby służba nie mogła niczego podejrzewać, gdyż plotki były na porządku dziennym. Nikt nigdy nie dowie się, gdzie Freddie został pochowany, takie było jego życzenie – oświadczyła Austin.

Najbardziej popularne są dwa zdania dotyczące tego, gdzie mogą być prochy wokalisty. Według jednego, Austin rozsypała szczątki nad Jeziorem Genewskim. Zaś według drugiego, prochów Freddiego należy się doszukiwać na londyńskim cmentarzu Kensal Green.

Niedawno, 13. listopada 2016 roku, zmarła matka Freddiego, Jer Bulsara. Tym samym matka frontmena Queen nie doczekała 25. rocznicy śmierci syna.

Freddie Mercury odszedł 24. listopada 1991 roku o 19:20 w swoim domu Grden Lodge w Londynie w wieku 45 lat. Przyczyną śmierci było grzybicze zapalenie płuc, na które zachorował w związku z obniżoną odpornością przez AIDS.

Polub fanpage jedynego bezstronnego portalu informacyjnego


pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również