UDOSTĘPNIJ

W grudniu w całym kraju obchodziliśmy kolejną rocznicę ogłoszenia przez Wojciecha Jaruzelskiego stanu wojennego. W wielu miastach szły marsze pamięci, przypominające o ofiarach tamtych mrocznych dni. Robiono też różnego rodzaju happeningi.

Moje stowarzyszenie, a dokładniej oddział krakowski oprócz spotkania ze Sławomirem Cenckiewiczem, Lechem Kowalskim oraz Maciejem Korkuciem na temat postaw Wojciecha Jaruzelskiego i Ryszarda Kuklińskiego zorganizowało happening. Miał on na celu przybliżenie grozy tamtych dni poprzez krótkie scenki w lokalach nawiązujących stylistyką do PRL. I tak nasi członkowie przebrani w stroje z lat 80. wchodzili do takiego lokalu rozdając materiały propagandowe, na których znajdowała się informacja o stanie wojennym.

Po pewnym czasie z głośników rozbrzmiewał słynny fragment, kiedy to Jaruzelski ogłasza stan wojenny. W trakcie tego przemówienia do narodu I Sekretarza KC PZPR do lokalu mieli wejść przedstawiciele grupy rekonstrukcyjnej milicjii. Mieli oni dowiedzieć się, kto te materiały rozdaje i złapać tych ludzi. Podczas happeningu zauważyłem jedną rzecz, która mnie zasmuciła. Większość osób będących w tych lokalach nie była zasmucona lub przerażona faktem brutalnego aresztowania przez milicję. Była raczej rozbawiona tym faktem.

Zacząłem się zastanawiać dlaczego tak jest, że tak smutna rocznica wywołuje wśród młodych ludzi nie smutek i refleksję na temat minionych wydarzeń, ale wzbudza uśmiech i zabawę, ponieważ “coś się dzieje”. Ta ignoracja i obojętność jest przedstawiona na filmikach z tego happeningu. Co może stać u podstaw takiego, a nie innego odbioru stanu wojennego, ale także i PRL jako takiego.

Otóż pierwszym elementem jest popkultura. W niej PRL jawi się jako zabawny świat rodem filmów Barei, gdzie występuje wiele absurdów. Są one jednak bardziej śmieszne, niż straszne. Tak samo istnienie takich lokali, w jakich robiliśmy te happeningi skłania do tego, że PRL jest miło wspominany. Wszyscy z nas chyba pamiętają “Czterech pancernych i psa”, który raczej z filmem patriotycznym nie ma nic wspólnego oraz “Stawkę większą niż życie” ze zmarłym niedawno Janem Mikulskim, który brał czynny udział w likwidowaniu zbrojnego podziemia antykomunistycznego.

Kolejnym elementem jest historia, a raczej jej nauczanie w szkołach. Bardzo często zdarza się tak, że program nauki historii kończy się zaraz po II wojnie światowej i nie ma czasu na “przerobienie” najnowszej historii Polski. Ja będąc w klasie humanistycznej w liceum, przygotowując się do rozszerzonej matury z historii musiałem na własną rękę opracować czasy Gierka i Jaruzelskiego. W “Niezbędniku Historycznym Lewicy” stan wojenny jest argumentowany zwiększającym się radykalizmem “Solidarności” oraz grożącą Polsce interwencją wojsk “radzieckich”. W oparciu o wiedzę, jaką już teraz mamy możemy wykluczyć ten drugi argument. Ta propaganda oraz przekonywanie na każdym kroku, że stan wojenny był mniejszym złem doprowadził do tego, że w 2008 roku podczas badań TNS OBOP 44 proc. badanych wskazało, iż stan wojenny był potrzebny.

Następnym elementem, który powoduje takie, a nie inne traktowanie PRL i stanu wojennego są media. Jak dobrze wiemy media oprócz edukacji są najbardziej skutecznym mechanizmem kontroli mas. To stawianie komunistów w roli bohaterów uwidoczniło się najbardziej podczas pogrzebu Wojciecha Jaruzelskiego. Byliśmy świadkami, jak rzekomo osoby walczące z komuną wychwalają generała pod niebiosa. Też pochówek z honorami państwowymi i wojskowymi mówi sam za siebie. Nie neguje teraz tego, że Jaruzelski przed swoją śmiercią prawdopodobnie się nawrócił i pojednał z Bogiem. To tylko świadczy o tym, że Bóg działa wszędzie i czyni cuda, z których należy się tylko cieszyć. Nie mniej jednak chowanie takiej osoby w honorach państowych i wojskowych pokazuje tylko podziw obecnych elit nad jego wyborami i postawami.

Patrząc na te wszystkie reakcje wcześniej przeze mnie wspomniane nie sposób zgodzić się z tezą redaktora Rafała Ziemkiewicza, który swego czasu porównywał Polskę do państwa postkolonialnego. Taką opinię przedstawia także Marek Jan Chodakiewicz w swojej książce “Transformacja czy niepodległość”. PRL ograbił nas Polaków z wszystkiego. Z pamięci, kultury i własności. Zabił w nas też zaufanie do innych osób, dlatego taki mamy problem z aktywizacją ludzi. Jakie jest wyjście? Działanie!

Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy chcą i mogą być w pełni aktywnymi społecznie ludźmi. Proszę jednak o to, aby dla dobra Ojczyzny działać przynajmniej godzinę tygodniowo. Może się to objawiać w różnych działaniach przez należenie do klubu patriotycznego przez różne inicjatywy kościelne, po działalność w stowarzyszeniach. Jeśli więc nie mamy za wiele czasu aby czynnie włączyć się w działania różnych grup może warto wspomóc ich finansowo? Jak wiemy wszędzie są potrzebne pieniądze, które pozwalają na więcej możliwości. Na ten Nowy Rok chciałbym życzyć wszystkim Państwu wytrwałości w dążeniu do Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.

 

Tekst pierwotnie został opublikowany w tygodniku Polska Niepodległa.

http://https://www.youtube.com/watch?v=lfqcQ6nRnMU

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułKorwin-Mikke po francusku o posiadaniu broni (VIDEO)
Następny artykułUkład Warszawski
Maciej Skotnicki

Z zamiłowania obserwator polskiej rzeczywistości społeczno- politycznej. Student kierunków humanistycznych na technicznej uczelni. Prezes stowarzyszenia Studenci dla Rzeczypospolitej i publicysta tygodnika Polska Niepodległa.

Zobacz również