UDOSTĘPNIJ
Fot. Wikimedia Commons (Katarzyna Czerwińska - Lukas Plewnia)

Chociaż śledząc całą historię sporu o kształt oraz sposób działania Trybunału Konstytucyjnego można by pomyśleć, że Andrzej Duda znajduje się w nim raczej na wygranej pozycji, sytuacja diametralnie się zmieniła. Po ostatniej rozprawie przed TK wszyscy mówią, że zaszkodziła ona prezydentowi nawet bardziej, niż samej Krajowej Radzie Sądownictwa, której dotyczyła.

Kiedy Zbigniew Ziobro ujawnił swój pomysł zmian w zasadach wyboru sędziów do KRS, który wiązał się także ze skróceniem kadencji obecnie funkcjonujących członków, zaangażował w prawno-polityczny spór Trybunał Konstytucyjny. Andrzej Duda stwierdził wtedy, że nie podpisze ustawy stworzonej według wytycznych ministra sprawiedliwości, gdyż obawiał się, że precedens ten zostanie wykorzystany właśnie przeciwko niemu za kilka lat. Prezydencki opór niewiele jednak zmienił.

Trybunał Konstytucyjny oficjalnie uznał już, że obecnie obowiązujące przepisy o zasadach wyboru sędziów do KRS są po prostu niekonstytucyjne. Nikt nie wziął więc pod uwagę słów Andrzeja Dudy, który ostrzegał, że „nie powinno się wprowadzać takich rozwiązań jak wygaszenie kadencji członków KRS przed upływem konstytucyjnego terminu zakończenia tej kadencji”.

Ziobro nie poddał się jednak – stwierdził w mediach, iż prezydent po zapoznaniu się ze szczegółami na pewno zgodzi się z jego pomysłem, a później z pomocą Trybunału Konstytucyjnego zmusił głowę państwa do podpisania zmian. Czas pokaże, jak wpłyną one na kształt polskiego sądownictwa i kto realnie zostanie z nich rozliczony.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również