UDOSTĘPNIJ
fot. YouTube/Al Jazeera English

Wczoraj w Charottesville w Wirgini doszło do tragedii. Podczas rozruchów związanych z usunięciem pomnika dowódcy sił Konfederacji, w tłum protestujących wjechał rozpędzony samochód. Choć nie wiadomo, kto tak naprawdę był sprawcą, media linczują jednego z podejrzanych. 

W amerykańskim Charlottesville, zwolennicy pozostania na miejscu pomnika generała Roberta E. Lee, zorganizowali legalną manifestację. Nie spodobało się to lokalnym środowiskom lewicowym, które wyszły im naprzeciw. Wśród nich była uzbrojona po zęby bojówka Antify.

W pewnym momencie jeden, z próbujących przedostać się przez zatłoczoną ulicę samochodów, wjechał w tłum lewicowców, zabijając trzech z nich. Co do tożsamości sprawcy tragedii, panują sprzeczne doniesienia. Zatrzymano jednego z podejrzanych, 20-letniego Jamesa Alexa Fieldsa Jr. Sąd postawił mu zarzut zabójstwa drugiego stopnia, co oznacza, że mógł działać w obronie własnej. Policja nie potwierdza jednak aby to on był faktycznym kierowcą.

Field jest już trzecim podejrzanym w sprawie. Wcześniej podano nawet, że w tłum wjechał jeden z członków Antify, jednak trop okazał się fałszywy. Pomimo braku pewności media, bez żadnej pewności linczują Fieldsa, oskarżając go o rasizm i faszyzm. Wszystko dlatego, że jest zadeklarowanym zwolennikiem Donalda Trumpa i Partii Republikańskiej.

ZOBACZ TAKŻE

źródło: wolnosc24.pl

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również