UDOSTĘPNIJ

Z Nowym Rokiem zaczyna się ostatnia prosta przygotowań do matury. Sezon Studniówek w pełni, za chwilę zacznie się odliczanie ostatnich dni do egzaminu dojrzałości zwanego potocznie maturą. Jest to dobry czas na zastanowienie się nad jego sensem.

Na początek jednak krótka historia z pewnej prestiżowej uczelni publicznej, z dużego ośrodka akademickiego w Polsce. Pewien doktorant prosi swojego znajomego, drugiego doktoranta o pomoc w sprawdzeniu egzaminów pisemnych z przedmiotu systemy polityczne. Sprawdzają wspólnie prace studentów i w pewnym momencie nie wierzą własnym oczom?

Absolutnym hitem jest stwierdzenie w kilku z nich, że we Francji system głosowania jest jednocześnie większościowy i proporcjonalny a do tego dwuturowy w obydwu wariantach. Jeżeli chodzi o wiedzę
o obecnych wydarzeniach międzynarodowych to w ich opinii, w Wielkiej Brytanii rządzi koalicja LibDems-Labour a co po niektórzy twierdzili wręcz, że Labour-BNP. To może posłużyć jako refleksja nad tym jak słowa premiera Camerona obchodzą studentów, skąd nawet nie wiedzą z jakiej jest on partii. Odpowiedzi w stylu, że Konfederacja Szwajcarska jednocześnie jest konfederacją i państwem unitarnym to już oznaka tego, że te osoby nie powinny zdać matury z WOS.

I właśnie tu pojawia się kwestia zdawania matury. Dziś, aby ją znać wystarczy osiągnąć poziom 30% punktów. Patrząc na to od strony prawdopodobieństwa i struktury pytań w arkuszach można przyjąć, że wystarczy dobrze ?strzelać? i zdobędzie się tym samym świadectwo dojrzałości. Czy naprawdę istnieje dalszy sens wydawania co roku kilkudziesięciu milionów złotych na jej przeprowadzenie? Warto zaznaczyć, że są to wyłącznie orientacyjne koszty przeprowadzenia egzaminu, doliczając koszt próbnych matur, zakupu bryków, repetytoriów i korepetycji w wersji optymistycznej daje to o wiele większe sumy. Koszty te ponoszą rodzice maturzystów oraz budżet państwa i samorządów czyli każdy z nas.

Koszty są nieproporcjonalne do rezultatów ? dziś posiadanie matury nie świadczy o niczym poza formalnym posiadaniem wykształcenia średniego. Dokument ten nie poświadcza ani wiedzy ani specjalnych umiejętności. W związku z tym, uważam że warto rozważyć likwidację egzaminu dojrzałości.

Wykształcenie średnie powinno się, w mojej opinii otrzymywać za sam fakt ukończenia szkoły ponadgimnazjanej. Natomiast o zasadach przyjęcia na studia powinny natomiast decydować autonomicznie uczelnie. Jeżeli uczelnie zamiast obowiązku uznawania wyników matury mogłyby wprowadzić rekrutację opartą np. na obowiązku przeczytania ZE ZROZUMIENIEM 5 książek wpłynęłoby to korzystnie na poziom prowadzonych potem zajęć. Dałoby to również młodym ludziom okazję do zetknięcia się z językiem naukowym, różnymi sposobami argumentacji czy metodologią
i podjęcia decyzji o tym czy podejmuje się studiowania. Byłoby to również z korzyścią dla budżetu państwa, bo koszt takiej rekrutacji byłby o wiele niższy niż obecnej matury.

Uważam, że zmiana w tym zakresie a przynajmniej debata o niej jest potrzebna. Warto być wiernym tradycji, ale tej dobrze rozumianej a nie jedynie pielęgnować ją dla samego faktu tej czynności ? tak właśnie widzę dzisiejszy upór przy zachowaniu egzaminu dojrzałości. W obecnym systemie maturzysta udaje, że posiada wiedzę i umiejętności a uczelnia, która go przyjmuje że wierzy w to.

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułCzy możliwa jest koalicja Ruchu Narodowego z PiSem?
Następny artykułWkurwieni