UDOSTĘPNIJ

Do Polaka mieszkającego w Stanach Zjednoczonych masowo dzwonią ludzie, którzy oskarżają go o zwycięstwo Donalda Trumpa. Przy okazji zgłaszają się też firmy, które marzą o tym, by zaczął z nimi pracować. 

O kim mowa? O doktorze Michale Kosińskim, który jest adiunktem w Stanford Graduate School of Business i koordynatorem projektu myPersonality, w ramach którego badacze z całego świata analizują 8 milionów profili użytkowników Facebooka.

– To nie moja wina. To nie ja zbudowałem bombę. Ja tylko pokazałem, że ona istnieje – mówi Polak odpowiadając na masową krytykę ze strony przeciwników Donalda Trumpa.

Skąd całe zamieszanie? Kosińskiemu udało się stworzyć mechanizm pozwalający określić z dokładnością do jednej osoby preferencje seksualne, zainteresowania, poziom inteligencji, pochodzenie, wyznanie oraz poglądy społeczeństwa. System bazuje na modelu tzw. Wielkiej Piątki obejmującego: neurotyczność, ekstrawersję, otwartość na doświadczenie, ugodowość i sumienność.

Polak postanowił zbadać relację pomiędzy osobowością internautów na Facebooku, a ich zachowaniem w sieci, a w jego badaniach analizach brały udział setki tysięcy osób. Okazało się, że system komputerowy dokonał znacznie lepszej analizy niż człowiek. Kosiński stworzył więc bazę danych, która stała się potężną bronią.

Jak broń trafiła do Donalda Trumpa, który precyzyjnie skierował swój przekaz do wyborców? Jego komunikaty nie były przypadkowe, wariacje argumentów były tak zaplanowane, by trafić do obliczonej liczby wyborców, którzy bazując na danych komputera, mogli stać się potencjalnymi wyborcami miliardera.

W sprawie kluczowe znaczenie ma firma Cambridge Analytica, która od jesieni 2016 roku pracowała dla Trumpa. Do dr Kosińskiego zgłosiła się firma Strategic Communications Laboratories, która negocjowała z Kosińskim transakcję, aczkolwiek nie doszło do jej skutku. Później okazało się, że jest to… spółka-matka Cambridge Analytica, która poznała metodę Kosińskiego dzięki negocjującemu z nim naukowcowi. W ten sposób Donald Trump oparł kampanię na modelu Polaka, który przyznaje, że wcale go nie popiera i zaznacza, że to nie on przekazał miliarderowi potężną broń.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również