UDOSTĘPNIJ

Jak można było do tego dopuścić?! W wyniku nieudolnych działań strażników, doszło do masowej ucieczki polskich więźniów. Na wolności znalazło się całe mnóstwo kryminalistów.

Rządowy program o nazwie „Praca dla więźniów” został zainicjowany przez wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego. Chociaż polityk był bardzo dumny z jego działania, przyniosło ono także niespodziewane skutki. Dzięki pracy poza zakładem karnym, ponad 100 polskich więźniów… po prostu uciekło.

„Praca dla więźniów” umożliwia osadzonym zarabianie pieniędzy, które przeznaczyć mogą następnie na spłatę swoich długów. Na skorzystanie z projektu pomysłu wiceministra Jakiego zdecydowało się już w Polsce nawet 30 tys. skazanych.

Praca więźniów opłaca się także wielu przedsiębiorcom. Otrzymują oni bowiem dofinansowanie w wysokości 35 proc. kosztów zatrudnienia każdego skazanego. Jak się jednak okazuje, system ten ma zasadnicze wady oraz ogromne luki. Korzystając z pracy poza więzieniem, z zakładów udało się bowiem uciec w pół roku aż 118 więźniom.

– Nigdy w historii III RP tylu więźniów nie pracowało. To oczywiście obniża koszt dla obywatela i poprawia resocjalizację. Z drugiej strony, skoro o tyle więcej osób pracuje, to liczba oddaleń też rośnie. Realnie jednak spada stosunek oddaleń do ogółu pracujących – powiedział Patryk Jaki na temat kontrowersji wokół projektu swojego pomysłu.

Jak się okazuje, więźniowie najczęściej decydują się na ucieczkę, ponieważ w miejscu pracy nie są odpowiednio pilnowani. Między innymi dlatego w czasie odsiadywania kary, udało się zbiec skazanym, którzy byli pracownikami Cmentarza Komunalnego we Włocławku oraz firmy Dawtona w Lipnie. Udali się oni bowiem na miejsce bez konwoju.

Niektórzy więźniowie zostali już złapani, inni wciąż ścigani są przez policję. Żadna ze 118 ucieczek nie przekonała jednak Patryka Jakiego oraz rządu Prawa i Sprawiedliwości do wycofania się z kontrowersyjnego projektu.

11 teorii spiskowych, które okazały się prawdą

Największe seksskandale w polityce [ZOBACZ!]

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również