UDOSTĘPNIJ

„Pomiędzy rynkiem Miasta a rzeką, po obu brzegach, drzewo życia, rodzące dwanaście owoców; wydające swój owoc każdego miesiąca; a liście drzewa [służą] do leczenia narodów (Obj 22:2).”

marihuanen1
Podobno w czasach Biblijnych marihuana używana była właśnie na 12 sposobów: do wytwarzania odzieży, papieru, sznurków, uszczelniaczy, kadzideł, oleju, do produkcji żywności, żagli, siatek na ryby, w czasie ceremonii i relaksu oraz w celach medycznych. Te ostatnie dochodzą powoli ponownie do skutku w krajach rozwiniętych cywilizacyjnie, natomiast całą resztę zastosowań konopi zachód na razie skutecznie stopuje. Prawdopodobnie pod wpływem silnego lobby korporacji przemysłowych i farmaceutycznych.

Sam początek zakazu sprzedaży i posiadania marihuany to według wielu lobby papiernicze, które doprowadziło do wycofania konopi z użytku. W skrócie rzecz biorąc papier wytwarzany z marihuany miał być dużo tańszy w produkcji. W rzeczywistości zastosowań jest wiele więcej, choćby 12 powyższych z czasów Chrystusa czy na przykład biodiesel czyli olej wytłaczany z nasion konopi. Można się odważyć nawet nazwać konopie roślinami rewolucyjnymi pod względem uniwersalności zastosowań. Zastosowań, które wyeliminowałyby z gry wielu potentatów na międzynarodowych rynkach. Dlatego w XX wieku marihuana stała się wrogiem publicznym numer jeden.

marihuana devil

marihuana devil2

Dlaczego rząd nie chce legalizacji marihuany?

Koncepcja nr 1:

Odpowiedź w tym wypadku jest prozaiczna – bo dostaje za to pieniądze. Spójrzmy na któregokolwiek polityka stałej ekipy w sejmie i posłuchajmy jadu z jakim wypowiada się o legalizacji chociażby poseł Stefan Niesiołowski. Czemu tak bardzo go to boli? Myślicie, że on tak przejmuje się dobrem dzieci, które kupują w bramach od starszych kolegów dopalacze, które potem w mediach wrzucane są do wora razem z marihuaną? Guzik go to obchodzi. Liczy się kasa wpłacana przez uprzywilejowaną grupę zorganizowaną, która potem pod ochroną polityków wprowadza na rynek narkotyki posiadając państwowy monopol na ich sprzedaż, bo każda konkurencja jest wyłapywana i zamykana. To może trochę spiskowo brzmiąca wersja i moim zdaniem też już trochę przestarzała, bo w dzisiejszych czasach od mafii jeszcze większe pieniądze mają międzynarodowe korporacje-giganty.

Koncepcja nr 2:

Straty udziałów w rynku przemysłowych gigantów po legalizacji byłyby ogromne – papier, liny, ropa, materiały i tkaniny oraz wiele więcej. Jednak straciłyby nie tylko sektory wytwórcze, ale również ogromny sektor światowej medycyny. Jak twierdzi coraz więcej ludzi w internecie – marihuaną można wyleczyć raka. Tak, to brzmi jak jakiś żart z kwejka. Sam nie mogłem w to uwierzyć na początku jak o tym usłyszałem. Po wpisaniu hasła ,,marijuana cancer cure” w wyszukiwarce pojawiają się niezliczone przykłady i historie ludzi twierdzących, że wyleczyli/zaleczyli raka olejkami z liści konopi. Olejki i maści robione domowymi sposobami przez tych ludzi i przedstawiane dowody wyleczenia tą metodą napawają ogromnym zdumieniem. Od dziecka przecież w mediach głównego nurtu słyszmy, że marihuana to narkotyk, a narkotyki to zło! Nic bardziej mylnego. Zatrzymanie rozwoju raka (lub nawet niszczenie go) przez kannabinoidy potwierdzają również słynni amerykańscy (i nie tylko) naukowcy:

Układ endokannabinoidowy – marihuana jako Drzewo życia

Jak w cytacie początkowym – „liście drzewa [służą] do leczenia narodów” – tak też jest w rzeczywistości jeśli powyższy cytat odniesiemy do marihuany. Jednak to nie sama marihuana nas leczy i nie chodzi tylko o raka, ale o cały układ endokannabinoidowy, który przez wiele tysięcy lat ewolucji wytworzył ludzki organizm we „współpracy” z marihuaną. Po joint’cie tylko gastro? Nope. Ten joint może też uratować Cię przed otyłością, bo tak naprawdę wchłaniając się do Twojego organizmu reguluje metabolizm i zarządzanie energią w Twoim ciele. Jednak metabolizm to tylko namiastka całości stymulowanych przez ten układ procesów w ciele człowieka. W rzeczywistości układ endokannabinoidowy działa niczym mała firma zajmująca się mikrozarządzaniem procesami zachodzącymi w naszych organizmach.

Narkotyk od którego nikt nie umarł.

Przez ogromnie wielki czas rośliny, zwierzęta i wszystkie inne formy życia na Ziemi ewoluowały i dopasowywały się do siebie z powodu wzajemnych korzyści. Niezależnie od podejścia ewolucjonistów i kreacjonistów musimy racjonalnie stwierdzić fakt – natura jest genialna. Można spierać się o początek istnienia świata i życia oraz o cel tego wszystkiego, ale poziom zaawansowania procesów biologicznych, chemicznych, fizycznych oraz supramolekularnych zachodzących cyklicznie i we wzajemnej symbiozie na Ziemi jest niedościgniony lub chociaż jeszcze niemożliwy do odtworzenia przez człowieka. Dlaczego zatem ludzkość rezygnuje z milionów lat doświadczeń ukrytych w naturze i wybiera dużo gorzej rozwinięte metody oparte na sztucznie wytworzonych, niedoskonałych lekach? Kolejny raz – dla pieniędzy. Nie można opatentować leku na bazie roślinnej, ponieważ nie można patentować żadnej żyjącej jednostki. Z oczywistych względów – patentowanie żywych organizmów z dodatkiem chciwości człowieka w końcu doprowadziłoby do opatentowania drugiego człowieka, co z kolei dałoby nam z powrotem niewolnictwo. Niestety to prawo patentowe spowodowało, że rozwój medycyny poszedł w kierunku zaprzeczającym naturze i chęć zysku nie tylko natury nie zniewoliła, ale zupełnie ją porzuciła, doprowadzając nawet do delegalizacji niektórych roślin (sic!). W poniższym filmie Wicedyrektor Biura Narodowej Kontroli Polityki Narkotykowej USA nie jest w stanie odpowiedzieć co jest bardziej szkodliwe i co powoduje więcej zgonów – metamfetamina czy marihuana. Idąc dalej, nie jest w stanie nawet odpowiedzieć co zabija więcej ludzi – tytoń czy marihuana. A tak naprawdę idąc jeszcze dalej, co to właściwie za narkotyk, od którego nikt nie umiera i z czym rządy na całym świecie w rzeczywistości walczą? Może czas powiedzieć to na głos do polskiego rządu i polityków – „You’re part of the problem!”.

[KG]

Zobacz również