UDOSTĘPNIJ

Ta sprawa to istna kość niezgody między Francją a Polską, która tylko zaogniła stosunki między tymi dwoma państwami. Z krajów będących sojusznikami, nagle stały się dwoma przeciwnymi sobie obozami. Paryż był przekonany, że znajduje się na lepszej pozycji, jednak ostatnie decyzje sprawiły, że w oczach Emmanuela Macrona pojawiło się przerażenie.

Sprawa pracowników delegowanych mocno poróżniła Paryż i Warszawę. Emmanuel Macron od kilku miesięcy walczy o to, by zmienić przepisy dotyczące tej materii. Zmiany, których chce Macron bardzo niekorzystnie wpłynęłyby jednak na kraje mniej zamożne jak Polska, Czechy, Węgry czy Litwa.

Przeciwko tym zmianom mocno wystąpiła władza w Warszawie, która podniosła bunt w Unii Europejskiej i za cel postawiła sobie zablokowanie destrukcyjnych przepisów. Dotąd jednak Macron nie zaprzątał sobie tym głowy, pamiętając o tym, że razem z Niemcami to Francja trzęsie Europą.

Nieoczekiwany zwrot akcji

Mocna pozycja Paryża faktycznie miała wpływ na władze UE. Przez długi czas te nie chciały podejmować tematu. Niedawno jednak otworzyły się na niego, kiedy okazało się, że masa rządów jest niezadowolona z forsowanych zmian. PE zgodził się przyjąć stanowisko w sprawie pracowników delegowanych.

Oznacza to, że bunt PiS dał swój efekt. Co będzie dalej ze zmianami? Te będą omawiane przez europosłów i przedstawicieli krajów członkowskich UE. To oznacza, że wszystko może pójść nie po myśli Macrona. Prezydent Francji jest przerażony wizją przegranej z rządem, który uważa za antyunijny. Musi się teraz tłumaczyć swoim politykom z porażki, a niebawem będzie musiał zrobić to samo wobec najwyższych władz UE.

źródło: newsweb.pl

Jakie wykształcenie ma Beata Szydło? Nie do wiary! Czego uczyli się nasi politycy


Gdzie żyje się taniej: w Polsce czy na Białorusi? PIORUNUJĄCA różnica!

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również