UDOSTĘPNIJ
źródło: flickr.com

O konflikcie między Andrzejem Dudą i Antonim Macierewiczem głośno było kilka miesięcy temu. Wówczas obaj panowie wymieniali się korespondencją, a jeden drugiego tylko podjudzał do konfrontacji. W sprawę zaangażował się nawet prezes PiS, Jarosław Kaczyński. Choć wydawałoby się, że napięcie między Dudą i Macierewiczem to już przeszłość, walka nadal trwa.

Ostatnie miesiące to nawał listów, jakie wystosował Andrzej Duda do Antoniego Macierewicza. Prezydent chciał więcej dowiedzieć się o Wojskach Obrony Terytorialnej i reformie systemu dowodzenia. Jego próby nawiązania kontaktu spełzły jednak na niczym, a Macierewicz postarał się, by Duda stracił zaufanego generała.

Masa listów, które Duda słał szefowi MON, musiały porządnie zdenerwować tego drugiego. Macierewicz poddał bowiem inspekcji gen. Jarosława Kraszewskiego, jednego z bliskich współpracowników Andrzeja Dudy. Gen. Kraszewski jest w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego odpowiedzialny za sprawy wojskowe. Znany jest także, jako nieprzejednany krytyk Wojsk Obrony Terytorialnej, które są z kolei oczkiem w głowie szefa MON. To właśnie jego raporty i analizy były podstawą do tego, by Kancelaria prezydenta wysyłała listy do MON.

Macierewicz zdenerwowany zachowaniem Dudy postanowił więc z niego zakpić. Na jego zlecenie SKW wszczęło postępowanie kontrolno-sprawdzające wobec gen. Kraszewskiego. Podczas tej procedury osoba poddawana kontroli ma cofnięty dostęp do informacji niejawnych.

Oznacza to, że gen. Kraszewski nie będzie mógł przez kolejne miesiące przygotowywać raportów dla Kancelarii Prezydenta. Został po prostu utrącony przez MON. Żeby tego było mało, policzkiem dla Andrzeja Dudy było to, że nie poinformowano go o wszczętym 28 czerwca postępowaniu przeciw gen. Kraszewskiemu.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również