UDOSTĘPNIJ

Donald Tusk, były premier, a obecnie szef Rady Europejskiej już od pewnego czasu jest typowany na następcę Andrzeja Dudy na fotelu Prezydenta. Ten scenariusz wydaje się całkiem prawdopodobny, chociaż sam zainteresowany nie potwierdza gotowości startu w wyborach prezydenckich w Polsce.

Media od pewnego czasu spekulują na temat ewentualnego startu Donalda Tuska w wyborach prezydenckich. Nic dziwnego, skoro opozycja w Polsce jest rozbita. Nie ma wyraźnego lidera, a tracące coraz więcej w sondażach partie opozycyjne kłócą się o to, która jest najważniejsza.

Media nieprzychylne Prawu i Sprawiedliwości z wytęsknieniem oczekują, by pojawił się godny następca Donalda Tuska. Do tej roli potrzeby jest człowiek, który będzie umiał stawić czoło Jarosławowi Kaczyńskiemu i przekonać do siebie tych wyborców, którzy zmęczeni są już walką partyjną.

Prosty sposób

W tej roli – lidera całej opozycji, zjednoczonego obozu antypisowskiego – widzieliby Tuska liberalni dziennikarze. By móc to osiągnąć, jak stwierdzają publicyści, Donald Tusk nie może wrócić do którejś z dawnych formacji.

Po pierwsze szefowi Rady Europejskiej sprzyja kalendarz wyborczy. On kończy swoją kadencję w grudniu 2019 roku. Wcześniej odbędą się wybory parlamentarne, w których obecna opozycja – jak się na razie zapowiada – nie uzyska zbyt dobrych wyników. Następnie późną wioską 2020 roku będą wybory prezydenckie.

Donald Tusk wróci do kraju w chwale dwóch pełnych sukcesów kadencji na stanowisku szefa RE. Opozycja będzie całkiem rozsypana, zaś były premier będzie tym, który chwyci ją żelazną ręką i zjednoczy przeciwko największemu wrogowi – Jarosławowi Kaczyńskiemu.

Dlaczego nie PO?

Wiadomo nie od dziś, że Tusk ma talent oratorski, umie przemawiać, umie jednoczyć, umie wyjaśniać i tłumaczyć. Nie może wystartować z PO, jest to bowiem partia skompromitowana, zaś PiS zrobi wszystko, by skompromitować ją jeszcze bardziej.

Kiedy Tusk wróci do Polski, nie może sobie pozwolić na to, by być znów kojarzonym ze sprowadzoną na dno przez Ewę Kopacz i Grzegorza Schetynę Platformą Obywatelską. Są więc dwa rozwiązania. Jedno takie, że Tusk założy własne ugrupowanie. Pod jego egidą zjednoczy się cała opozycja, zaś były premier, niczym „powracający rycerz na białym koniu” zostanie jego kandydatem na prezydenta.

Drugie rozwiązanie jest podobne. Z tym że według innego scenariusza Donald Tusk będzie startował w wyborach prezydenckich jako kandydat obywatelski. Wokół niego skupi się cała opozycja, by następnie utworzyć szeroką koalicję pod przywództwem najdłużej dotąd urzędującego premiera.

Jak Tusk radzi sobie w Brukseli? Internauci nie zostawiają na nim suchej nitki! [MEMY]


Te MEMY najlepiej podsumowują 2 lata rządów PiS!

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również