UDOSTĘPNIJ

Jest rok 1478. Hiszpanią rządzi wówczas Izabela Katolicka i jej małżonek, Ferdynand. Zagrożenie wewnętrzne ze strony rozlicznych, żądnych władzy magnatów znikło, co było skutkiem genialnych posunięć polityczno-militarnych królowej. Podobnie rzecz się miała z zakusami Portugalczyków, które zażegnano traktatem z Alcoby. Wydawać by się mogło, że w tej sytuacji już nic nie stoi na przeszkodzie, by z Hiszpanii, targanej w przeszłości wojnami i zdruzgotanej poprzez fatalne rządy, uczynić zdrowe i silne państwo (co w przyszłości miało rzeczywiście nastąpić). Na horyzoncie pojawiło się, choć chyba lepiej powiedzieć, że je dostrzeżono w pełni, ponieważ było ono obecne od setek lat, kolejne wyzwanie i zagrożenie. Mowa o Maurach, z którymi Hiszpanie walczyli od VIII. wieku. W wieku XV. owi muzułmanie ostali się jeszcze w Grenadzie, skąd zaczęli kolejną ekspansję na tereny Kastylii. Ta ekspansja, połączona z niezwykłą siłą (armia, licząca nawet 100 tysięcy żołnierzy), a także wiedzą o szczególnym okrucieństwie w miastach zajmowanych przez muzułmanów, dawały podstawy do obaw. Zdawano sobie sprawę, że do walki z tym zagrożeniem należy przygotować się nie tylko pod względem militarnym, ale również wewnętrznym. Na półwyspie Iberyjskim znajdowało się bowiem wiele osób, tak zwanych ?conversos?, czyli konwertytów z islamu, bądź judaizmu na chrześcijaństwo. Grupa ta była podzielona, zarówno na szczerych wyznawców Chrystusa, jak i tych, którzy koniunkturalnie wybrali nową religię, dla własnych celów. Wśród tej drugiej grupy były osoby wciąż kultywujące tradycje muzułmańskich przodków. Nie owijajmy w bawełnę ? byli to zarazem potencjalni, a może nie tylko potencjalni, agenci i stronnicy Maurów. Królowa zdawała sobie z tego sprawę, dlatego uruchomiła inkwizycyjną machinę sprawiedliwości. Oczywiście, machinę wcale nie doskonałą, która przez setki lat popełniała także błędy. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Pewnym jest jednak to, że dała ona pozytywny impuls i podstawy do skutecznej walki z Maurami, usuwając zagrożenie wewnętrzne, o którymi była mowa powyżej. Było to jednym z elementów wielkiej układanki, którą stała się wielka Hiszpania, niekwestionowana potęga na skalę światową.

Już jutro, czyli 13 grudnia 2014 roku, będziemy obchodzić 33. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego przez ówczesną Radę Państwa. Rocznica smutna, przypominająca złowrogą mordę systemu, chcącego uciąć głowę niezależnej formie oporu i na jego miejsce zbudować nową, lepszą odmianę opozycji ?bez Matki Boskiej w klapie?. Zabieg ten udał się perfekcyjnie, czego efekty widać było przy Okrągłym Stole, a także w całej historii istnienia III RP, aż po dzień dzisiejszy. Moment przełomowy świetnie opisał Paweł Kukiz w jego, dość emocjonalnym, utworze ?Dnia 4. czerwca?:

?Kiszczak i Jaruzelski moskiewskie pachołki,

ze zdrajcami ludu podzielili stołki.

Naród pokłócili, Polskę zrujnowali,

Boga się nie boją i nigdy nie bali.?

 

Polska, a właściwie jej atrapa, co współgra ze słowami ministra Sienkiewicza o nieistnieniu naszego państwa, Jaruzelskiego i Kiszczaka, dzięki umowie między nimi, a ?wybrańcami ludu?, już od samego początku popełniła jeden, fundamentalny błąd ? brak solidnej lustracji. ?Gruba kreska? zachowała układ, może w trochę zmienionym stanie, ale ugruntowany i solidnie przyspawany do szkieletu PRL ? bis. Jeśli dziś wybucha jakaś afera, to bardzo często jej korzeniem jest właśnie brak oczyszczenia struktury władzy i administracji z brudów i zanieczyszczeń systemu komunistycznego. Warto sobie z tego zdać sprawę, że lustracja to nie tylko rozliczanie przeszłości, ale stawianie fundamentów przyszłości. Śmiem twierdzić, że w przypadku realnego zagrożenia zewnętrznego, objawiłaby się przed nami silnie zakorzeniona agentura, działająca zarówno ze względu na jakieś personalne powiązania, własne korzyści, jak również haki, znajdujące się w archiwach obcych państw. Nie można tego zaniedbywać.

?Nigdy nie jest za późno zacząć tak jak chce się żyć?, jak śpiewa Robert Gawliński z zespołu ?Wilki?. Nigdy! Na lustrację też nie jest za późno, co potwierdzają podobne przypadki związane z nazistami, czy Czerwonymi Khmerami w Kambodży. Trzeba jedynie silnej woli naprawy państwa i rezygnacji z umowy okrągłostołowej, której ani ja, ani zapewne czytający ten tekst nie zawierali, a którą odczuwamy do tej pory.