UDOSTĘPNIJ

Minister spraw zagranicznych Białorusi wyraził opinię, że Ukraina powinna bronić dotychczasowego kształtu swoich granic, ale bez anektowanego przez Rosję Krymu. Alaksandr Łukaszenka twierdzi natomiast, że utraty półwyspu Ukraina „jest sama sobie winna”.

Władimir Makiej sądzi, że problem przynależności Krymu do Ukrainy bądź Rosji można rozwiązać bardzo łatwo. Polityk twierdzi, że Białoruś widzi do kogo de facto należy sporny półwysep i jest to jedyne wyjście pozwalające na rozwijanie z regionem wszelkich relacji.

Makiej podkreślił, że Krym nie jest niepodległym państwem i nie można go uznawać, lub też nie. „Teraz należy bronić integralności terytorialnej pozostałej części Ukrainy” – powiedział białoruski minister.

Wcześniej na powyższy temat wypowiadał się prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka. Łukaszenka uważa, że Ukraina w sprawie utraty Krymu „jest sama sobie winna”.

„Mówiłem Turczynowowi (red. Ołeksandr Turczynow, pełnił obowiązki prezydenta Ukrainy podczas zdarzeń na Krymie), że skoro to wasza ziemia, to dlaczego o nią nie walczyliście? Tym bardziej, że tam (red. na Krymie) było dużo ukraińskiego wojska. Dlaczego nie walczyliście? Co, uznaliście że to nie wasza ziemia? Zbyt dużo w tym matactwa, a przyczyny tego wszystkiego są głęboko ukryte (…)”

Białoruski prezydent skomentował także opinie o tym jakoby następnym po Krymie i Donbasie celem Rosjan była Białoruś.

„Rosja nigdy nie będzie walczyć z Białorusią. To będzie katastrofa dla samej Rosji. Wy w to nie wierzycie, nie wiem, dlaczego o tym piszecie, co tam na Ukrainie, a my następni… Wasz problem tkwi w tym, że nie wiecie co się zdarzyło na Ukrainie i co tam teraz się dzieje. (…) Ja znam sytuację głębiej. Nie trzeba było się nadstawiać” – powiedział Łukaszenka.

Do tej pory Białoruś oficjalnie nie uznała przyłączenia spornego półwyspu do Federacji Rosyjskiej. Nie zmienia to faktu, że wydawane przez białoruskie wydawnictwa mapy przedstawiają Krym jako część Rosji.

Józef Gawron

źródło: zn.ua

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również