UDOSTĘPNIJ
fot. incirlik.af.mil

Gwałt to straszliwe przestępstwo i niestety w dalszym ciągu do niego dochodzi. Bandyci wykorzystujący seksualnie kobiety, stosują wobec nich także przemoc fizyczną, powodując obszerne obrażenia ciała swoich ofiar. Wiele przypadków kończy się śmiercią.

17 lipca w jednym z łódzkich autobusów 26-letnia kobieta zaczepiona została przez trzech wyraźnie starszych od niej mężczyzn. Nie podejrzewała nawet, że poznała swoich przyszłych oprawców. Jeden z nich zaprosił ją do mieszkania, rzekomo na przyjęcie tamże organizowane. Po przekroczeniu progu mieszkania na ul. Śmigłego-Rydza, kobieta została obezwładniona i zgwałcona.

Dramat 26-latki trwał 10 dni. Przez ten czas została zgwałcona i pobita niezliczoną ilość razy. W końcu, 27 lipca udało się jej uciec. Trafiła do szpitala im. Matki Polki. Tam natychmiastowo zaczęto ją hospitalizować. W międzyczasie sprawą zajęła się Policja. O powrót do zdrowia kobieta walczyła przez trzy tygodnie. Niestety, pomimo wielu operacji, które przeszła, nie udało się jej uratować. Zmarła 19 sierpnia.

Śledczy są na etapie przekazywania dokumentacji zgromadzonej przez Prokuraturę Rejonową Łódź-Widzew. Zatrzymano już trzech zwyrodnialców. Dwóch 36-latków i jednego 33-latka. Mężczyźni przyznali się do stosunków seksualnych ze zmarłą, lecz stwierdzili, że oddawała im się dobrowolnie. Prowadzący dochodzenie nie dali wiary tym zapewnieniom i postawili im zarzuty. Grozi om do 15 lat więzienia.

– Prokuratura bada czy spowodowanie przez mężczyzn ciężkich obrażeń ciała u 26-latki było bezpośrednią przyczyną śmierci – wyjaśnia Jacek Pakuła z Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

źródło: dzienniklodzki.pl

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również