UDOSTĘPNIJ

Przywódca Ruchu Autonomii Śląska, Jerzy Gorzelik aprobuje słowa dyrektora FBI, w których stwierdza on, że Polacy są współwinni Holokaustu – podaje portal wpolityce.pl.

Gorzelik na facebooku skrytykował polską ambasadę w Waszyngtonie za to, że ta potępiła słowa Jamesa Comeya. „Reakcje polskich służb dyplomatycznych narażają RP na śmieszność. Wypowiedź dyrektora FBI, który zwrócił uwagę na konieczność antropologicznej refleksji i odwołał się do Arendtowskiej „banalności zła”, krytykowana, bo autor wspomniał też o zbrodniarzach z Polski. A przecież takich nigdy nie było, prawda?” -napisał lider RAŚ.

Dodał również, że „reakcja ambasady jest skutkiem wielokrotnego powtarzania bzdury jakoby Polacy nie mieli swojego udziału w Holokauście i masowo pomagali Żydom. Wpisuje się to w histerię po ujawnieniu zbrodni w Jedwabnem i po książkach Grossa. I de facto wypowiedź Comey’a niczego nie wmawia – nie zawarto w niej sugestii, że udział „murderers and accomplices” z „wielu różnych miejsc” był taki sam. Wynika z niej jedynie tyle, że przekonywali samych siebie, iż robili to, co trzeba.”

Z kolei kandydat na prezydenta, Grzegorz Braun na antenie radia TOK FM nazwał szefa FBI biednym głupcem i zasugerował, że Comey nieprzypadkowo epatuje zachwytem nad Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie, gdzie jak stwierdził Braun mieści się centrum propagandy żydowskiej i antypolskiej.

Inny kandydat na prezydenta, Janusz Korwin-Mikke uważa, że Polska nie odpowiada za mord na Żydach w Jedwabnem albowiem tereny te były wtedy okupowane przez III Rzeszę i to Niemcy jako okupant dysponowali tam policją, wojskiem i służbami porządkowymi i to oni winni zapewnić bezpieczeństwo na terenach okupowanych, a nie okupowana Polska.

ds, źródła: wpolityce.pl TOK FM, geocities.ws

Zobacz również