UDOSTĘPNIJ

Ostatnie wybory pokazały, w którym miejscu obecnie znajduje się polska lewica. Można zaklinać rzeczywistość i przypuszczać, że wybory nie były do końca czyste, ale jedno jest pewne – wynik lewicy był miażdżący. Miażdżący dla niej samej. Ukazujący, że społeczeństwo nie kupuje postulatów zastygłego, niczym magma, kierownictwa, a o samym kandydacie na prezydenta Warszawy nie wspominając. Nawet Przemysław Wipler go pokonał, choć wywodzi się z partii, która w samorządzie odegrała jeszcze bardziej marginalną rolę. Jak to definiować?

Elektorat Sojuszu Lewicy Demokratycznej to przede wszystkim osoby 50+, które doskonale pamiętają okres PRLu, ale co istotne, były z niego zadowolone. Oczywiście nie można generalizować, jednak statystyk się nie oszuka. Młodzi prawie w ogóle na SLD nie głosują, nie widzą tutaj alternatywy, nie chcą identyfikować się, co trzeba podkreślić, z partią, która ma barwną przeszłość, choć ja sam jestem daleki od porównywania tamtych dwóch ??epok??. Brakuje tutaj jakiegokolwiek pomysłu na zagospodarowanie elektoratu, znalezienia luki, którą można by było wykorzystać, tak, jak to zrobił Palikot, który swojej szansy nie wykorzystał.

Zapewne pamiętacie, jak minister Sawicki popełnił gafę nazywając rolników ??frajerami??. SLD chciało odbić za nich piłeczkę i przyciągnąć do siebie wiejski elektorat. Wszystko ok, ale czy partia Millera wcześniej się o niego upominała? Takim zrywem ludzi się nie przyciągnie, czemu się wcale nie dziwię. Wracając do kandydata na prezydenta Warszawy. Sebastian Wierzbicki to – pisząc po dzisiejszemu – no name. Wystawiony od czapy. Miał jedną zaletę, był młody, lecz tego nie wykorzystano. Niestety była to jego jedyna zaleta. Brak pomysłów, słaba charyzma i marna kampania przyniosła efekty, a zarazem ich brak. Napiszę szczerzę, że bez zaplecza, które miał do dyspozycji, poradziłbym sobie lepiej. Kilka spotkań przy bazarku wiosny nie czyni.

Poczekajmy, nie pali się. Lewica w Polsce jest niewątpliwie potrzebna. Elektorat czeka, choć wieczny nie będzie. I nie piszę tutaj o takiej lewicy, jak to było za czasów Zapatero czy Hollande?a, bo to nie o to chodzi. Nie można proponować 70-80% podatków dla najbogatszych, bo są w tej grupie ludzie, którzy uczciwie się tej kasy dorobili, więc to odpada. Należałoby raczej – przede wszystkim – wyselekcjonować charyzmatycznego lidera, głoszącego lewicowe postulaty, które będa trafiać do ludzi, nawet tych po przeciwnej stronie barykady. Wytworzy się wtedy konflikt napędzający całą tą koniunkturę, coś na wzór dzisiejszej wojny pomiędzy PO a PiS. To musi być gra o sumie zerowej, czyli takiej, gdzie jeden zgarnia wszystko, a drugi odchodzi z niczym.

SLD z tym sztandarem już nic nie zawojuje. Musi dojść do rewolucji. Lewicowej rewolucji!

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również