UDOSTĘPNIJ

564420_573544119358218_198815187_n-bell

Tydzień temu parlament szwedzki uchwalił skandaliczną ustawę, która ustawowo (tutaj wielu osobom zapewne przyjdzie na myśl pomysł niejakiego Piotra Szumlewicza, aby ustawą znieść ubóstwo) zakazuje krytyki środowisk LGBT i polityki multikulturalizmu w Szwecji. Skandynawskie społeczeństwo, mocno związane poprawnością polityczną i wieloletnią uległością wobec socjaldemokratycznych rządów, może tylko wzruszyć ramionami, gdyż ustawa ta jest po prostu kolejnym efektem forsowania utopijnej wizji społeczeństwa. Przytaczam ten przykład na samym początku mojego artykułu, aby pokazać w jaki sposób lewica rozumie „wolność słowa” i „tolerancję”, o którą tak zawzięcie walczy na wszystkich frontach.

1. Wolność słowa tylko w jedną stronę.

Nie ma dnia abyśmy nie słyszeli, lub nie widzieli w środkach masowego przekazu (tutaj szczególnie góruje w tym Adam Michnik) o Polsce jako alegorii „ciemnogrodu”, „średniowiecza” czy „katolandu”. Według wszelkiej maści antyklerykałów i osób nienawidzących naszej tożsamości narodowej jest to jak najbardziej ok, ponieważ mieści się to w ramach „wolności słowa”. Wyobraźmy sobie jednak, że publicznie deklarujemy siebie jako osobę, która nie lubi np Żydów (już nawet nie tyle co zwykłych Żydów, ale syjonistów). Co wtedy? Oczywiście natychmiast mamy przypinaną łatkę antysemity i od razu jesteśmy wykluczani z dyskusji publicznej, mimo, że nie krytykujemy samego narodu czy całej rasy , ale np. pojedyncze osoby! To samo dzieje się ze środowiskami LGBT. Jakakolwiek krytyka tych osób to „homofobia” i „mowa nienawiści”. Czasami się zastanawiam czy w ramach swego rodzaju rykoszetu, nie nazywać takich ludzi „katofobami” czy „kruksofobami”? Owa ustawa, którą właśnie uchwalono w Szwecji, sprawia że organizacje LGBT staną się złotymi cielcami, na, które nikt nie będzie mógł szepnąć złego słówka. To samo tyczy się wszystkich imigrantów…oczywiście tylko tych wyznania mahometańskiego, bo jak pokazuje praktyka, Polaków na imigracji można bezkarnie zrównywać z błotem – przykłady z Holandii czy Wielkiej Brytanii doskonale to obrazują. Czy tak ma wyglądać Europa w XXI wieku i wolność słowa według lewicy?

2. Wolność tak, ale tylko w „pewnym zakresie”
Klasycznym przykładem dlaczego słowa wolność i lewica to oksymoron, niech będą poniższe przykłady:

a) Spróbujcie spytać się przeciętnego socjaldemokraty co uważa o przymusie ubezpieczeń społecznych i jak to uzasadni „wolnością jednostki”
b) W Norwegii i niektórych państwach UE istnieje zakaz noszenia symboli religijnych, podobno z powodu „uszanowania przekonań innych osób”. Może zakażmy w takim razie wszystkim osobom noszenia koszulek FC Barcelony, bo to może obrazić uczucia kibiców Królewskich?
c) Aborcja tak, kara śmierci nie. Czyli bezbronną i nienarodzoną żywą istotę można sobie ot tak „wyskrobać”, natomiast mordercy mogą bezkarnie wieść zwykłe i niczym nie skrępowane życie? (vide przykład Trynkiewicza i Breivika)
d) zakaz używania broni palnej według lewicy jest jak najbardziej ok, nie obchodzi ich natomiast to, że każdy morderca ZAWSZE będzie miał broń czy to palną, czy też białą, natomiast ofiara – prawie nigdy.
e) W państwach , w których zalegalizowano związki osób tej samej płci, muszę (ustawowo oczywiście, a jak…) uznawać ich za „małżeństwo”, mimo innych przekonań wewnętrznych. Za brak nazwania „małżeństwem” związku Kowalskiego i Nowaka, mogę zostać podpięty pod paragraf na tle dyskryminacji mniejszości seksualnych

3. Nie lubisz Unii Europejskiej ani „europejskich” wartości? Jesteś faszystą!

2 dni temu minęła 10-ta rocznica wstąpienia Polski do UE. Oczywiście w telewizji w kółko jedno i to samo, te same kłamstwa i te same slogany. 98% czasu antenowego zajęły naszym elitom zachwyty nad wspaniałością wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, podpisania traktatu lizbońskiego i „wielkich możliwości, które otworzyły się przed naszym krajem”. Eurosceptyków w zasadzie nie dopuszczano do jakiejkolwiek debaty (widziałem tylko 2 czy 3 urywki z hasłami Ruchu Narodowego i Kongresu Nowej Prawicy, które łącznie trwały raptem parę minut). Marek Siwiec nazwał eurosceptyków „albo ułomnie mentalnymi albo osadzonymi w XIX wieku”. Janusz Palikot publicznie nawoływał do karalnych czynów wobec osób, które mają inne wartości niż on – „Sfotografujemy mordę za mordą. Opublikujemy dane. Wywiesimy plakaty w miastach, dzielnicach , na ulicach ? wszędzie tam gdzie żyją. Tam ich powiesimy, aby każdy widział z imienia i nazwiska kto jest faszystą. Będziemy na nich pluć, wsadzać do więzienia, gnębić w miejscu pracy. Niech czują się słabi, niech się boją. Wyśmiejemy ich, ich znajomych, ich bliskich. Udzielimy pomocy każdemu kto padnie ofiara ich przemocy.”

Czy tak ma wyglądać wolność słowa według lewicowych środowisk? Czy każde nienawistne artykuły szkalujące uczucia większości osób żyjących w tym kraju mają być społecznie akceptowane, natomiast jakakolwiek krytyka ich działalności to „mowa nienawiści” i próby zaimplementowania w polskim prawie karnym paragrafów, które będą chronić święte krowy?

2 KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ