UDOSTĘPNIJ
Zieloni są gotowi na długi marsz

Lewica*: krajobraz po bitwie

Publicyści zgodnie stwierdzili, że tegoroczne wybory do Parlamentu Europejskiego to największa klęska lewicy w historii Polski.

SLD-UP

SLD i Unia Pracy, otrzymując 9,44 proc. głosów, głównie ze starszego pokolenia wyborców, pokazały, że dziś są w stanie zbierać jedynie elektorat z sentymentem myślący o czasach PRL-u, nie mając zdolności pozyskiwania nowych wyborców. Gierek, Łybacka, Liberadzki ? przy całym szacunku dla ich pracy ? to nie są nazwiska osób, które rozumieją wyzwania współczesnego świata, a to one były twarzami SLD. Finisz kampanii SLD zbiegający się z informacją o śmierci generała Jaruzelskiego pokazał, że Leszka Millera od przekazu europejskiego, bardziej interesują historyczne spory i obrona własnego życiorysu. W efekcie otrzymaliśmy Krajową Partię Emerytów i Rencistów zamiast nowoczesnego socjaldemokratycznego przekazu.

Sojusz pokazał, że nie ma szans na dwucyfrowy wynik. Na pierwszych miejscach list SLD nie było nikogo reprezentującego pokolenia dwudziesto- i trzydziestolatków, poza Weroniką Marczuk, czyli zaciągiem celebryckim. Nic więc dziwnego, że kandydujące z dalszych miejsc osoby takie jak Grzegorz Gruchalski czy Błażej Makarewicz miały problem z przekonaniem młodych wyborców do poparcia SLD.

Zmiana pokoleniowa w SLD nie będzie miała szybko miejsca. Dla prawdziwej lewicy to szansa na zbudowanie w przyszłości alternatywy dla Sojuszu, bez kłopotliwego balastu, jakim jest dziś silna strukturalnie i finansowo, natomiast słaba jeśli chodzi o umiejętność organizowania zbiorowych emocji partia Millera.

W efekcie polska reprezentacja w grupie Socjalistów i Demokratów będzie się składała zaledwie z 5 europosłanek i europosłów. To za mało, aby skutecznie przekonywać S&D do uwzględniania w bieżącej agendzie politycznej interesów społeczeństw z nowych krajów członkowskich Unii Europejskiej.

Czy w Sojuszu nastąpi rozliczenie? Ciężko powiedzieć. Młodzi z Olejniczakiem, Napieralskim i Gruchalskim nie mają twardych argumentów w postaci własnych sukcesów wyborczych. Czarzasty, wymieniany jako naturalny następca Millera, już obejmując funkcję barona mazowieckiego SLD ogłosił, że zapewni zgłodniałemu aparatowi SLD pracę w spółkach. Drogą do tego będzie koalicja z Platformą ? najpierw samorządowa, później parlamentarna.

Koniec centrolewu

Koalicja Europa Plus – Twój Ruch była kolejną próbą zbudowania w Polsce centrolewicy, łączenia liberałów gospodarczych z socjaldemokratami, w oparciu o silny przekaz proeuropejski (Stany Zjednoczone Europy, zdolność konkurowania z Chinami i USA). Kolejną opartą o gwiazdy polityki, notujące wysokie poparcie w rankingach zaufania do polityków, na czele z Ryszardem Kaliszem i Aleksandrem Kwaśniewskim (a lokalnie Kazimierzem Kutzem). E+TR prowadziła kampanię z ogromnym rozmachem, odpowiadała na istotne potrzeby pokoleniowe (protest Dzieci ? śmieci, organizowany przez młodzieżówkę Twojego Ruchu wskazywał na bezrobocie wśród młodych, dobre miejsca i liczących się kandydatów miały Wolne Konopie, koalicję wspierało środowisko LGBT i wpływowy Kongres Kobiet). Zabrakło jednak spójnego przekazu i wiarygodności.

Dla wyborcy Kazimiery Szczuki, Barbary Nowackiej czy Małgorzaty Kowalskiej nie do zaakceptowania byli Robert Kwiatkowski czy Paweł Piskorski, dla elektoratu walczącego o bardziej liberalną politykę narkotykową patronat Kwaśniewskiego, współodpowiedzialnego za obecną, katastrofalną w skutkach ustawę.

Mimo ogromnej pompy towarzyszącej kanonizacji Jana Pawła II i wyraźnego zabrania głosu w obronie świeckiego państwa przez prof. Jana Hartmana, E+TR nie zmobilizował antyklerykalnego elektoratu do ruszenia się z domu w dniu wyborach.

Partia, która jeszcze niedawno była nadzieją młodych, stała się dla nich formacją czwartego wyboru. Oparcie projektu na byłych prominentnych politykach SLD sprawiło, że Twój Ruch przestał być postrzegany jako formacja antyestablishmentowa, rzucająca wyzwanie klasie politycznej, a zaczął być widziany jak jej część.

3,57% to wynik jaki dostawały do tej pory w Polsce różnego rodzaju liberalne oferty polityczne, budowane bardziej na nazwiskach niż wspólnocie programowej. Tak było z Partią Demokratyczną (2005), Centrolewicą (2009), prezydencką kandydaturą Andrzeja Olechowskiego (2010), tak też stało się z Europą Plus.

Czy w Twoim Ruchu nastąpią zmiany mogące wyciągnąć tę formację z niebytu. W kuluarowych kalkulacja pojawią się pomysłu o wycofaniu Janusza Palikota i postawieniu na Barbarę Nowacką w duecie z Robertem Biedroniem lub Andrzejem Rozenkiem. Mówi się też o tym, że w TR najbliższe dni będą starciem frakcji Gibały z kurczącą się grupą Anny Grodzkiej, budującej stowarzyszenie Społeczeństwo Fair.

Twój Ruch to cały czas niezła masa upadłościowa. Partia dysponuje wielomilionowymi dotacjami z budżetu państwa i prawie 40-osob owym klubem parlamentarnym. Od tego czy formację przejmie osoba z wizją, zależy jej przyszłość i szanse na przekroczenie 5-proc. progu w wyborach parlamentarnych.

Zieloni i spółka: długi marsz

Gdy popatrzymy na wynik Zielonych w bezwzględnych liczbach ? 22 tysiące głosów i 0,32 proc. poparcia nie jest on imponujący. Jednak komitet Partia Zieloni, zbudowany wspólnie z Partią Kobiet, PPS i Młodymi Socjalistami, kandydował jedynie w 5 okręgach, zamieszkałych przez 43 proc. populacji. Do rejestracji list w całej Polsce Zielonym zabrakło zaledwie kilku tysięcy podpisów. Komitet, w przeciwieństwie do SLD i E+TR nie dysponował pieniędzmi z budżetu państwa, kampanię sfinansował ze składek i darowizn.

Zieloni osiągnęli wyniki ok. 1 proc. w okręgu obejmującym woj. Zachodniopomorskie i Lubuskie, a także w warszawskim. Kampania, a szczególnie materiały: plakaty, spoty i publikacje, zostały wysoko ocenione przez ekspertów. Na słaby wynik komitetu złożył się też ograniczony dostęp do mediów (ogólnopolskie komitety np. Ruch Narodowy czy Solidarna Polska miały codziennie zagwarantowane występy w audycjach telewizyjnych) i przeświadczenie części wyborców, że głos na ugrupowanie niezarejestrowane w całym kraju będzie stracony.

Mimo to ? udało się zbudować alternatywę dla głównych ugrupowań lewicowych i ruch, mający zdolność zbierania podpisów, wyłaniania kandydatów i rejestracji list. Zarówno programowo jak i pokoleniowo była to propozycja odmienna od formułowanych przez dwie główne partie. Zero celebrytów, skupienie na tematach, związanych z jakością życia ludzi: zdrowiem, edukacją, płacami, powietrzem, wodą, prawa człowieka, silnie europejski przekaz. Do tego silnie antysystemowe postulaty, nieodarte z powagi i mające pokrycie w faktach.

Pierwszy samodzielny start w wyborach od 10 lat pokazał, że formacja cały czas żyje, przyciąga kolejne pokolenia aktywistów chcących zmieniać świat i niegodzących się na zastaną rzeczywistość.

Dziś to Zieloni są najsilniejszym środowiskiem na niezależnej lewicy i to na nich spoczywa zadanie zbudowania alternatywy. Nie tylko dla tych, którzy poparli SLD i E+TR, ale przede wszystkim tych, którzy zostali w domu.

Wybory samorządowe pokażą realny potencjał tego środowiska. Pozytywna atmosfera wokół kandydatury Joanny Erbel na prezydenta Warszawy i organizowany w dużej mierze przez Zielonych komitet Kraków przeciwko Igrzyskom dają szansę na wbicie klina w senną lewą stronę sceny politycznej.

Zobacz również