UDOSTĘPNIJ

Lewiatan- zwycięzca spod Los Angeles, Cannes, Berlina i Wenecji w końcu zawitał w moje progi, dzięki czemu miałem okazję sprawdzić czy rzeczywiście dzieło Andrieja Zwiagincewa jest “królem wszystkich stworzeń” czy też może przereklamowaną “marnością nad marnościami.”
Opinie krytyków i milionów widzów tym razem nie były zwodnicze.
Najnowsze arcydzieło rosyjskiego Mistrza to jeden z najlepszych filmów ostatnich lat… ale jednocześnie coś znacznie większego niż film.

Lewiatan to przede wszystkim najbardziej wnikliwy obraz współczesnej Rosji- Rosji zniszczonej, zdegenerowanej i zdeptanej.
Krainy skrajności i kontrastów.
Kraju dzikiego i surowego w którym piękno dziewiczej natury brutalnie kontrastuje ze szpetotą (nie)ludzkiej cywilizacji.
Kraju w którym ukwiecone morza traw, bezkresne łąki i skaliste wybrzeża o które rozbijają się spienione fale, graniczą z obskurnymi ruderami i socrealistycznymi blokowiskami stanowiącymi wylęgarnię codziennej beznadziei.
Kraju w którym największa bieda stoi tuż obok największego bogactwa a prorocy równości i społeczeństwa bezklasowego doprowadzili do powstania największych społecznych nierówności.
Ojczyzny ludzi kochających wolność- ale zrodzonych do życia w niewoli.
Narodu głęboko wierzącego- ale na podobieństwo Hioba, przez Boga zapomnianego.
Nawiązanie do Hioba nie jest zresztą przypadkowe- główny bohater filmu, Kola stanowi bowiem ucieleśnienie “rosyjskiego Hioba”, którego dobry Bóg oddał pod władzę szatana.
Szatan z kolei rzucił Kolę na pastwę Lewiatana- przerażającej bestii od setek lat żerującej na truchle rosyjskiego narodu.
Kola w przeciwieństwie do swojego biblijnego odpowiednika nie zamierza jednak posypywać głowy popiołem i pogrążać się w modlitwie.
Zamierza wydać otwartą wojnę Lewiatanowi walcząc o swoje najbardziej podstawowe, ludzkie prawo- prawo do godności.
Kiedy jednak Lewiatan pod postacią zalanego w sztok mera zjawia się przed domem Koli i wrzeszczy, że: “Jesteście jak insekty. Z wami nie można po dobroci. Nigdy nie mieliście tu żadnych praw. Nie mieliście i mieć nie będziecie” wszelkie złudzenia pryskają.
Walka głównego bohatera jest z góry skazana na porażkę nawet pomimo pomocy moskiewskiego prawnika, który szantażuje mera ujawnieniem jego mrocznej przeszłości.
Lewiatan bowiem nie kryje się pod postacią jednego obrzydliwego urzędnika w którego gabinecie wisi na ścianie uśmiechnięty Władimir Władimirowicz zastępujący dawnych Sekretarzy generalnych.
Lewiatana nie obchodzi prawda, ani fakty, nie istnieje dla niego pojęcie świętości nie do podeptania, albo niegodziwości nie do popełnienia.

Lewiatanem jest cała nieludzka aparatura sięgająca swoimi korzeniami epoki mongolskich najazdów, która spotworniała do monstrualnych rozmiarów w czasach bolszewickich i w uwłaszczonej formie do dziś wypija krew rosyjskiego narodu-kropla po kropli.
Aparatura składająca się z polityków, policjantów, sędziów, prokuratów, urzędników a nawet mafii.
Aparatura opierająca się na kulcie brutalnej siły i strachu, dbająca wyłącznie o własne interesy składająca się z kliki bezideowych i zdolnych do wszystkiego aparatczyków.
Aparatura, która wysysa i degeneruje wszystko do czego się dotknie, oszczędzając obywatelom tylko jedną sferę wolności w którą nie ingeruje- wódkę.
Ta rosyjska świętość jest jedyną drogą ucieczki dla milionów sfrustrowanych Rosjan, którzy zapijając wszystkie swoje radości i smutki, sukcesy i porażki, nadzieję i strach,
zapijają własne człowieczeństwo zostawiając sobie pustą skorupę tylko z wierzchu przypominającą ludzi.
Poza wódką, strachem i propagandą Lewiatan dysponuje również innym potężnym narzędziem skutecznie programującym mózgi Rosjan.
Narzędziem tym jest odradzająca się Cerkiew prawosławna, której hierarchowie w przeważającej większości legitymują poczynania Lewiatana i zgodnie z duchem bizantynizmu przekonują wiernych, że: “wszelka władza pochodzi od Boga”, a “Bunt przeciwko władzy oznacza bunt przeciw Bogu.”
Wzięci w kleszcze władzy świeckiej i duchownej ludzie rosyjscy uciekają w bierność i apatię, ślepą lojalność wobec reżimu, wódkę, lub… potajemne strzelanie do portretów generalnych sekretarzy- czyli jedyny możliwy rodzaj buntu prostego człowieka wobec Lewiatana.
Dlaczego wśród ostrzeliwanych portretów brakuje współczesnych przywódców?
Jak wyjaśnia jeden z bohaterów filmu: “Za krótka perspektywa historyczna. Muszą sobie jeszcze trochę powisieć.”
To nie Lewiatan jest jednak głównym bohaterem filmu a człowiek rosyjski.
Na Kolę spadają kolejne ciosy a Lewiatan jest tylko jednym z jego oprawców.
Ciosy te zadają konkretni ludzie a los nie oszczędza mu nikogo stopniowo odbierając mu nie tylko wolę walki i godność, ale nawet nadzieję.
Miliłby się jednak ten, kto uznałby, że Lewiatan jest zobrazowaniem narastającego cierpienia głównego bohatera.
W filmie podziwiamy całą gamę ludzkich emocji: od radości, śmiechu i nadziei po rozpacz, łzy i zwątpienie…bo Lewiatan to film o życiu…życiu rosyjskiego człowieka, żyjącego w cieniu Lewiatana.

„Lewiatana chwycisz na wędkę lub sznurem wyciągniesz mu język, czy przeciągniesz mu powróz przez nozdrza, a szczękę hakiem przewiercisz? Może cię poprosi o łaskę? czy powie ci dobre słowo? Czy zawrze z tobą przymierze, czy wciągniesz go na stałe do służby? Czy pobawisz się nim jak z wróblem, czy zwiążesz go dla swych córek? Czy towarzysze go sprzedadzą, podzielą go między kupców? Czy przebijesz mu skórę harpunem, głowę mu dzidą przeszyjesz? Odważ się rękę nań włożyć, pamiętaj, nie wrócisz do walki. Zawiedzie twoja nadzieja, bo już sam jego widok przeraża. Kto się ośmieli go zbudzić? Któż mu wystąpi naprzeciw? Kto się odważy go dotknąć bezkarnie? – Nikt zgoła pod całym niebem. Głosu jego nie zdołam przemilczeć, o sile wiem – niezrównana. Czy odchyli kto brzeg pancerza i podejdzie z podwójnym wędzidłem? Czy otworzy mu paszczy podwoje? Strasznie jest spojrzeć mu w zęby. Grzbiet ma jak płyty u tarczy, spojone jakby pieczęcią. Mocno ze sobą złączone, powietrze nawet nie przejdzie. Tak jedna przylega do drugiej, że nie można rozluźnić połączeń. Jego kichanie olśniewa blaskiem, oczy – jak powieki zorzy: z ust mu płomienie buchają, sypią się iskry ogniste. Dym wydobywa się z nozdrzy, jak z kotła pełnego wrzątku. Oddechem rozpala węgle, z paszczy tryska mu ogień. W szyi się kryje jego potęga, przed nim skacząc biegnie przestrach, części ciała spojone, jakby ulane, nieporuszone. Serce ma twarde jak skała, jak dolny kamień młyński. Gdy wstaje, mocni drżą ze strachu i przerażeni tracą przytomność. Bo cięcie mieczem bez skutku, jak dzida, strzała czy oszczep. Dla niego żelazo – to plewy, brąz – niby drzewo zbutwiałe. Nie płoszy go strzała z łuku, kamień z procy jest źdźbłem dla niego. Dla niego źdźbłem maczuga, śmieje się z dzidy lecącej. Pod nim są ostre skorupy, ślad jakby wału zostawia na błocie. Głębię wód wzburzy jak kocioł, na wrzątek ją zdoła przemienić. Za nim smuga się świeci na wodzie, topiel podobna do siwizny. Nie ma mu równego na ziemi, uczyniono go nieustraszonym: Każde mocne zwierzę się lęka jego, króla wszystkich stworzeń.”

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułHistoria życiem pisana. Ukraińska partyzantka w obliczu Akcji ‚Wisła’
Następny artykułCo sądzą Polacy o Jacku Wilku (VIDEO Pikio.pl)
Patryk Patey

Z ducha, serca i rozumu- narodowiec, polski patriota. „Jestem Polakiem ? więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka.”

Zobacz również