UDOSTĘPNIJ
fot. wikimedia / Uwe Bassenhoff from Wattenscheid

Według mediów po ostatnim meczu Ligi Mistrzów na stadionie Santiago Bernabeu Robert Lewandowski wcale nie trafił do szatni sędziów, o czym było niezwykle głośno. Zamiast tego miał pojawić się w gabinecie prezesa Realu. Choć można pomyśleć, że był tam namawiany do zmiany klubu lub sam przyszedł wściekły po spotkaniu, prawda okazuje się zupełnie inna.

Po ostatnim meczu Bayernu w Lidzie Mistrzów media pokazały kibicom całkowicie inną twarz Roberta Lewandowskiego niż ta znana do tej pory. Jak się jednak okazało, wielka awantura w szatni sędziów miała być jedynie wymysłem hiszpańskiego dziennikarza. Sam piłkarz spędził ten czas w całkowicie innym miejscu.

Prezes Perez podobno niejednokrotnie namawiał już Lewandowskiego na transfer. Tym razem miało być jednak inaczej, chociaż kurtuazyjna rozmowa nie była zapewne bezcelowa. Mężczyzna pytał piłkarza o jego stan zdrowia oraz stan jego żony, która jeszcze w tym miesiącu powinna urodzić ich pierwsze dziecko. Perez pytał o dokładną datę porodu oraz o to, jak czuje się Anna Lewandowska. Na tym rozmowa miała się zakończyć.

Chociaż pogawędka ta była dość błahą, kibice twierdzą, że na pewno miała na celu przekonanie piłkarza do Realu. Trudno jednak określić jego stosunek do całej sprawy, skoro nie skomentował jej jeszcze osobiście.