UDOSTĘPNIJ
fot. Flickr

Wyścig o fotel prezydenta USA jest coraz bardziej emocjonujący. Zdecydowany lider po stronie Republikanów, Donald Trump, ponownie znalazł się pod ostrzałem mediów. Tym razem za jego problemami stoi menedżer kampanii wyborczej Corey Lewandowski, który szarpnął reporterką. Ta postanowiła złożyć przeciwko niemu pozew o napaść, choć sytuacja nie wyglądała groźnie. Wyborcy w USA są podzieleni na tych, którzy twierdzą, że był to przykład przemocy wobec kobiet i tych, dla których cała sytuacja to absurd i atak na Trumpa. 

Lewandowski został aresztowany we wtorek, na Florydzie. Powodem działania organów ścigania jest rzekoma napaść na reporterkę Michelle Fields podczas konferencji prasowej faworyta obozu Republikanów, która miała miejsce w jego klubie golfowym. Menedżer odciągał dziennikarkę od Trumpa. Szarpnięcie zarejestrowały kamery, a reporterka zeznała, że po kontakcie z Lewandowskim na jej ciele pojawiły się siniaki. W sprawie zeznaje też dziennikarz „Washington Post”, jako świadek. Dziennikarze uważają, że menedżer kampanii Trumpa wielokrotnie w sposób agresywny odzywał się do reporterów.

Trump twierdzi, że jest to proces niszczenia jego człowieka, a cała sytuacja jest absurdalna. Nie zamierza go zwolnić i staje w jego obronie. Rzeczniczka miliardera przekonuje, iż Lewandowski jest całkowicie niewinny i zostanie to udowodnione w sądzie, bowiem nic złego nie zrobił.

– Skąd wiemy, że tych siniaków nie było wcześniej? Przy „napaści” z siniakami powinna krzyczeć – mówił faworyt Republikanów.

Wcześniej rzeczniczka Trumpa, Hope Hicks, przekonywała, że Fields jest niewiarygodna, ponieważ w przeszłości zgłaszała już podobne incydenty. Później Trump tłumaczył, że był szarpany przez Fields, a Lewandowski ją odciągał, więc równie dobrze sam mógłby pozwać reporterkę. Po publikacji filmu z incydentu, Trump dodał, że Lewandowski to dobry człowiek ze wspaniałą rodziną, a działania przeciwko niemu są nieuczciwe. Sugerował również, że pozew Fields są motywowany chęcią zarobienia pieniędzy.

Organizacje zajmujące się przemocą wobec kobiet (np. UltraViolet), uderzyły  w Donalda Trumpa. Działaczki twierdzą, że Trump stojąc obok osoby, która została „przyłapana na gorącym uczynku”, jasno pokazuje swoje poglądy na kwestie przemocy wobec kobiet. Dziennikarze największych mediów i portali (np. prestiżowego Huffington Post) mocno krytykują Trumpa za to, iż nie zwolnił Lewandowskiego. Ten odpowiada, że nie będzie dołączał się do niszczenia człowieka przez dziennikarzy. Z kolei wyborcy Trumpa w sieci uważają, że cała sprawa to jakiś żart, ponieważ „codziennie są w ten sposób szarpani w metrze” lub „równie dobrze mogliby pozwać komara za ukłucie”.

POLUB FANPAGE PLURALISTYCZNEGO, BEZSTRONNEGO SERWISU O POLITYCE, BY BYĆ NA BIEŻĄCO

źródło: Huffington Post

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułDziwna sytuacja w banku. Alarm przez imię psa
Następny artykułNadchodzi ustawa uderzająca w homoseksualistów
Wiadomości Pikio

Starannie wyselekcjonowane wiadomości z Polski i ze świata. Podajemy tylko informacje, a opinie pozostawiamy Czytelnikom. Przedstawiamy wiadomości bez cenzury i bez linii redakcyjnej.

Zobacz również