UDOSTĘPNIJ
fot. Twitter

Puszcza Białowieska już od 10 lat zmaga się z inwazją kornika drukarza. Owad na przestrzeni dekady zabił prawie milion drzew, w większości świerków, w tej ostatniej pozostałości po prastarym lesie, pokrywającym niegdyś całą Europę.

Gdy w 2007 roku na terenach objętych najściślejszą ochroną znaleziono zaledwie 29 zaatakowanych drzew wydawało się, że ich szybka i kontrolowana wycinka zażegna problem. Okazało się to jednak zadaniem bardzo trudnym. Tak trudnym, że do dziś tego nie uczyniono.

Ekolodzy z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot postanowili tę „ingerencję w naturę” zatrzymać na drodze urzędowej i udało im się. Przez te dziesięć lat kornik rozmnożył się do tak pokaźnych ilości, że zabił do dziś 834 tyś. i nie zamierza raczej przestać.

– Jestem z tego dumny, że zablokowaliśmy wówczas wycinkę należało naturze pozwolić by sama zadziałała. W puszczy jest za duża populacja świerków. Dzięki działalności kornika ubędzie ich. W to miejsce pojawią się bardziej urozmaicone gatunki, na których kornik nie żeruje. – mówił Adam Bohdan, inicjator blokady wycinki w Puszczy Białowieskiej

Słowa te okazały się nieprawdziwe, gdyż kornik zaatakował już gatunek, który zwykle zostawia w spokoju – sosnę.

W rozmowie z naTemat ekolog stwierdził, iż przypisywanie mu winy za klęskę żywiołową w Puszczy jest bzdurą, a owady mogły przylecieć chociażby z Białorusi.

Innego zdania jest Artur Hampel. Nazywa ekologów „ekoterrorystami” i przekonuje, że zanim dopuszczono do głosu w tej sprawie Podlaski Oddział Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot z kontrolą populacji chrząszcza problemów nie było.

– W początkowej fazie do usunięcia były pojedyncze zainfekowane świerki na terenach objętych różnymi formami ochrony. Wraz z negatywnymi decyzjami odnośnie usuwania takich drzew przez Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska, kornik drukarz zaczął się intensywnie rozmnażać zabijając setki kolejnych świerków. Z roku na rok sytuacja ulegała pogorszeniu i pomimo jasno artykułowanych przez leśników zagrożeń, odmowy walki z rozwijającą się gradacją trwały nieprzerwanie. – powiedział Hampel.

Ostatecznym ciosem dla leśników i Puszczy ma być decyzja ministra środowiska z 2012 roku, który znacznie ograniczył możliwość pozyskiwania drewna z Puszczy i zakał wycinki na zwiększonej ilości obszarów lasu. Uniemożliwił w ten sposób pozbycie się chorych drzew na większej połaci terenu.

Leśnikom, jak sami twierdzą, nie pozostało w takiej sytuacji nic innego, jak siedzieć i przyglądać się „procesom naturalnym”, których wyłączono człowieka.

834 tyś, drzew stanowi 8 proc. całej powierzchni Puszczy Białowieskiej.

źródło: natemat.pl

 

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również