UDOSTĘPNIJ

Gdyby nie treść to tygodnik ?W sieci? byłby całkiem fajną gazetą. Do niedawna wydawało się, że nikt nie będzie w stanie dorównać ?Gazecie Polskiej? w ilości artykułów pełnych obsesji i teorii spiskowych. Bracia Karnowscy stanęli jednak na wysokości zadania.

Popularne ostatnio określenie ?leming?, dotyczy ?człowieka, który bezkrytycznie wierzy w to, co usłyszy w telewizji, albo przeczyta w Internecie i przyjmuje to wszystko bez żadnego zastanowienia; uważa się przy tym za mądrego? ( definicja miejskiego słownika slangu i mowy potocznej ). Najczęściej określa się tak czytelników ?Gazety Wyborczej?, portalu ?Onet?, czy widzów ?TVN24?. Jest w tym sporo racji. Trudno nie zgodzić się z twierdzeniem, że bezkrytyczne przyjmowanie wszelkich doniesień medialnych nie należy do zachowań najmądrzejszych. Dla prawicowych publicystów ?lemingi? to jednak nie tylko apologeci Adama Michnika, czy Tomasza Lisa, a praktycznie wszyscy ci, którzy do prawicowych rewelacji podchodzą z dystansem. Tymczasem jak nazwać czytelników prawicowych tygodników, którzy bezmyślnie kupują każdą z tamtejszych sensacji: od ujawniania drzew genealogicznych polityków konkurencyjnych formacji po analizy min Donalda Tuska na miejscu katastrofy Tu-154M. Przyganiał kocioł garnkowi?

?Odważni i niepokorni? twórcy tygodników ?W sieci?, ?Uważam Rze? itp. poświęcili na łamach swoich pism bardzo dużo miejsca analizie zachowań ?lemingów? od GW i TVN24. Redaktor Warzecha w swoim ironicznym tekście ?Z pamiętnika leminga? pisał: ?Podobno jakiś pisowski tygodnik napisał, że tacy jak ja to lemingi, bo mamy białe toyoty i nie głosujemy na Kaczora (?) Z początku nie bardzo wiedziałem, o co chodzi, ale na szczęście trafiłem na komentarz pani redaktor Wielowieyskiej i już wszystko zrozumiałem. Ten tekst w tygodniku to napisały jakieś pisowskie pismaki, że niby tacy jesteśmy bezmyślni jak lemingi, które zresztą wcale bezmyślne nie są. Co za bzdury! Ja mam wszystko głęboko przemyślane i poukładane. Kaczor chce wojny z Rosją, a kaczyści wierzą, że Rosjanie zestrzelili samolot z tym ich prezydentem.? Kilka miesięcy później ?W sieci? publikuje rzekomo sensacyjne zdjęcia z miejsca katastrofy smoleńskiej z tajemniczym wyrazem twarzy Donalda Tuska mające dowodzić, że premier był w tamtym momencie bardzo zadowolony? i że zawsze ma taki wyraz twarzy gdy odnosi jakiś sukces! To oczywiste, że nikt przy zdrowych zmysłach nie potraktuje podobnych sensacji poważnie. Jest to jednak, zdaniem prawicowych redaktorów, powód wystarczający, aby dołączyć do licznego grona bezmyślnych ?lemingów?.

Zdaniem prawicowych publicystów ?lemingi? wierzą we wszystko co przeczytają w Wyborczej, bądź usłyszą w którymkolwiek z publicystycznych programów ?TVN24?, mediów jawnie sympatyzujących z rządzącą Platformą Obywatelską, która jak wiadomo uczyniła z Polski niemiecko-rosyjskie kondominium. Inaczej jest z czytelnikami prawicowych gazet, bowiem tylko one stoją po stronie prawdy, są niezależne i nie sympatyzują z żadną partią polityczną. Jeśli nawet od czasu do czasu napiszą coś dobrego o Kaczyńskim i jego niezłomnych towarzyszach to znaczy, że była to wyższa konieczność ( czyt. polska racja stanu ).

A teraz na serio: żadne media nie były, nie są i nigdy nie będą obiektywne i w pełni niezależne. To oczywista oczywistość. Publicyści mają swoje poglądy i przemyślenia i  oczekiwanie od nich tekstów pisanych wbrew własnemu sumieniu byłoby absurdem. Istnieją jednak pewne granice, których nie powinno się przekraczać. Postsolidarnościowa ( ideowa i polityczna ) fascynacja ?Gazety Wyborczej? irytuje, ale jest niczym w porównaniu do smoleńskiego przemysłu ?Gazety Polskiej?, czy sensacyjno-satyrycznej, a niekiedy wręcz chamskiej publicystyki tygodnika ?W sieci?. Podobnie jest z ?lemingami?. Michnik ma swoich ?lemingów?, a Karnowscy swoich. Istnieje jednak pewna różnica pomiędzy wiarą w sukces Okrągłego Stołu, czy transformacji ustrojowej, a fanatyzmem smoleńskim i wiarą w zamach.

 foto: www.facebook.com/gazetawsieci