UDOSTĘPNIJ

Tuż po wyborach prezydenckich Anno Domini 2015 można przeprowadzić dość ciekawy eksperyment z zakresu socjologii i psychologii. Ktoś mógłby powiedzieć, że wymaga on sięgnięcia do wiedzy politologicznej, co jednak wydaje mi się zbędne, ponieważ w żadnym wypadku nie mamy do czynienia z zagadnieniem dotyczącym polityki. Ograniczamy się bowiem do sfery uczuć, namiętności, gniewu i bezrozumnej krytyki, która dobitnie potwierdza istnienie pewnej grupy społecznej. Mowa o lemingach. Oczywiście, nie o zwierzętach, ale o pewnej grupie wyborców Platformy Obywatelskiej i Bronisława Komorowskiego. Przylgnęło do nich to określenie z pogranicza publicystyki i socjologii, nieprzypadkowo, ale za ślepą wiarę w postulaty partii Donalda Tuska i niemerytoryczną krytykę każdej opozycji, choćby na podstawie najbardziej irracjonalnych argumentów.

Wiele osób mówi, że jest to określenie obraźliwe, a w ogóle to ktoś taki jak leming nie istnieje. Wystarczyło jednak kilka godzin po wyborczym werdykcie wydanym na podstawie sondażu exit poll, żeby grupa, o której mówimy uaktywniła się i pokazała swoje oblicze, wytrącając z ręki argumenty ich obrońców. Generalnie, również kampania wyborcza przed drugą turą mogłaby służyć za dowód potwierdzający moją tezę. Ale po kolei.

Ryba psuje się od głowy. W trakcie debaty prezydenckiej w stacji TVN, która na marginesie była o wiele ciekawsza niż ta zorganizowana przez TVP, dochodziło do komicznych scen na portalach społecznościowych. Ludzie związani z obozem władzy komentowali to wydarzenie, jednak co zwróciło uwagę większości obserwatorów to podobna, albo wręcz dokładnie taka sama treść opinii, napisana raczej metodą kopiuj-wklej, niż będąca rzetelną analizą oglądanego widowiska telewizyjnego. Pisali to często ludzie wysoko usytuowani, co daje podstawę do stwierdzenia, że sytuacja opisywana przez ŚP. gen. Sławomira Petelickiego, w której nasze elity dostawały SMS-a z instrukcją jak się zachowywać i co mówić po katastrofie smoleńskiej, jest coraz bardziej prawdopodobna.

Nie lepiej jest wśród zwykłych, szarych wyborców, wykorzystywanych cynicznie przez polityków do swoich gierek pseudopolitycznych. Wczoraj wybuchła burza, będąca pokłosiem wywiadu jakiego udzielił Andrzej Duda Robertowi Mazurkowi. Należy zwrócić uwagę, że wywiady wyżej wymienionego redaktora to jedne z błyskotliwszych i ciekawszych w polskiej prasie. Warto chociażby przypomnieć sobie jego wywiad z posłanką Platformy Obywatelskiej, Ligią Krajewską. Wracając jednak do Dudy. Media ogłosiły wszem i wobec, że Andrzej Duda „odgrzewa temat smoleńska” i że w ogóle rozpoczyna kolejną wojenkę związaną z tą katastrofą, ponieważ tytuł wspomnianego tekstu brzmi: Postawmy pomnik smoleński przed pałacem. Nagle, szanowne lemingi (naprawdę nie piszę tego pogardliwie, chodzi mi jedynie o trafne określenie tego zjawiska) podchwyciły temat i zaczęły obrażać, drwić i oburzać się na rzekome ujawnienie prawdziwej twarzy Andrzeja Dudy. Nikt nie zadał sobie jednak trudu, aby po prostu przeczytać wspomniany wywiad. Co ciekawe, tekst ten jeszcze nie ukazał się w całości, a jedynie we fragmencie. Można było więc ów fragment przeczytać, a dopiero później analizować i krytykować. Już w odpowiedzi na pierwsze pytanie, prezydent-elekt pytany o kwestię pomniku smoleńskiego, odpowiada dość racjonalnie i w wyważony sposób: „Wszyscy chyba wiedzą jak ważny był dla mnie Smoleńsk, jak przeżyłem tę katastrofę, ale teraz mam być prezydentem, a nie kustoszem nieistniejącego muzeum.” Dalej jest jeszcze bardziej stonowany i naprawdę trzeba dużo złej woli, aby doczytać się w tym wywiadzie czegoś „radykalnego”.

Jednak protesty lemingów już ogarnęły sferę internetową, budząc u większości ludzi, pewien zdrowy dystans. To pokazuje, na czym budowana była zarówno kampania Bronisława Komorowskiego, jak i będzie budowane tzw. „demokratyczne pospolite ruszenie”: niedomówienia, półprawdy i robienie zamieszania oraz afer z drugorzędnych spraw. Drogie lemingi, chciałbym krytykować i chwalić zarówno Prawo i Sprawiedliwość, jak i mojego prezydenta-elekta, za politykę socjalną, gospodarczą, niewłaściwe i właściwe decyzje. Sprowadziliście jednak poziom krytyki do jakiegoś dna, na którym widocznie dobrze się czujecie, bo oddychacie tam swoją absurdalnością niczym powietrzem.

Bardzo chciałbym, abyśmy dziś z jednej strony pilnowali Bronisława Komorowskiego w ostatnich miesiącach jego kadencji, a z drugiej patrzyli na Andrzeja Dudę i analizowali jego rzeczywiste propozycje. Mówmy o jego pierwszych zamierzonych posunięciach, takich jak projekt dotyczący zwiększenia kwoty wolnej od podatku, czy obniżenia wieku emerytalnego. Mówmy o jego poglądach i celach, a nie o tym, że za chwilę wyskoczy Macierewicz i wszystkich pożre, niczym smok. To jest śmieszne i zabawne, bo pokazuje w jakie bajki wierzą jeszcze ludzie, zdawałoby się, że wykształceni i rozumni.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułKomorowski mimo porażki zostanie Człowiekiem Roku
Następny artykułNowy sondaż: Platforma Obywatelska na trzecim miejscu!
Michał Łosiak

Katolik, kielczanin, prezes kieleckiego oddziału Stowarzyszenia KoLiber

Zobacz również