UDOSTĘPNIJ

W listopadzie 2014 roku doszło do kuriozalnej sytuacji. Komornik zajął ciągnik rolnika… który nie miał żadnych długów. Ruchomość warta 100 tys złotych została sprzedana za 40 tysięcy w ekspresowym tempie. Właścicielowi traktora nie pomogły tłumaczenia, ani nawet przedstawienie umowy kupna. Komornik uznał, że ciągnik zajmie i już. Co prawda na drodze sądowej doprowadzono do ugody, na podstawie której komornik kupił pokrzywdzonemu nowy traktor za 120 tys zł. Nie zmienia to jednak faktu, iż działalność urzędów komorniczych w Polsce pozostawia wiele do życzenia. Momentami sprawia nawet wrażenie zwykłego złodziejstwa. Złodziejstwa w świetle prawa.

Do sytuacji takich jak ta opisana powyżej dochodzi bardzo często. Wystarczy przytoczyć przykład zajęcia samochodu wartego 25 tys zł, który następnie został sprzedany za 3,2 tys zł. W tym przypadku dłużnikiem była żona właściciela. Małżeństwo posiada rozdzielność majątkową. Ten fakt nie powstrzymał jednak komornika przed zajęciem pojazdu i sprzedaniem go za cenę ośmiokrotnie niższą od jego rzeczywistej wartości. Nadto, obu czynów (zajęcia samochodu i ciągnika rolniczego) dokonał… dokładnie ten sam człowiek. Po wielu skargach asesor komorniczy z kancelarii przy Sądzie Rejonowym dla Łodzi-Śródmieście został zawieszony w czynnościach przez ówczesnego Ministra Sprawiedliwości Cezarego Grabarczyka.

Czy to koniec opowieści w stylu kiepskiej jakości komedii? Nie. W Pabianicach Krakowiance został zajęty samochód, mimo że dłużnikiem była inna osoba. Nie pomogło przedstawienie stosownej dokumentacji. Długi miał mąż kobiety, a nie sama właścicielka pojazdu (naturalnie małżeństwo posiadało rozdzielność majątkową). Samochód trafił pod nadzór wierzyciela, który za nic miał przepisy ruchu drogowego. Mieszkanka Krakowa regularnie otrzymywała mandaty za zbyt szybką jazdę. W związku z tym wniesiona została prośba o zmianę dozorcy nad zajętą ruchomością. Prośbę uwzględniono – pieczę przejął wspólnik wierzyciela. Mandaty przychodziły jednak nadal. W końcu, praktycznie w ostatniej chwili, udało się odzyskać samochód. Tyle, że uszkodzony. Miał porysowany lakier i zniszczone zawieszenie. Zgodnie z prawem dozorca powinien dbać o zajętą rzecz w taki sposób, by nie straciła ona na wartości. Sprawa trafiła do sądu.

Takich egzekucji w Polsce każdego roku są tysiące. Świadczy o tym chociażby ilość skarg wnoszonych na działania komorników – 70 tysięcy skarg rok w rok. Mimo to liczbę urzędników, którzy w związku z niewłaściwymi działaniami w ostatnich latach stracili pracę można policzyć na palcach jednej ręki (i to dosłownie). Prawnicy zajmujący się egzekwowaniem długów swoje decyzję dotyczące tego typu zajęć tłumaczą faktem, iż dłużnicy chcąc uniknąć zwrotu zaciągniętej należności przepisują całe swoje majątki na inne osoby. Tłumaczenie tego typu, zwłaszcza w przypadku rolnika spod Mławy, który zakupił ciągnik w salonie i był jego pierwszym właścicielem na dowód czego przedstawił stosowną dokumentację jest zwyczajnie śmieszne.

Rzeczpospolita Polska nie chroni w realny sposób własności prywatnej Polaków. Działania urzędów komorniczych w Polsce mają charakter bulwersujący, niekiedy wręcz skandaliczny. Obecne rozwiązania prawne nie tylko naruszają prawo do własności prywatnej, ale także powodują spadek poziomu zaufania obywateli do państwa i państwowych instytucji. Niektóre komornicze działania wyglądają na zaplanowane akcje mające na celu zdobycie olbrzymich majątków za grosze. O ile bowiem można zrozumieć sprzedaż zajętej rzeczy czy nieruchomości za cenę dwa razy niższą od jej ceny rynkowej (w celu szybkiej transakcji i pokrycia długów) o tyle wycena majątku wartego 3 miliony złotych na 100 tysięcy złotych, czyli sumę trzydziestokrotnie niższą od rzeczywistej wartości sprawia wrażenie co najmniej podejrzanej. Polskie prawo w zakresie egzekucji komorniczych wymaga natychmiastowych i głębokich reform.

Po pierwsze trzeba skończyć z zajmowaniem rzeczy i nieruchomości na podstawie widzimisię danego urzędnika. Prawo do własności prywatnej zaliczyć należy do podstawowych praw każdego człowieka. Zajmowanie czegokolwiek obywatelowi, który nie jest w sposób bezpośredni obciążony długami musi być absolutnie niedopuszczalne. Wszelkie usprawiedliwienia i argumenty o unikaniu zwrotu zaciągniętego kredytu są w tym kontekście bezpodstawne. Wolno zatem zająć jedynie własność tej osoby, której zadłużenie bezpośrednio dotyczy. Kolejna zmiana powinna objąć kwestie odpowiedzialności komorników za ich działania. Co roku do różnych instytucji wpływa kilkadziesiąt tysięcy skarg na działania pracowników urzędów komorniczych, a mimo to posadę tracą jedynie jednostki. Tego typu patologie powodują poczucie bezkarności ludzi wykonujących pracę w administracji zajmującej się egzekwowaniem długów. W przypadku poważnych uchybień i oczywiście błędnego działania asesorzy i pracownicy z nominacjami powinni tracić pracę, a nawet być pozbawiani prawa do wykonywania swoich zawodów, nie wspominając o odpowiedzialności majątkowej za podejmowane decyzje. Wzmocnienie prawnej ochrony prywatnej własności połączone z zaostrzeniem kar dla źle wykonujących swoją pracę urzędników ukróci nadużycia oraz jawnie niesprawiedliwą działalność instytucji komorniczych w Polsce. Jeżeli państwo chce zasłużyć na uznanie i zaufanie swoich obywateli musi walczyć z rozpasaniem, zwyrodnieniami i wynaturzeniami, które mają miejsce w administracji. Bezwzględnie. Trzeba wreszcie skończyć ze złodziejstwem w świetle prawa, ażeby własność milionów Polaków cieszyła się należną jej ochroną.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułUkraina wciąż blokuje rosyjskie TIR-y
Następny artykułOscary rozdane!
Szymon Malik

Sympatyk prawicy, patriota, konserwatysta, bloger. Zainteresowany grą mocarstw światowych i regionalnych szczególnie w Europie i Azji oraz polityką wewnętrzną Polski. Student bezpieczeństwa wewnętrznego.

Zobacz również