UDOSTĘPNIJ

Gdy tylko dochodzi do jakiejś tragedii, wszystkie media oprócz zaserwowania nam informacji o zdarzeniu, starają się poszukać przyczyn konkretnego rodzaju wypadków. Wówczas do studiów telewizyjnych zapraszani są eksperci, którzy najczęściej mają zamiar zaprezentować siebie niż rzetelnie obronić swój punkt widzenia. Gdyby tak nie było, moim zdaniem nie używaliby argumentów bardzo prostych do obalenia: zarówno za pomocą logicznego myślenia, jak i faktów statystycznych.

Niedawno doszło do kilku wypadków z udziałem pijanych kierowców, którzy wskutek swojej nieodpowiedzialności spowodowali śmierć ludzi na drodze. Debata medialna po tych zdarzeniach jest dobrą okazją do zastanowienia się nad takimi zagadnieniami, jak stopień represji, a prewencji; wysokość kar, a resocjalizacja czy „odpowiedzialność społeczna”, a rola państwa. Właściwie można to sprowadzić do odwiecznego dylematu zorganizowanych społeczeństw. Przemiany w Europie spowodowały, iż tradycyjne zasady zostały odrzucone w większości dziedzin życia społecznego i stąd wynika wiele problemów, z którymi „postępowcy” dziś dzielnie walczą.

Rozważmy propozycje składane przez osoby „postępowe, nowoczesne, wykształcone i z wielkich ośrodków”.

„Resocjalizacja dla więźniów środkiem do zniwelowania przestępstw”. To jest absurd. Jeśli resocjalizacja zadziała na danej jednostce i powróci ona do społeczeństwa jako lepszy człowiek, to na pewno nie dotyczy to wszystkich, ani nawet większości więźniów. Być może w niektórych krajach metody resocjalizacji są skuteczne, choć wątpię, lecz nawet to nie jest istotne. Przede wszystkim resocjalizacja wiąże się z łagodnymi karami, a więc zachętą potencjalnych sprawców do łamania prawa.

Przykład klęski resocjalizacji daje nam „postępowa” Norwegia – morderstwo i proces A. Breivika, który doskonale wiedział, iż uzyska śmiesznie niski wyrok z możliwością darmowego wypoczynku. Mało tego, morderca będzie studiował korespondencyjnie nauki polityczne, ponieważ „każdy obywatel ma prawo do nauki”. Nic dziwnego, że jego cynizm idzie dalej: skazany skarży się na „nieludzkie warunki”, czyli „chłodną kawę, brak mleczka, brzydki wystrój celi i kajdanki, które ranią jego nadgarstki”.

„To społeczeństwo odpowiada za takie wypadki” – takie myślenie wygląda na nurt nawiązujący do socjalizmu: wszyscy ludzie są równi, a więc społeczeństwo jest jednolite i osoby je tworzące są odpowiedzialne za siebie nawzajem. Takie myślenie zdaje się formułować następującą tezę: „to wina wszystkich, że nieodpowiedzialny człowiek doprowadził do śmierci swojej ofiary”. Chyba nie trzeba udowadniać, że wniosek oparty na prawdzie o wolności, niezależności i związanej z tym odpowiedzialności jednostki z łatwością zaprzeczy temu twierdzeniu.

„Zaostrzanie kar nic nie da” – być może lekkie podwyższenie maksymalnie dotkliwego wymiaru kary nie przyniesie wymiernych rezultatów, szczególnie, gdy przestępcy mogą wcześniej być zwolnieni z więzień. Jednak przede wszystkim patrzmy na to, jak system odpowiedzialności karnej powinien funkcjonować, a nie proponujmy rozwiązania w zakresie źle skonstruowanego systemu. Kara powinna być bardzo surowa, nieodwołalna, a zakres jej wyznaczania raczej wąski. Wówczas to nie społeczeństwo będzie musiało odpowiadać za tragedie, a potencjalny sprawca dwa razy zastanowi się nad swoim postępowaniem. A nawet, jeśli nie należy do osób myślących, to przynajmniej spędzi w odosobnieniu długie lata.

Gdyby prawo poważnie traktowało na przykład zabójstwa drogowe, to poszukiwany Mariusz N. nie miałby okazji do zabicia 13-latka po pijanemu, już drugi raz. W normalnym państwie kwestią sporną byłby wybór między dożywociem, a karą śmierci. Można bowiem przyjąć założenie, że osoba siadająca pod wpływem środków odurzających za kierownicę, ma zamiar kogoś zabić. Ponadto potencjalny morderca może być specjalnie pod wpływem alkoholu i z zamiarem zabicia usiąść za kierownicę, by złagodzić swój wyrok. Dla mnie osobiście argumentem przeciwko karze głównej jest dzisiejsza społeczna nauka Kościoła, ale na pewno nie lewicowe rozumowanie praw człowieka. Prawo do życia dotyczy przede wszystkim ofiar, a sprawców dopiero w drugiej kolejności. Natomiast dożywotni wyrok więzienia unieszkodliwiłby tak nieodpowiedzialną osobę.

Z powyższych powodów z politowaniem oglądam krytykę systemu amerykańskiego przez ekspertów telewizyjnych. Nie jest on pozbawiony wad, lecz w dużej mierze oparto go o właściwe założenia – w przeciwieństwie do wielu przepisów polskiego prawa. Dlatego mam nadzieję, że pewnego dnia ktoś przywróci dawne pojęcia i wprowadzi prawo oparte na zdrowym rozsądku.

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułDlaczego warto czytać i słuchać „niezależne” media?(+jeden dowcip)
Następny artykułCHErwony idol
Prezes Sekcji Młodzieżowej Kongresu Nowej Prawicy Bydgoszcz. Redaktor naczelny lokalnej gazetki "Nowoczesna Polska". Uwalniam prawdziwe znaczenie wolności.