UDOSTĘPNIJ
fot. wikimedia / silar

To nie była transakcja życia. To się należało jak psu buda. Przez 65 lat moja Rodzina płaciła czynsz.Babcia, Mama były najemcami tego mieszkania od 05.05.1945 roku. Od 1982 roku byłem w tym mieszkaniu zameldowany. W latach 90tych zostałem najemcą. Całe studia, okres pracy z AYA RL, początki małżeństwa mieszkałem non stop w Warszawie. Potem – ze względu na pracę- stała się moim drugim domem. Kiedy pojawiła się możliwość wykupu za 10% wartości – wykupiłem. Dziś mieszka tam moja średnia Córka.

Starania o wykup rozpocząłem w połowie lat 90 tych. Przebrnięcie przez administrację było horrorem. Na dodatek stan budynku, przy którym od wojny nie zrobiono praktycznie nic stawał się dramatyczny. Jak wyglądało – w podaniu o wykup.

W końcu w 2010 roku stałem się właścicielem. 37 m2- dwa pokoje. Przechodnie.
Kiedy czytam, że „Według przepisów o takie mieszkanie mogły się ubiegać osoby, których nie było stać na zakup lokum na wolnym rynku” to śmiać mi się chce :-) Bzdury. Nie było takich przepisów. Jeśli już, to były przepisy, ze aby kupić za 10% wartości trzeba było być najemca tego lokalu przez minimum 10 lat. I te warunki spełniałem. Jeśli osoba „z ulicy” chciałaby takie mieszkanie komunalne kupić to musiałaby zapłacić cenę rynkową bo nie spełniała warunku 10 letniego bycia najemcą.

Tyle w temacie. A autorowi tego artykułu służę pomocą w dotarciu do wszystkich dokumentów dotyczących tego podłego czynu wykupu mieszkania z cieknącym dachem zajmowanego od 4 pokoleń. 

Zobacz również