UDOSTĘPNIJ

Rozmawiałem (telefonicznie) dwa dni z krewnym „Ognia” – Bartkiem Kurasiem. Spotkałem się z nim też w Warszawie. Przysłał mi link do filmu, w którym świadkowie wypowiadają się na temat zamordowania przez dwóch podkomendnych „Ognia” kobiety, którą niesłusznie posądzono o współpracę z UB.

Została przez nich powieszona. Niewinna. Nie wiedziałem jednak o tym, że za tę zbrodnię jej wykonawcy zostali skazani przez „Ognia” na śmierć.

Nazbyt pochopnie użyłem więc osoby samego „Ognia” w swoim facebookowym wpisie sprzed paru dni. I jest mi z tego powodu prawdziwie przykro. Przede wszystkim ze względu na krzywdę, którą wyrządziłem Rodzinie majora Kurasia. Nie wiedziałem, że „Ogień” ukarał swoich podkomendnych. I za to bardzo – szczególnie Bartka – przepraszam.

Jednak całe to zdarzenie jest również dowodem na to, że nie możemy bezkrytycznie podchodzić do naszej historii. Bo jednak zbrodnia została popełniona przez członków oddziału Wyklętych. Że musimy natychmiast – póki jeszcze żyją ostatni naoczni świadkowie tamtych czasów – jak najrzetelniej rozliczyć się z przeszłością. I jeśli będzie trzeba – musimy uderzyć się w pierś. A będzie trzeba – choćby z powodu tych dwóch morderców. Albo „Burego”, co do którego nie ma żadnych wątpliwości, iż popełnił zbrodnie, które wg IPN „nosiły znamiona ludobójstwa”.

Jeśli tego nie uczynimy to nie mamy moralnego prawa by oczekiwać od innych nacji przeprosin za zbrodnie dokonane na Narodzie Polskim.

Paweł Kukiz