UDOSTĘPNIJ

Muzułmanie wtargnęli do lewicowej redakcji i zabili kilkanaście osób. Tak, to jest złe. Natomiast nie ma się czemu dziwić. Europa, która pokazała już wielokrotnie swoją słabość, będzie teraz coraz częściej świadkiem takich ataków. Natomiast takie „ciemnogrody” jak Polska i Węgry pozostaną bezpieczne.

Nie zamierzam atakować zabitych redaktorów. Zabijanie takich ludzi nie jest niczym dobrym. Podobnie niczym dobrym nie jest dopuszczanie do tego, by przedstawiciele innej cywilizacji biegali z bronią w ręku. Natomiast taka akcja była do przewidzenia. Gdybym był agresywnym muzułmańskim imigrantem, który do poduszki snuje plany wprowadzenia szariatu w Europie i zobaczyłbym istną kpinę z prawa i logiki, która miała miejsce miesiące temu w Wielkiej Brytanii, to prawdopodobnie postąpiłbym tak samo.

Przypominam: czarnoskóry muzułmanin zabił funkcjonariusza brytyjskiego za to, że UK bierze udział w wojnach na Bliskim Wschodzie. Wśród ludzi doszło do anty-islamskich demonstracji. Największym absurdem zaś było aresztowanie starszej kobiety, która powiedziała, by muzułmanie wracali do swoich krajów. Powody zatrzymania? Ksenofobia, rasizm i nietolerancja.

Tylko że muzułmańscy imigranci na Zachodzie te trzy hasła traktują nie jako określenia pejoratywne, ale jako sztandar, z którego są dumni.

„Tolerancja” w natarciu

Francja przez dziesięciolecia spraszała mieszkańców swoich dawnych kolonii, by osiedlali się w metropolii. Zaproszeni goście jednak nie przyjmowali zasad panujących u gospodarzy. Utworzyli swoje enklawy, w których rosła prawdziwa nienawiść. Taka, przed jaką w Polsce ostrzega Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. OMZRiK jednak wysnuł tezę dokładnie odwrotną od stanu faktycznego. To nie rdzenni mieszkańcy, twórcy kultury łacińskiej, którzy niegdyś podbili cały świat są niebezpieczni wobec mniejszości. To mniejszości próbują burzyć ład, który zastały.

Czy w Polsce ktoś biegał z karabinem i strzelał do imigrantów, jak np. TUTAJ? Nie. Czy we Francji może tak było? Też nie. Było dokładnie odwrotnie. Imigranci strzelają do pracowników redakcji oraz policjantów, powodując ich śmierć.

Natomiast Francuzi są sami sobie winni. Gdy wiele środowisk próbowało przemówić im do rozsądku, Francuzi nic nie robili, zaś ichni aktywiści krzyczeli „Faszyzm! Ksenofobia!” Redakcja, do której wtargnęli napastnicy, należała do świata socjalistycznego. Dla nich nie było świętości. Atakowali nieraz Kościół i papieża. Teraz więc Francuzi muszą zebrać żniwa błędnie rozumianej tolerancji i rzekomo dobrego pluralizmu, który jest dziełem wykonanej właśnie przez Francuzów rewolucji sprzed ponad 200 lat.

Ostatnia nadzieja tego niegdyś katolickiego i prężnie rozwijającego się narodu w kontrrewolucji, która od kilku miesięcy pobudza młodzież oraz Kościół we Francji. Pytanie tylko, czy nie jest już na to za późno?