UDOSTĘPNIJ

W nocy z 14 na 15 lutego na osiedlu przy ul Myśliborskiej na warszawskim Tarchominie około godziny 1:20 mieszkaniec Warszawy, który chciał przeparkować swój samochód zauważył radiowóz straży miejskiej zajmujący trzy miejsca parkingowe. Obywatel zwrócił uwagę strażnikom i poprosił, aby zaparkowali prawidłowo. Niestety, funkcjonariusze zamiast zastosować się do słusznych uwag zaatakowali pokrzywdzonego. Pobili go, użyli przeciw niemu gazu pieprzowego, wywieźli do lasu, grozili śmiercią oraz zmusili do podpisania przyjęcia mandatu w wysokości 500 zł. Wynikiem „interwencji” pokrzywdzony doznał urazu kręgosłupa, poparzeń lewego oka i potłuczeń całego ciała. Ma również wybity ząb.

Sytuacja ta dla każdego jest nie tylko drastyczna, ale i bulwersująca. Tym bardziej, że szereg przestępstw został dokonany przez funkcjonariuszy służby, którzy powinni przeciwdziałać zagrożeniu, a nie być zagrożeniem

Czy straż miejska ma realny wpływ na bezpieczeństwo obywateli?

Straż gminna została powołana, by walczyć z wykroczeniami i drobnymi przestępstwami. Niestety strażnicy często zamiast pilnować porządku zajęci są jedynie wlepianiem mandatów za złe parkowanie, czy walką z nielegalnymi handlarzami truskawek. Te działania, chociaż potrzebne, nie powinny być ich głównym zadaniem. W ostatnim czasie można wręcz odnieść wrażenie, iż urząd mający pilnować porządku przekształcono w swoiste narzędzie do łatania dziur w gminnych budżetach. Sytuacja, w której organy samorządu utworzone do walki z łamaniem prawa zostają maszynką do robienia pieniędzy nigdy nie powinna mieć miejsca.

Już teraz wiele gmin i miast zdecydowało o całkowitej rezygnacji z usług tej instytucji. Środki przeznaczane wcześniej na funkcjonowanie gminnych służb porządkowych trafiły w większości do policji, efektem czego było np. zwiększenie liczby patroli. W dodatku o negatywnych skutkach rezygnacji z posiłkowej formacji w takich miastach jak Żory, Stalowa Wola, Szczyrk czy Chrzanów nikt nie słyszał. Nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ stawiane przed nimi (strażami) zadania interferują z zadaniami wielu innych państwowych agencji. Nadto pracownicy polskiej „gminnej policji” mają mniejsze kompetencje, uboższe wyposażenie i o wiele gorsze wyszkolenie od swoich rządowych odpowiedników. Ich możliwości oraz umiejętności radzenia sobie w sytuacjach zagrożenia zaliczyć należy jako znacznie niższe niż możliwości i umiejętności policjantów.

Sprawa pobitego mieszkańca Warszawy stawia pracowników tamtejszej komendy w bardzo złym świetle. W dodatku przypadek warszawski nie jest pierwszym, ani tym bardziej jedynym zdarzeniem tego typu. Wystarczy przypomnieć równie „wspaniałą interwencję” patrolu w Szczecinku, gdzie dwudziestolatek został poważnie pobity i zaatakowany gazem pieprzowym za to, iż nie posiadał przy sobie dokumentów. Całość zdarzenia została nagrana na dyktafon. Takie sytuacje jasno obrazują, iż normy konieczne do spełnienia przez kandydatów na pracowników w tej organizacji są zdecydowanie zbyt niskie. W strażach miejskich i gminnych pracują ludzie, którzy nigdy nie powinni posiąść stanowiska w podmiotach zajmujących się bezpieczeństwem. Funkcjonariusz nie może ulegać emocjom, musi zawsze postępować zgodnie z prawem i używać środków adekwatnych do sytuacji. Fakt, że dwóch mundurowych z Warszawy zostało dyscyplinarnie zwolnionych i przedstawiono im zarzuty niczego w sprawie pobicia mieszkańca stolicy nie naprawi. Strażnicy gminni skompromitowali się kolejny raz i to w absolutnie najgorszy możliwy sposób tracąc bardzo wiele w oczach społeczeństwa, któremu przecież powinni służyć. Obnażony został brak kompetencji i wyszkolenia zatrudnionych w całej instytucji – nie tylko w Warszawie, gdyż tego typu sytuacje miały miejsce w wielu miastach w Polsce.

Co zatem zamiast straży miejskiej?

Zwiększenie nakładów na działania policji w ramach już istniejących struktur lub powołanie nowego wydziału sprawia wrażenie sensownego rozwiązania. Po pierwsze fundusze uzyskiwane z mandatów wystawianych przez drogówkę nie trafiają do budżetów gminnych, a zatem samorząd nie ma możliwości wykorzystania tej instytucji do łatania dziur budżetowych. Pozbawieni nacisków ze strony administracji samorządowej policjanci lepiej zadbają o ochronę porządku publicznego, niż gonieni do wystawiania mandatów funkcjonariusze podlegli urzędom najniższych jednostek samorządu terytorialnego.

Ponadto przed ludźmi, którzy pragną rozpocząć pracę w policji państwowej postawiono znacznie większe wymagania dotyczące umiejętności i kompetencji. Dzięki takiemu rozwiązaniu znacząca większość osób, które nigdy nie powinny znaleźć się w formacjach uzbrojonych faktycznie tam nie trafi. Szeroko pojęte organy ścigania mają także znacznie większe kompetencje, co pozwoli im skuteczniej realizować całe spektrum misji związanych z bezpieczeństwem i porządkiem w wymiarze lokalnym. Nie trzeba będzie powoływać multum etatów o charakterze czysto biurokratycznym, albowiem większość z nich już istnieje. Oznacza to, iż więcej środków trafi do pracowników działających na ulicy, a nie za biurkiem. Niestety przynajmniej dla części polskich polityków dbających o posadki swoich znajomych taka sytuacja jest raczej minusem, niż plusem. Nie należy też oczekiwać likwidacji straży gminnych z poziomu ustawowego. Rząd po takim posunięciu natychmiast straci kilkadziesiąt tysięcy głosów. Szkoda. Wystarczą niewielkie zmiany, by misję zapewnienia bezpieczeństwa i porządku publicznego wykonywać skuteczniej i za znacznie mniejsze pieniądze.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułHipokryzja TVN w sprawie ich loga podbija sieć
Następny artykułSzwecja: Młodzież upija się żelem do mycia rąk
Szymon Malik

Sympatyk prawicy, patriota, konserwatysta, bloger. Zainteresowany grą mocarstw światowych i regionalnych szczególnie w Europie i Azji oraz polityką wewnętrzną Polski. Student bezpieczeństwa wewnętrznego.

Zobacz również