UDOSTĘPNIJ
huffpost.com pixabay.com

Mieszkanka Leszkowic, pani Teresa Bobrowicz, lat 65, ze łzami w oczach wspomina sposób, w jaki została potraktowana przez proboszcza parafii. Mąż kobiety zmarł w poniedziałek. Pochówek mężczyzny powinien odbyć się w środę. Jednak ks. Andrzej Roszak nie wyraził zgody na pogrzeb z mszą i pełnym ceremoniałem. Proponowane przez niego zmiany wstrząsnęły kobietą.

Rodzina Bobrowiczów nie ukrywa swego rozgoryczenia i żalu do księdza Roszaka.

 – Nie pozwolę, by mój mąż został pochowany jak pies – mówi wyraźnie wzburzona kobieta.

Pod koniec grudnia Pani Teresa i jej mąż mieli wypadek samochodowy. Tir wjechał w ich auto. Mężowi pani Teresy nic poważnego się nie stało w przeciwieństwie do niej. Doznała poważnego urazu nogi. Miesiąc spędziła w szpitalu. Obecnie ma za sobą już 3 operacje.

Niestety jakiś później rodzinę dotknęła kolejna tragedia. Jak się okazało u głowy rodziny, pana Witolda wykryto raka płuc z przerzutami do kości. Niestety mężczyźnie nie udało się pomóc. Odszedł w poniedziałek, 20 marca. Powinien zostać pochowany w środę.

Jak się jednak okazało proboszcz ich parafii nie chciał wyrazić zgody na pogrzeb z pełną ceremonią i trumną w kościele. Powód decyzji? Ks. Andrzej Roszak stwierdził, że rodzina nie figuruje w księgach parafialnych. Wypomniał również rodzinie, że nie przyjmowali księdza po kolędzie i nie chodzili do kościoła.

 – Spędziłam cały miesiąc w szpitalu, więc nie miałam jak przyjąć księdza po kolędzie. Nie jest też prawdą, że oboje z mężem nie chodziliśmy do kościoła – Zaznacza pani Teresa nie mogąc powstrzymać łez.

 – Wcześniej przez dwa lata przebywali u rodziny w Niemczech. Słowa księdza to dla mnie cios, jako dla człowieka i katoliczki – mówi zrozpaczona.

Rodzina zmagała się z problemami finansowymi. Było trudno z pochówkiem nawet po udzieleniu zniżki przez pracowników zakładu gdy usłyszeli całą historię. Chcieli tylko by ich bliski otrzymał godny pochówek.

 – Mam wielki żal do księdza proboszcza za to, jak się zachował. Dlaczego? – płacze wdowa.

Proboszcz parafii w Rzeczycy z początku całkowicie odmówił pochówku upierając się, że pan Witold nie figuruje w jego dokumentach jako parafianin. Z czasem poszedł na pewne ustępstwo.

Zdruzgotaną panią Teresę wspierają jej dzieci: 37-letnia Beata i 30-letni Artur. To właśnie syn kobiety wraz z żoną wybrał się na plebanię, by wyjaśnić całą sytuację. Kolejną już rozmowę z proboszczem nagrał telefonem komórkowym. Z jej treści wynikało, że ksiądz nie tylko upierał się, że rodzina nie figuruje w spisie, ponieważ nie wpuszczała księdza po kolędzie, ale także odmówił możliwości pozostawienia trumny otwartej tak, by rodzina mogła pożegnać się z panem Witoldem. Sam pochówek i możliwość wejścia do kościoła żałobników nazwał „wielkim ustępstwem” ze swojej strony. Pomimo protestów rodziny podchodził do sprawy w sposób lekceważący jakby wszystko to było fanaberią Bobrowiczów.

Ostatecznie udało się uzyskać zgodę na pochowanie pana Witolda w Lubinie. W piątek zmarły został pochowany z odprawioną wcześniej mszą świętą. Rodzina mogła godnie pożegnać krewnego. Proboszcz z Lubina odmówił przyjęcia zapłaty za pogrzeb. Przeprosił również za zachowanie księdza Roszaka.

Sprawą zainteresowały się media.

 – To ta rodzina zrezygnowała. Zmarły został pochowany w Lubinie. Tego pana nie było w ogóle w księgach parafialnych. O tym, że mieszkał w tej parafii dowiedziałem się dopiero z aktu zgonu – mówi ksiądz Roszak.

Kuria Diecezjalna wystosowała w odpowiedzi pismo. Oto jego treść:

W dniach poprzedzających pogrzeb rodzina zmarłego Witolda Bobrowicza telefonowała do kurii informując, że proboszcz odmówił im odprawienia pogrzebu. Rodzina sugerowała, że o sprawie powiadomi media, co odebrałem jako próbę wywierania nacisku. Po otrzymaniu tego zgłoszenia rozmawiałem z proboszczem z Rzeczycy, który stwierdził, że nie jest prawdą, iż odmówił pogrzebu. Zaproponował jedynie skromniejszą jego formę, zgodną z przepisami liturgicznymi, gdyż zmarły nie utrzymywał żadnego kontaktu z Kościołem o czym świadczy m.in. zupełny brak kartoteki parafialnej. Wyjaśniłem to rodzinie i zaproponowałem wizytę w kancelarii parafialnej w celu uzgodnienia szczegółów pogrzebu. Nie otrzymałem już więcej żadnych sygnałów w tej sprawie. Jak się dzisiaj dowiaduję, rodzina faktycznie była powtórnie u proboszcza, ale poprosiła wówczas o zgodę na pochowanie zmarłego poza własną parafią. Taką zgodę otrzymała. Proboszcz może, a nawet powinien odmówić pogrzebu, jeśli zachodzą okoliczności opisane w kanonie 1184 Kodeksu Prawa Kanonicznego. W sytuacji, o której tu mówimy, odmowa pogrzebu nie miała jednak miejsca. Co do formy pogrzebu, to obowiązujący w Polsce rytuał przewiduje trzy takie formy: od bardzo obszernej i rozbudowanej, do krótkiej i prostej.”

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również