UDOSTĘPNIJ
Fot. Wikipedia (Andrzej Jarczewski)

O fundacji „The Open Dialog Foundation” oraz jej przewodniczącym Bartoszu Kramku zrobiło się głośno, kiedy na Facebooku zaczął on nawoływać do „nielegalnych działań” wobec polskiego rządu, czego później się wyparł. Tym razem kolejny raz zadziwił on internautów bardzo kontrowersyjnym stwierdzeniem, odwołującym się do trudnego okresu polskiej historii.

Kiedy jakiś czas temu jedno z ministerstw skierowało do Kramka pytanie, dlaczego na jego profilu „umieszczane są informacje nawołujące do nielegalnych działań, takich jak zachęcanie do niewywiązywania się z obowiązku uiszczania podatków, czy ataki personalne wymierzone w konkretne osoby”, mężczyzna wszystkiego się wyparł. Odmówił także usunięcia postów, przez które rozpoczęła się polityczna dyskusja.

Od tamtej pory dla wielu osób stał się jednak symbolem pewnego rodzaju zdrady. Niektórzy jego obserwatorzy w komentarzach zarzucali mu, że tak naprawdę „pracuje dla Kremla albo dla Berlina”. Kramek postanowił odpowiedzieć więc na te zarzuty w bardzo kontrowersyjny sposób.

Tak. Bo przed kampanią wrześniową musimy przygotować grunt i zrobić parę prowokacji. W 1939 r. były Gliwice… – napisał na swoim Facebooku mężczyzna. 

Wielu internautów potraktowało wpis za wypowiedź ironiczną i nie zareagowało. Inni jednak starają się już znaleźć paragraf, dzięki któremu Kramek mógłby zostać ukarany za swoje kontrowersyjne słowa.

Fot. Facebook
Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również