UDOSTĘPNIJ
fot. pixabay

Według danych Federalnego Urzędu Kryminalnego wśród podejrzanych o kradzieże aut, tylko jedna trzecia to obcokrajowcy. Sprawę opisuje jedna z łużyckich gazet.

Sprawę szczegółowo opisuje dziennik „Lausitzer Rundschau”:

18 659 razy właściciele samochodów w roku 2015 zamiast auta znaleźli tylko puste miejsce. Jak informuje Zrzeszenie Niemieckiej Branży Ubezpieczeniowej, jest to wzrost o 4 proc. w porównaniu z rokiem 2014.

Przyglądając się danym dokładnie można zauważyć, że za zniknięciami niemieckich samochodów nie stoją – jak często się przyjmuje – głównie Polacy. Według Federalnego Urzędu Kryminalnego najczęściej sprawcami zarówno kradzieży, paserstwa jak i oszustw są sami Niemcy.

Wśród 17 701 podejrzanych, 6664 posiadało inny niż niemiecki paszport. Zaledwie 1737 z nich było obywatelami Polski.

Choć liczba kradzieży aut na terenie Niemiec wzrosła, to na terenie graniczącej z Polską Saksonii można zauważyć ich spadek. W roku 2014 bez śladu zginęło tam 1599 samochodów, w roku 2015 było to 1443. Tendencja spadkowa nadal się tam utrzymuje.

Inaczej sytuacja ma się w Brandenburgii. W roku 2016 bez śladu zginęło tam więcej samochodów niż w 2014 i 2015 roku. Liczba kradzieży w roku 2016 w stosunku do 2015 wzrosła o 11,2 procent.

Najwięcej kradzieży odnotowano w Berlinie – ponad 3000 takich przypadków w roku 2015. W następnej kolejności są Hamburg, Hanower, Lipsk i Drezno.

Zrzeszenie Niemieckiej Branży Ubezpieczeniowej odnotowała milionowe straty. W roku 2015 wzrosły do ponad 291 mln euro, a więc niemal 30 mln więcej niż w poprzednim roku.

Wśród złodzieji dużą popularnoścuą nadal cieszą się marki z wyższej półki takie jak Range Rover czy Audi Q7.

 

Zobacz również