UDOSTĘPNIJ

O tym, że Kościół Katolicki jest instytucją anachroniczną i autorytarną wiedzą wszyscy (konserwatyści też tyle że im się to podoba). Przyzwyczailiśmy się i pogodziliśmy się z tym, że zmiany w Kościele, o ile zachodzą, to bardzo powoli. Dużo wody w Wiśle upłynęło nim hierarchowie przyznali, że jednak Ziemia nie jest płaska a Galileusza zrehabilitował dopiero Jan Paweł II. To samo było z transfuzjami, sekcjami zwłok, przeszczepami. Co by nie mówić, katolicyzm pomału, ale naprzód się posuwa. Widocznie boi się bardziej zniechęcenia do siebie konserwatystów ( i świeckich, i duchownych), niż wystraszyć liberałów, którzy i tak od dawna na msze nie uczęszczają. Trudno, ich wybór ? mnie on nie dotyczy, choć swoją drogą jest to dylemat jak z greckiej tragedii. Można to nawet próbować zrozumieć, bo w obrębie konserwatyzmu też jest jakieś pole manewru, wszak konserwatyzm nie oznacza ślepego blokowania reform, a jedynie ostrożność w ich przyjmowaniu, a tego katolikom odmówić nie można.

Teologia, choć nie jest nauką, jest jednak jakąś próbą intelektualnej refleksji nad wiarą, doktryną, sacrum. Katoliccy myśliciele spierają się ze sobą o to, co jest istotą doktryny, którą należy zachować, a co tylko historyczno ? kulturowymi naleciałościami, które dla dobra Kościoła powinno się odrzucić, zgodnie z augustiańską zasadą Ecclesia semper reformanda Est. W Europie prym w takim podejściu wiedzie kler niemiecki. To tam zaczęto po raz pierwszy rozważać możliwość dopuszczania do komunii osób żyjących w powtórnych, niesakramentalnych związkach małżeńskich i wielu księży już dziś to robi nie mając nic przeciwko. W Szwajcarii z powodu braku duchownych msze często celebrują świeccy, w tym kobiety. W ogóle życzliwe i otwarte podejście do wiernych jest domeną tych krajowych episkopatów, których wpływ na politykę i społeczeństwo jest marginalny, bo to nie ludzie są tam dla Kościoła, a Kościół dla ludzi. Księża na Zachodzie starają się w każdym człowieku dostrzec dobro, wartość. Nie deprecjonują miłości dwojga ludzi tylko dlatego, że jeszcze nie zdecydowali się za sformalizowanie związku, nikogo nie poniżają, nie potępiają. Poza tym, starają się szukać pomostów między wiarą a nauką. Nie opowiadają o cywilizacji śmierci, lewactwie, genderyzmie, Szatanie itp. Oczywiście zachowują doktrynę, ale inaczej rozkładają akcenty. To Człowiek, Bóg i miłość się dla nich liczy.

No dobra, to teraz wracamy do polskiej rzeczywistości (albo polskiego matrixa ? sam już nie wiem?) My w Polsce (katolicy i inni) zamiast tego wszystkiego, o czym powyżej mamy:

? ks. Dariusza Oko ? specjalistę od gender studiem i homoseksualizmu, który gejowski akt seksualny opisuje w wulgarny sposób używając motoryzacyjnych metafor

? ojca dyrektora Tadeusza Rydzyka ? potentata medialnego, który uważa, że jego, jako katolika, prawo nie obowiązuje

? bp. Gądeckiego, który w nauczaniu Franciszka I widzi wpływy ideologii antyrodzinnej (szacunek dla wiernych, rezygnacja z nienawistnego języka względem homoseksualistów)

? histerię z powodu Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej jako godzącej w tradycyjną polską rodzinę ( przemoc naturalnie w nią nie godzi)

? księży straszących, że przebieranie się za duchy może prowadzić do satanizmu (Halloween)

? księży i świeckich kwestionujących istnienie śmierci mózgowej i chcących zakazać pobierania narządów od zmarłych dawców ( przecież oni żyją bo maszyna za nich oddycha i serce im bije)

? krucjatę różańcową w intencji nawrócenia Nergala ( który jest satanistą laveyańskim, a więc ateistą uznającym Szatana jedynie za swego rodzaju archetyp)

? blokowanie Golgoty Picnic (?nie możecie tego oglądać, bo my jesteśmy katolikami i mamy gdzieś czy wy nimi jesteście czy nie?)

? Abelarda Gizę, który ma kłopoty, bo w jednym ze swoich skeczy ośmielił się stwierdzić, że papież też puszcza bąki ( proces sądowy ominął go tylko dlatego, że w momencie kiedy to powiedział poprzedni papież już nie był papieżem, a obecny jeszcze nim nie był, więc nie wiadomo, który z nich został obrażony

? tłumy na przedstawieniach kuglarza Bashobory, który podobno wskrzesza umarłych i uzdrawia chorych  ( poseł John Godson na własne oczy to widział? na filmie)

? namawianie ludzi chorych psychicznie/nerwowo by szli do księdza zamiast do psychologa

? wysyp egzorcystów, egzorcyzmów i opętań

? płaczące figurki, cud w Sokółce

? czczenie  fiolek z krwią Jana Pawła II

? szantaż wobec rodziców rozważających posłanie swoich dzieci na lekcje etyki

? publiczne negowanie przez księży, katolickich publicystów i niektórych polityków nauczania Franciszka I

? spotkania polityków z wyborcami w kościołach/ salkach katechetycznych

? powtarzanie przez wielu księży bajki o zamachu w Smoleńsku

No i mamy młodzież, która wszystko co nieskrajnie prawicowe i katolickie, nazywa lewactwem i jest bardziej konserwatywna od swoich rodziców.

Wobec powyższego, nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na oficjalną schizmę polską i ogłoszenia powstania Kościoła Toruńskokatolickiego Narodu Polskiego Obrządku Smoleńskiego z Tadeuszem Rydzykiem jako jego zwierzchnikiem, bo  rzymskiego katolicyzmu to już wcale nie przypomina.  No chyba, że polscy hierarchowie czekają na jak najrychlejszą śmierć Franciszka I i objęcie tronu przez jakiegoś równie konserwatywnego kardynała, jak oni sami.

38 KOMENTARZY

  1. "W Szwajcarii w powodu braku duchownych", "rezygnacja w nienawistnego języka" "so komunii" "historyczno ? kulturowymi" Czyta Pan własne teksty, czy ich mierna jakość merytoryczna jest, nawet dla Pana, nie do wytrzymania ?

  2. "mnie on nie dotyczy" – można postawić pytanie czy na tym artykuł powinien się skończyć, a może nie powinien powstać?
    Mnie chyba najbardziej śmieszy ta troska lewicowca o jedność kościoła polskiego z rzymskokatolickim.

  3. Troska to o zwykłych ludzi, tych mniej zapatrzonych w rydzyka lub takich co go nie słuchają. Katolicy robią z Polski kraj wyznaniowy gdzie zaczyna panować zaściankowość, głupota i zabobony. Kościół może tonąc byle by nie pociągną za sobą kraju. Niestety nasza klasa polityczna i procentowo nieliczna grupa krzykaczy robią wszystko by jeszcze bardziej przywiązać państwo do kościelnej smyczy. Może więc jeśli kościół znormalnieje to i nasz kraj wraz z nim.

  4. Kamil Ledworowski Mnie on nie dotyczy, ale bardzo, bardzo mu zależy na tym by dotyczyć wszystkich i przez prawo państwowe z pomocą swojego lobby narzucić wszystkim (również mnie) swoją wizję świata. Dlatego powstał ten artykuł. I wcale mnie nie martwi rozbieżność polskiego Kościoła z rzymskokatolickim, tylko stwierdzam fakt, że polski katolicyzm jest zacofany nawet względem katolicyzmu w ogóle.

  5. Kamil Ledworowski Mnie on nie dotyczy, ale bardzo, bardzo mu zależy na tym by dotyczyć wszystkich i przez prawo państwowe z pomocą swojego lobby narzucić wszystkim (również mnie) swoją wizję świata. Dlatego powstał ten artykuł. I wcale mnie nie martwi rozbieżność polskiego Kościoła z rzymskokatolickim, tylko stwierdzam fakt, że polski katolicyzm jest zacofany nawet względem katolicyzmu w ogóle.

  6. Jak na "lewaka" bardzo dobry artykuł :) (to żart)
    Zauważył Pan ważną rzecz apropos konserwatyzmu: że on "nie oznacza ślepego blokowania reform, a jedynie ostrożność w ich przyjmowaniu"
    Tak: konserwatyzm oznacza wyczekanie: pozwólmy chętnym działać, a my zobaczymy "po owocach" co z tego wyniknie. Konserwatysta przyjmuje coś za wartość/prawdę dopiero, gdy ona sprawdziła się już w praktyce.

    Widzę że Pan rozumie istotę konserwatyzmu. Może właśnie ze wzajemnego zrozumienia nawiążemy nici porozumienia?

    Co do Kościoła…
    Uważam, że Kościół Katolicki, jeśli chce mieć jednolitą doktrynę, to musi być konserwatywny: Gdyby cały przyjął jakąś "nową prawdę", która okazałaby się błędna, byłoby zbyt duże ryzyko upadku całego Kościoła.

    Ale nie zgadzam się z Pana tezą, że polski KK nie "stara się w każdym człowieku dostrzec dobro, wartość", oraz, że nie jest "życzliwy i otwarty" na wiernych. To przecież JPII był Polakiem, a dzięki niemu całe rzesze ludzi odkryły swoją wartość. Mimo, że wśród księży są "perełki" do których nie dotarło jego nauczanie, to ja wiele razy doświadczyłem przez polskich księży wyszukiwania mojej dobroci i wartości, gdy sam tego nie potrafiłem.
    Ja myślę, że po prostu polski KK bardziej wymaga od człowieka: Jeśli chcesz do nas należeć, to trzymaj się zasad.

    I proponuję dla Was wszystkich pewien trud: Co z perspektywy mniej lub bardziej konserwatywnych hierarchów KK dało większe owoce: liberalny zachód, czy wymagająca Polska? Gdzie jest więcej czynnych katolików, gdzie jest więcej "żywej" wiary? To musi im dawać do myślenia – wszak "po owocach" zostali nauczeni osądzać.

  7. Jak na "lewaka" bardzo dobry artykuł :) (to żart)
    Zauważył Pan ważną rzecz apropos konserwatyzmu: że on "nie oznacza ślepego blokowania reform, a jedynie ostrożność w ich przyjmowaniu"
    Tak: konserwatyzm oznacza wyczekanie: pozwólmy chętnym działać, a my zobaczymy "po owocach" co z tego wyniknie. Konserwatysta przyjmuje coś za wartość/prawdę dopiero, gdy ona sprawdziła się już w praktyce.

    Widzę że Pan rozumie istotę konserwatyzmu. Może właśnie ze wzajemnego zrozumienia nawiążemy nici porozumienia?

    Co do Kościoła…
    Uważam, że Kościół Katolicki, jeśli chce mieć jednolitą doktrynę, to musi być konserwatywny: Gdyby cały przyjął jakąś "nową prawdę", która okazałaby się błędna, byłoby zbyt duże ryzyko upadku całego Kościoła.

    Ale nie zgadzam się z Pana tezą, że polski KK nie "stara się w każdym człowieku dostrzec dobro, wartość", oraz, że nie jest "życzliwy i otwarty" na wiernych. To przecież JPII był Polakiem, a dzięki niemu całe rzesze ludzi odkryły swoją wartość. Mimo, że wśród księży są "perełki" do których nie dotarło jego nauczanie, to ja wiele razy doświadczyłem przez polskich księży wyszukiwania mojej dobroci i wartości, gdy sam tego nie potrafiłem.
    Ja myślę, że po prostu polski KK bardziej wymaga od człowieka: Jeśli chcesz do nas należeć, to trzymaj się zasad.

    I proponuję dla Was wszystkich pewien trud: Co z perspektywy mniej lub bardziej konserwatywnych hierarchów KK dało większe owoce: liberalny zachód, czy wymagająca Polska? Gdzie jest więcej czynnych katolików, gdzie jest więcej "żywej" wiary? To musi im dawać do myślenia – wszak "po owocach" zostali nauczeni osądzać.

  8. Krzysztof Całus Znormalnieje czy ty przez to rozumiesz porzucenie wiary tradycji dla chorych gendero-marksistowskich ideologii. Oczywiście jak ludzie w ten sposób "znormalnieją" to łatwo będzie nimi manipulować .Celem lewicy było zawsze niszczenie wizerunku Kościoła jak nie siłą to propagandą.

  9. Krzysztof Całus Znormalnieje czy ty przez to rozumiesz porzucenie wiary tradycji dla chorych gendero-marksistowskich ideologii. Oczywiście jak ludzie w ten sposób "znormalnieją" to łatwo będzie nimi manipulować .Celem lewicy było zawsze niszczenie wizerunku Kościoła jak nie siłą to propagandą.

  10. Krzysztof Całus Znormalnieje czy ty przez to rozumiesz porzucenie wiary tradycji dla chorych gendero-marksistowskich ideologii. Oczywiście jak ludzie w ten sposób "znormalnieją" to łatwo będzie nimi manipulować .Celem lewicy było zawsze niszczenie wizerunku Kościoła jak nie siłą to propagandą.

  11. Adrian Mazur W przypadku KRK – najbardziej skompromitowanej moralnie instytucji w historii ludzkości żadna propaganda nie jest potrzebna. To aż dziw że jeszcze ktokolwiek go popiera – to jest dopiero siła propagandy! Ale ok, wiara wiarą, ja tam ludziom do serca nie zaglądam (choć wystarczy parę książek przeczytać by dowiedzieć się że wszystkie elementy katolicyzmu pojawiały się w wielu innych wcześniejszych religiach.) Humanizm może być kompatybilny z każdą religią przy odrobinie dobrej woli z jej strony tzn jeśli np Kościół katolicki przyjmie do wiadomości że może się wypowiadać tylko w imieniu tych, którzy sobie tego życzą, tylko do nich może kierować swoje nauki i nie ma prawa wpływać na proces legislacyjny w celu narzucenia całemu społeczeństwu swoich przekonań, A ten marksizm to chyba bezrefleksyjnie tu wmieszałeś: lewica=komunizm=marksizm. Jakież by to było proste… Tylko że wcale takie nie jest :) Pozdrawiam.

  12. Piotr Jerzykowski Dziękuję za uznanie. Doskonale wiem, że w polskim Kościele są też księża miłujący bliźniego, uczciwi, serdeczni, ba, nawet wierzę w to że większość kleryków na I roku studiów taka jest. Tylko że ta instytucja łamie im sumienia i deprawuje. Ja w swoim artykule podałem negatywne przykłady ludzi, którzy niestety, nadają ton polskiemu Kościołowi, a ci prawi księża giną w ich tłumie. Jeśli chodzi o efekty to jednak pozostanę przy opinii, że liberalny Zachód jest lepszy od konserwatywnej Polski, tym bardziej, że na liberalnym Zachodzie każdy może być konserwatystą i żyć wedlug swoich tradycyjnych zasad a vice versa? Niekoniecznie. Natomiast obiema rękami podpisuję się pod tym, że kto się uważa za katolika, niech trzyma się Waszych zasad, ale w takim razie musi Pan przyznać że utrzymywanie fikcji 90 procent katolików jest nieuczciwe. Każdy chcąc przyjąć bierzmowanie i dalsze sakramenty powinien być świadomym katolikiem, a jak nie chce nim być, powinien móc bez problemu odejść (nie jako ekskomunikowany katolik, tylko jako były katolik). Pozdrawiam.

  13. Hahaha … troll z komentarzy napisał coś, co wydaje mu się artykułem :) Dawno tyle fanu nie było :D Jak człowiek to czyta to ma pewność, że lewica w Polsce przez długie lata z kolan się nie podniesie z takim poziomem (i dobrze) :D

  14. Czytając ten artykuł zastanawiałem się co za człowiek jest w stanie coś takiego napisać, gdy skończyłem zauważyłem "reprezentant sojuszu lewicy demokratycznej" i wszystko stało się jasne…

  15. Artur Po To może właśnie przestań mnie "zaszczycać" swoimi komentarzami, jeśli jedyne co potrafisz to hejtowanie. Ja się za krytykę nie obrażam,ale konstruktywną, a ty jesteś frustratem i to mało kreatywnym. Nawet dziecko w 5 klasie umiało by wymyślić coś nowego w twojej sytuacji, a ty chyba robisz kopiuj wklej :)

  16. Krzysztof Całus To że ludzie ufają RM i TV-Trwam nie jest związane z żadną propagandą .Ludzie oglądający tą telewizje maja możliwość uzyskania prawdziwszych informacji o stanie naszego "teoretycznie istniejącego" Państwa bez gdybań PSL-u czy propagandy sukcesu PO.Jeśli kościół katolicki okażę tą "dobrą wolę" w stosunku do poglądów anty-teistycznych oraz nie będzie piętnować zła(bez względu na czyjeś upodobania ) to zaprzeczy nauką zawartym w Piśmie Świętym i stanie się zamkniętą w obrębie murów instytucją na potrzeby "wizerunkowe" Państwa.Z marksizmem może trochę przesadziłem ale zarówno liberalną lewice jak i komunistyczną lewice łączy niechęć do kościoła lub wykorzystywanie go do własnych egoistycznych celów.

  17. Krzysztof Całus
    Niestety i w Polsce i jeszcze bardziej na zachodzie nie mogę żyć wg. swoich zasad:
    1. Nie mogę posłać moich dzieci do szkoły, która będzie uczyła je moich wartości. Więc tracę około 50% wpływu na moje dzieci.
    2. W reszcie czasu nie mogę do końca wychowywać dzieci według moich zasad, gdyż grozi mi ich odebranie. (W szczególności nie mogę ich uczyć samodzielności i umiejętności przetrwania w trudnych warunkach)
    3. Nie mogę nosić broni, by móc obronić swą rodzinę – do czego mam obowiązek – wg. moich zasad.
    4. Nie mogę obronić swojej rodziny przed przestępcą, gdyż grozi mi bardzo restrykcyjne prawo o obronie koniecznej.
    5. Nie mogę poruszać się sprawnie, lecz odpowiedzialnie na drogach, gdyż w imię kiepsko sformułowanej polityki bezpieczeństwa wstawiane mi są na drodze światła, ronda, progi zwalniające, które mocno blokują ruch samochodów. Muszę ograniczać swoją prędkość w miejscach źle wstawionych i nie ściągniętych po remontach znaków drogowych. A według moich zasad ja powinienem mieć wolność działania, lecz ponosić pełną odpowiedzialność za swoje czyny.
    6. Nie mogę kupować, ani sprzedawać innemu konserwatyście jedzenia, czy innych produktów, które nie zostały sprawdzone przez cały aparat państwowy, czy są na pewno dobre i bezpieczne. Przez to blokowane są moje inicjatywy i pomysły, gdyż przebrnięcie przez dopuszczenia i badania są trudne do uzyskania i kosztowne w czas i pieniądze.
    7. Nie mogę założyć własnej działalności, gdyż wg. http://www.polskieradio.pl/42/273/Artykul/1070806,Polski-przedsiebiorca-traci-na-kwity-jeden-dzien-w-tygodniu musiałbym spędzać mnóstwo czasu na wypełnianie papierków itp. A się tym brzydzę. Myślę, że osoby z "biurokracjo-fobią" są mocno dyskryminowane w naszym społeczeństwie.
    8. Nie mogę sam oszczędzić na własną starość i sam utrzymać moich rodziców na starość (wg. moich zasad), gdyż są mi zabierane pieniądze na jakiś ZUS.
    9. Nie mogę sam wybrać sobie ubezpieczyciela, lub bezpośrednio opłacać swoje i swojej rodziny leczenie, gdyż te pieniądze są zabierane w składkach na jakiś NFZ
    (Do punktów 9 i 8: Jeśli dostanę taką wolność nie płacenia na te molochy, to możecie ode mnie wymagać, bym określoną część swoich zarobków dał na cele charytatywne. Jeśli kiedyś mi byście udowodnili, że dawałem mniej, niż te molochy dają na najuboższych, to z honorem mógłbym wrócić do przymusowego ubezpieczenia)
    10. Nie mogę (jeśli byłbym lekarzem) nie wykonać morderstwa na niewinnym dziecku (tym jest wg. moich zasad aborcja) lub nie brać współudziału w zbrodni nie wskazując kto zamorduje, gdyż groziłyby represje państwa, tak jak prof. Chazanowi.
    Osoby niekonserwatywne mogłyby wybierać niekonserwatywne placówki.

    Czyż – wg. Waszego słownictwa – nie jestem dyskryminowany?

    Jest nas na razie około 7% społeczeństwa. Dajcie nam autonomię działania między konserwatystami (jeśli się boicie wśród nas żyć, to dajcie nam 7% powierzchni Polski w jakiś mało strategicznych regionach). My wtedy damy Wam wolność do działania między Wami.

    Co do innych tematów:
    Tak. Jeśli ktoś w Polsce jeszcze twierdzi że jest 90% katolików, to jest nieuczciwy. Wg. http://www.niedziela.pl/artykul/10660/Religijnosc-w-Europie jest 39.1% praktykujących katolików, czyli chodzących na coniedzielne msze (ale ilu z nich choć stara się żyć wg. zasad to nie wiem…)
    Ale jak to ma się do 4.8% średniej w Europie? (Uwzględniane były też inne wyznania chrześcijańskie)

    "a jak nie chce nim być, powinien móc bez problemu odejść (nie jako ekskomunikowany katolik, tylko jako były katolik)"
    Nie zauważyłem, żeby ktoś jawnie nakładał ekskomunikę :) Ale przypuszczam, że chodzi o ogólny stosunek kościoła do odchodzących. Na szczęście nie żyjemy w czasach Inkwizycji i nikt za to nie jest torturowany/mordowany.
    Dla osoby, która nie przejmuje się (bo zrywa) relacjami z jakąś organizacją, nie powinno obchodzić jak ta druga strona nazywa dany czyn. Dla osoby niewierzącej słowo "ekskomunika" przecież jest tylko jednym ze słów. A jeśli ktoś się przejmuje nazewnictwem drugiej strony – to myślę – że nie do końca w duchu zerwał.

    Pozdrawiam Serdecznie.

  18. Krzysztof Całus
    Niestety i w Polsce i jeszcze bardziej na zachodzie nie mogę żyć wg. swoich zasad:
    1. Nie mogę posłać moich dzieci do szkoły, która będzie uczyła je moich wartości. Więc tracę około 50% wpływu na moje dzieci.
    2. W reszcie czasu nie mogę do końca wychowywać dzieci według moich zasad, gdyż grozi mi ich odebranie. (W szczególności nie mogę ich uczyć samodzielności i umiejętności przetrwania w trudnych warunkach)
    3. Nie mogę nosić broni, by móc obronić swą rodzinę – do czego mam obowiązek – wg. moich zasad.
    4. Nie mogę obronić swojej rodziny przed przestępcą, gdyż grozi mi bardzo restrykcyjne prawo o obronie koniecznej.
    5. Nie mogę poruszać się sprawnie, lecz odpowiedzialnie na drogach, gdyż w imię kiepsko sformułowanej polityki bezpieczeństwa wstawiane mi są na drodze światła, ronda, progi zwalniające, które mocno blokują ruch samochodów. Muszę ograniczać swoją prędkość w miejscach źle wstawionych i nie ściągniętych po remontach znaków drogowych. A według moich zasad ja powinienem mieć wolność działania, lecz ponosić pełną odpowiedzialność za swoje czyny.
    6. Nie mogę kupować, ani sprzedawać innemu konserwatyście jedzenia, czy innych produktów, które nie zostały sprawdzone przez cały aparat państwowy, czy są na pewno dobre i bezpieczne. Przez to blokowane są moje inicjatywy i pomysły, gdyż przebrnięcie przez dopuszczenia i badania są trudne do uzyskania i kosztowne w czas i pieniądze.
    7. Nie mogę założyć własnej działalności, gdyż wg. http://www.polskieradio.pl/42/273/Artykul/1070806,Polski-przedsiebiorca-traci-na-kwity-jeden-dzien-w-tygodniu musiałbym spędzać mnóstwo czasu na wypełnianie papierków itp. A się tym brzydzę. Myślę, że osoby z "biurokracjo-fobią" są mocno dyskryminowane w naszym społeczeństwie.
    8. Nie mogę sam oszczędzić na własną starość i sam utrzymać moich rodziców na starość (wg. moich zasad), gdyż są mi zabierane pieniądze na jakiś ZUS.
    9. Nie mogę sam wybrać sobie ubezpieczyciela, lub bezpośrednio opłacać swoje i swojej rodziny leczenie, gdyż te pieniądze są zabierane w składkach na jakiś NFZ
    (Do punktów 9 i 8: Jeśli dostanę taką wolność nie płacenia na te molochy, to możecie ode mnie wymagać, bym określoną część swoich zarobków dał na cele charytatywne. Jeśli kiedyś mi byście udowodnili, że dawałem mniej, niż te molochy dają na najuboższych, to z honorem mógłbym wrócić do przymusowego ubezpieczenia)
    10. Nie mogę (jeśli byłbym lekarzem) nie wykonać morderstwa na niewinnym dziecku (tym jest wg. moich zasad aborcja) lub nie brać współudziału w zbrodni nie wskazując kto zamorduje, gdyż groziłyby represje państwa, tak jak prof. Chazanowi.
    Osoby niekonserwatywne mogłyby wybierać niekonserwatywne placówki.

    Czyż – wg. Waszego słownictwa – nie jestem dyskryminowany?

    Jest nas na razie około 7% społeczeństwa. Dajcie nam autonomię działania między konserwatystami (jeśli się boicie wśród nas żyć, to dajcie nam 7% powierzchni Polski w jakiś mało strategicznych regionach). My wtedy damy Wam wolność do działania między Wami.

    Co do innych tematów:
    Tak. Jeśli ktoś w Polsce jeszcze twierdzi że jest 90% katolików, to jest nieuczciwy. Wg. http://www.niedziela.pl/artykul/10660/Religijnosc-w-Europie jest 39.1% praktykujących katolików, czyli chodzących na coniedzielne msze (ale ilu z nich choć stara się żyć wg. zasad to nie wiem…)
    Ale jak to ma się do 4.8% średniej w Europie? (Uwzględniane były też inne wyznania chrześcijańskie)

    "a jak nie chce nim być, powinien móc bez problemu odejść (nie jako ekskomunikowany katolik, tylko jako były katolik)"
    Nie zauważyłem, żeby ktoś jawnie nakładał ekskomunikę :) Ale przypuszczam, że chodzi o ogólny stosunek kościoła do odchodzących. Na szczęście nie żyjemy w czasach Inkwizycji i nikt za to nie jest torturowany/mordowany.
    Dla osoby, która nie przejmuje się (bo zrywa) relacjami z jakąś organizacją, nie powinno obchodzić jak ta druga strona nazywa dany czyn. Dla osoby niewierzącej słowo "ekskomunika" przecież jest tylko jednym ze słów. A jeśli ktoś się przejmuje nazewnictwem drugiej strony – to myślę – że nie do końca w duchu zerwał.

    Pozdrawiam Serdecznie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ