UDOSTĘPNIJ

Od kilku miesięcy byłem przekonany, że Kongres Nowej Prawicy się rozpadnie. Ewidentnie miało na to wpływ wiele czynników, w tym ambicje posła Wiplera, który nie miał szans na wysoką pozycję w KNP nie będąc darzony sympatią przez kilku czołowych polityków formacji i absurdalne przeświadczenie części partyjnych działaczy, że są w stanie poradzić sobie bez osoby Janusza Korwin-Mikkego. Bardzo żałuję, że doszło do rozpadu, ponieważ nie ma co się oszukiwać, podzielona formacja znacznie zmniejsza szanse wolnorynkowego, antyestablishmentowego elektoratu na posiadanie swojej reprezentacji w Sejmie. Część patrząc na żenujące wewnątrzpartyjne gierki wybierze Ruch Narodowy, część zostanie w KNP, a większość, choć w moim mniemaniu za mała, by pokonać próg, zdobędzie 3-4 proc. w wyborach parlamentarnych. Tym samym żaden z trzech ugrupowań nie dostanie się do Sejmu.

Jednakże, najbardziej razi sposób w jakim doszło do rozłamu, a raczej to co się bezpośrednio po nim dzieje. Początkowo, Janusz Korwin-Mikke i Michał Marusik zapowiadali, iż będą szli obok siebie, że nie będą wchodzić sobie w drogę, a połączą siły w walce z wspólnym wrogiem. Tymczasem, tuż po oficjalnym ogłoszeniu powstania nowej partii, działacze KNP przepuścili frontalny atak na nową formację i jednego z jej założycieli, Przemysława Wiplera. W materiale opublikowanym na Youtube Najzer, Wilk i Dziambor po kolei atakują nowe ugrupowanie swojego dawnego lidera.

To jednak małe piwo. Jeszcze chwilę temu, Marusik deklarował, że Korwin-Mikke to marka i KNP poprze go w wyborach prezydenckich. Niebawem, okazuje się, że wcale tak nie będzie, a partia wystawi własnego kandydata. Dziambor tłumaczy to tym, że wszyscy myśleli, iż „Korwin tylko straszy”. Co za porażka. W takim razie złożyli publiczną deklarację i wycofują się z niej ot tak? Bo założyli sobie, że JKM ich straszy? Śmiech na sali. W ten właśnie sposób środowisko traci w oczach dojrzalszych wyborców, których nie podnieca w żaden sposób zaistniała sytuacja i „obalanie Króla”. Traktują środowisko wolnorynkowców jako zbiorowisko gówniarzerii z ambicjami, która okłada się łopatkami w piaskownicy i nie dorosła do poważnej polityki, choć ta w istocie jest szambem i o tym wszyscy wiemy. Szydzą z zakładania nowych partii przez Korwina i konfliktów, które masakrują środowisko, gdy te osiągnęło pierwszy sukces i gdy było blisko jak nigdy, by wreszcie mieć swoją reprezentację w Sejmie.

Co zaś robią sympatycy KORWiN-a? Wyśmiewają mniejszość, która pozostała w KNP, bawią się w odlajkowywanie profili, powstała nawet strona internetowa pokazująca jak rośnie liczba polubień nowej formacji, a jak spada poprzedniej (http://www.korwin.ga). Widziałem mnóstwo postów, w których młodzi sympatycy pełni podniecenia pisali o starciu lojalistów z rebeliantami, obaleniu Króla, rokoszu i powstaniu nowego imperium, które zniszczy zdrajców. KORWiNiści robią teraz screeny z profili dawnych ulubieńców i z uśmiechem na twarzach wklejają je do sieci ciesząc się, że spada im liczba polubień. Te kłótnie między sympatykami obu frakcji dobitnie pokazują jak zwaśnione zostało środowisko. Zamiast robić coś konstruktywnego, wyborcy nawzajem wyzywają się od kuców… smutne.

Prawda jest taka, że KNP nie ma żadnych szans na solowe pokonanie progu. Czołowe twarze zajęły się atakowaniem KORWiN-a, a wystawianie własnego kandydata w wyborach prezydenckich to już absurd totalny. Jeśli w maju uzyskają 1% to już będzie sukces. Oczywiście będzie to suma, którą odbiorą Korwin-Mikkemu, co znów zaszkodzi środowisku, bo ilość głosów jaką on zbierze będzie ważna dla całego środowiska. Jego wynik zaważy w dużej mierze na tym czy ludzie będą głosować na wolnorynkowe partie w wyborach parlamentarnych. Jeśli uzyska słaby rezultat, niezdecydowani się od niego odsuną, a korwiniści nadal będą podbijać internet. I na tym się skończy. Dobrze, że przynajmniej czołowi działacze KORWIN-a nie atakują poprzedniej partii. Szkoda tylko, że stało się to ulubionym zajęciem wielu sympatyków nowego ugrupowania, którzy nawet nie zdają sobie sprawy z tego jak to szkodzi wizerunkowi partii. Ludzie postronni patrzą na nich jak na dzieciarnię, niepoważny elektorat, zaś na samą formację jak na klub internautów ze świeżymi dowodami w portfelach.

Ten obrazek podbijał wczoraj sieć. Naprawdę?

dzieci knp

Do tego włączył się jeszcze Stonoga, który zaczął drwić z pobicia Wiplera przez policję wypominając mu, że pijany chodził po ulicach. Wcześniej mu to nie przeszkadzało?

Apeluję do sympatyków i działaczy o zaprzestanie jałowego sporu. Waśni, które wystawiają jedynie środowisko na pośmiewisko. Waśni, które wspólny wróg obserwuje z uśmiechem na ustach. Waśni, które mogą sprowadzić wolnorynkowy elektorat na dno. Spoglądając na to z zewnątrz, widzi się jakież to żałosne.

Mój fanpejdż: LINK

Zobacz również