UDOSTĘPNIJ

Podczas dzisiejszego protestu pod siedzibą PKW Janusz Korwin – Mikke dość wyraźnie zasugerował, że jeśli w przyszłorocznych wyborach powtórzy się obecna sytuacja – czyli taka, z jaką mamy do czynienia obecnie, to zjednoczone siły spoza aktualnego układu „zrobią z nimi porządek na ulicy” („nimi” tj. obecnie panującym układem). Oczywiście do owej zapowiedzi trzeba zachować rozsądny dystans, gdyż powszechnie wiadomo, że Korwin – Mikke to polityk, który wprost uwielbia używać wielkich słów, jednak można pokusić się o własną analizę hipotetycznych zdarzeń.

Moim zdaniem obecnie okupujący parlament POPiS (i potężny PSL oczywiście) bez silnej reakcji społecznej jest w stanie utrzymać się „na stołkach” nawet przez kilkanaście lat. Jakkolwiek nierealnie brzmi wizja zamachu stanu, to jednak warto zwrócić uwagę, że młode pokolenie coraz częściej nie legitymizuje obecnego porządku i wyraża chęć, by obalić „partyjny beton”, który jest aktualnie nieodłącznym elementem politycznej rzeczywistości. Doskonałym symbolem mobilizacji środowisk kontestujących władzę jest Marsz Niepodległości, którego liczebność niebywale przewyższa marsz organizowany przez Komorowskiego. Pokazuje to doskonale, iż niemal wszyscy, których interesuje polska racja stanu są niechętni wobec tego, by iść w jednym szeregu razem z obecnie rządzącym układem politycznym. Dla wielu z tych osób obecna „mainstreamowa” opozycja nie stanowi zadowalającej alternatywy. Zatem można powiedzieć, iż ludzie oddający w wyborach głos na „partyjne molochy” są zdecydowanie mniej aktywni, a także zorientowani na polu polityki.

Wiadomo w związku z powyższym, że w przypadku (zupełnie teoretycznego) zamachu stanu organizowanego przez konserwatywnych liberałów i narodowców zwolennicy PO czy PiS prawdopodobnie nie uczestniczyliby w aktywnych walkach ze stroną protestującą. Pytanie jest jednak w tym jak wówczas zachowałoby się wojsko i policja. Zaznaczyć trzeba, że liczba protestujących oraz ich mobilizacja musiałyby być naprawdę ogromna. Bowiem nawet w wypadku gigantycznej skali protestu istnieje niewielka szansa, że wspomniane służby zgodziłyby się na jakikolwiek bunt.

Mimo niewielkich szans powodzenia takiej inicjatywy należy pamiętać, iż wola zmian wśród dużej części młodych Polaków jest ogromna i jeśli nie w przyszłym roku, to może za kilka, kilkanaście lat możliwa będzie zasadnicza zmiana porządku politycznego, a co za tym idzie – także medialnego i gospodarczego…