UDOSTĘPNIJ
Fot. Wikimedia Commons (Jakub Bułas)

Stanisław Tyszka z Kukiz’15 zaproponował podwyższenie ulgi podatkowej na dojazdy do pracy. Dlaczego jestem przeciw? Przecież to jest zmniejszenie obciążeń podatkowych?

Tak. Każdy podatek pełni trzy funkcje: fiskalną (zedrzeć z ludzi pieniądze), redystrybucyjną (zabrać Kowalskiemu, by dać Wiśniewskiemu – co Prawica kategorycznie odrzuca!) i regulacyjną. Dzięki temu państwo, choć nie ma już systemu nakazów, może robić z przedsiębiorcami, co chce.

Jeśli np. zlikwidujemy fabrykom traktorów podatek od traktorów z kwadratowymi kołami, to fabryka będzie robiła wyłącznie takie traktory! Będą sprzedawane (o dziwo…) np. na Słowację, tam będzie się zmieniało koła na normalne i eksportowało do Polski. Tak przecież działał słynny „Optimus”. Legalnie, oczywiście. Ale obnażając bezsens systemu podatków i zwolnień. Otóż zwiększając ulgę podatkową za dojazd do pracy, namawiamy ludzi, by nie szukali pracy koło domu – tylko dojeżdżali; marnując swój czas. W skrajnym przypadku ludzie będą specjalnie zmieniali mieszkania, by mieć dalej do pracy – i pobierać za to ulgę podatkową.

Jest to nonsens. Zmniejszenie sum wpływających do państwa jest korzystne, ale nie kosztem fałszywych zachęt. Jeśli państwo gotowe jest zrezygnować wskutek tej ulgi z np. 100 mln zł – to niech obniży CIT tak, by wpływało do Skarbu o 100 mln zł mniej. Równo od wszystkich.

Tak więc: nie ma zgody, p. Marszałku!

Janusz Korwin-Mikke

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również