UDOSTĘPNIJ

Niewidzialna ręka rynku dała o sobie znać. Strzeliła w stopę byłemu już prezesowi. Miała być dźwignią do sukcesu, miała wznieść Kongres Nowej Prawicy na sam szczyt. Do szczytowania jednak nie doszło. Sukces w wyborach do europarlamentu nie był wcale wielką zdobyczą. Po prostu był. Po prostu. Nic więcej. Nadeszła ta wiekopomna chwila, która – wg mnie – przekreśliła jakiekolwiek szanse na ponowne tzw. pospolite ruszenie.

Gra o sumie zerowej zaczyna realizować się w całości, czyli ktoś wygrał, a ktoś przegrał. Kto wygrał? Nikt. Kto przegrał? Wszyscy. Cała frakcja. Utracona została zdolność do wiarygodnego przekazywania informacji. Nawet kontrowersyjne wypowiedzi ówczesnego już prezesa nic nie pomogą. Stracił formę. Nie jest już tak błyskotliwy, jak wcześniej. Gdzieś się zagubił. Została w nim stłumiona energia, która napędzała całą partię, bo – nie oszukujmy się – większość działaczy jest nierozpoznawalna, jest tutaj może pięciu członków wnoszących coś do tego środowiska. Bateria jest w stanie wyczerpania, zapaliła się czerwona lapmka. Odlicza minuty.

Gwoździem do trumny było przygarnięcie posła Przemysława Wiplera. Totalnie pomieszał szyki partyjne. Jest inteligentny. Uzbierał swoich zwolenników, którzy poszliby z nim w nieznane. Prowadził ich za rękę. Był dobrym ojcem. Dlaczego piszę w czasie przeszłym? Nie muszę chyba tłumaczyć, że Kongres powoli się rozpada. Mogę się mylić, jednak wszystko na to wskazuje, że nowy prezes nie udźwignie wielkiej odpowiedzialności, która wynika z młodego elektoratu, a ten jest bardzo pamiętliwy. Europoseł Marusik nie posiada charyzmy, jest szarą eminencją, brak w nim polotu, choć mądrości odbierać mu nie wolno.

Tak kończy się pewna epoka. Podobnie było z UPRem. Gdzie jest teraz? Dokładnie. Fanfary zagrały raz. Wygasły. Już więcej mogą nie zagrać, a cały misterny plan, aby wejść do polskiego parlamentu legł w gruzach. Jedyną alternatywą dla Janusza Korwin-Mikkego jest założenie nowej partii. Zapewne sprawdzi swoje możliwości podczas kampanii prezydenckiej. Może wtedy zweryfikuje, czy warto.

Niewidzialna ręka rynku wyautowała Korwina.
Zepchnęła go na drugi plan.
Sprawiła, że jeszcze bardziej ucichnie.
Mury Jerycha nie zostaną już przeskoczone.