UDOSTĘPNIJ

Lewica w Europie, a co za tym idzie w Polsce, w ogólnym rozrachunku znajduje się w odwrocie. Niestety, ale są to również konsekwencje tego, że lewica wbrew swoim sztandarom stała się formacją bardzo konserwatywną. Dlaczego? Otóż gdy w swoich artykułach oraz w czasie kampanii wewnętrznej w SLD postulowałem rozpoczęcie dyskusji nad funkcjonowaniem lewicy w warunkach wolnorynkowych byłem posądzany o szaleństwo, prawactwo i konserwatywny-liberalizm. Większość pozostała przy doktrynalnych założeniach lewicy sprzed 50 lat, a to objaw konserwatyzmu. Jednak najwyższy czas przyznać przed samym sobą, że pomysły takie jak multikulturalizm, kolejna rewolucja seksualna, czy w końcu nieograniczony socjalizm cechujący się atakiem na wszelkich przedsiębiorców i rozdawnictwem publicznych pieniędzy, zupełnie zbankrutowały. Ośmieszyły się i w dłuższej perspektywie przyniosły raczej straty – kryzys migracyjny, obniżenie wydajności gospodarczej, opresyjną kulturę seksualną – niż pożytek, który był jedynie krótkotrwałym przejadaniem dobrobytu.

Czy to oznacza, że lewica nie ma szans i trwale musi zniknąć ze sceny politycznej albo wchodzić, jak na Słowacji w niebezpieczne mariaże z nacjonalistami? Absolutnie nie! Lewica musi po prostu zdefiniować siebie na nowo, poprzez pryzmat swoich wartości, ale funkcjonujących w nowym świecie.

Po pierwsze należy uznać zwycięstwo wolnego rynku jako najbardziej efektywnego i racjonalnego narzędzia do budowy i kumulowania dobrobytu ekonomicznego. Jednak dla konserwatywnej lewicy wolny rynek to przede wszystkim ogromne korporacje o międzynarodowym zasięgu, to banki i fundusze inwestycyjne. A rykoszetem tej retoryki obrywają zwykli przedsiębiorcy, ludzie samozatrudniający się, rodzinne biznesy. Wolny rynek polega na swobodnej wymianie dóbr pomiędzy ludźmi i podmiotami gospodarczymi, na równych prawach. Jednak obecnie należy powiedzieć prawdę: w Polsce, w Europie nie ma wolnego rynku! Jest dyktat tych wymienionych wcześniej korporacji i banków, które za swoje, a często nasze pieniądze, kupują przychylność polityków i w efekcie tworzone jest prawo, które sprzyja ogromnym, tworzącym oligopole graczom. Jednocześnie krępują swobodę wymiany gospodarczej na niższym poziomie.

Po drugie, politycy lewicy, demokraci, ale także chadecy czy centroprawicowcy często podnoszą liczne społeczne problemy. A to problem rosnącej otyłości, a to nierówności płac, a to społecznego wykluczenia mniejszości i deptania ich praw przez większość. Oczywiście! Zgadzam się, że te problemy niestety funkcjonują w naszym i europejskim społeczeństwie. Jednak w końcu należy zrozumieć prostą prawdę, że remedium na nie, nie są kolejne rządowe programy a zdrowa, prężna i dobrze funkcjonująca gospodarka. Ataki na mniejszości wynikają głównie z frustracji spowodowanej biedą. Gdy Polak będzie posiadał wystarczająco dużo pieniędzy by ułożyć swoje własne życie, naprawdę nie będzie szukał Żydów, Gejów czy Kobiet do zlinczowania. Nie będzie szukał winnych. Gdy będziemy pracować w takim systemie czasu by zadbać o kondycję i regularne,  zdrowie żywienie zniknie problem otyłości.

Po trzecie. W czasie kampanii w SLD głośno mówiłem: Powiedzmy NIE tak zwanym uchodźcom. Musimy w końcu zrozumieć, że jesteśmy wychowani w kulturze łacińskiej, której Ci młodzi, silni i zdrowi, uciekający przed wojną chłopcy nie tylko nie rozumieją ale chcą ją zniszczyć. Nie zamierzam rozdzielać ludzi ze względu na ich wiarę czy kolor skóry – mało mnie to interesuje. Ale również nie zamierzam im z tego powodu przydzielać przywilejów względem większości. Poza tym, gdzie logika? Jako lewica walczymy o równe i godne traktowanie kobiet, homoseksualistów i niewierzących? Dlaczego wiec chcemy uprzywilejować, przyjąć grupę, dla której te wartości są wrogie i tępią je dosłownie „ogniem i mieczem”. Kamienują kobiety, homoseksualistów zrzucają z wysokości, a niewiernym obcinają głowy. Niestety, ale taka jest islamska, nie przystająca do europejskiej rzeczywistość. W związku z tym nie stawiajmy na politykę multikulti, a na politykę pełnej asymilacji. To nasz dom i my dyktujemy prawa!

W moim przekonaniu są to trzy najważniejsze sfery, w których lewica potrzebuje nowego myślenia i nowej retoryki. W kolejnym artykule przedstawię propozycje jak ta definicja mogła by wyglądać. Jakie zmiany programowe przedstawić by posiadać realną i atrakcyjną ofertę programową.