UDOSTĘPNIJ
fot. youtube.com/wsensietv

Czarne chmury zbierają się nad jedną z głównych twarzy „dobrej zmiany” i sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego, Stanisławem Piotrowiczem. Dzisiejsza opozycja wypomina mu antyopozycyjną działalność w komunistycznej Polsce. A wszystko potwierdzają akta IPN oraz były opozycjonista w PRL.

Stanisław Piotrowicz od momentu przejęcia przez Prawo i Sprawiedliwość władzy stał się twarzą zmian prawa dotyczącego Trybunału Konstytucyjnego. Poseł obozu władzy prezentował w Sejmie projekty ustaw obozu władzy zmieniające prawo i funkcjonowanie Trybunału Konstytucyjnego.

Postać Piotrowicza jest jednak kontrowersyjna w tym kontekście, ponieważ jak przypomina dzisiejsza opozycja, polityk Prawa i Sprawiedliwości należał w przeszłości do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, a w stanie wojennym był prokuratorem oskarżającym działaczy Solidarności. To kłóci się z ogólnym wizerunkiem PiSu, który w opinii swoich wyborców funkcjonuje jako formacja antykomunistyczna.

Każde wystąpienie Piotrowicza w Sejmie budzi ogromne kontrowersje, za każdym razem opozycja wypomina mu przeszłość i przekonuje, że taka osoba jak on nie powinna pracować nad zmianą prawa – w szczególności tego dotyczącego Trybunału Konstytucyjnego – w wolnej Polsce.

Podczas ostatniego posiedzenia Sejmu, bronić swojego partyjnego kolegi zaczęli inni posłowie Prawa i Sprawiedliwości, przekonując, że Piotrowicz w stanie wojennym jako prokurator robił wszystko, by pomóc prześladowanym opozycjonistom. Sprawa tym bardziej urosła, gdy opozycja zapytała obóz władzy czy Piotrowicza obejmie ustawa dezubekizacyjna obniżająca emerytury byłym pracownikom aparatu opresji PRL. Wtedy tak posłowie Prawa i Sprawiedliwości jak i sam Piotrowicz zaczęli przekonywać, że jego to nie dotyczy, ponieważ „nie działał na szkodę Narodu Polskiego”. Były prokurator w stanie wojennym przekonuje również, że fakt iż jako prokurator rzekomo pomagał opozycjonistom sprawia, że ryzykował bardziej niż którykolwiek z nich.

Największe kontrowersje wzbudziły słowa posła Bogdana Rzońcy z Jasła, który posłużył się jednym z opozycjonistów w PRL z jego miasta. Jak przekonywał podkarpacki poseł obozu władzy, prześladowany działacz Solidarności z Jasła, Antoni Pikul (prywatnie sąsiad Rzońcy a zawodowo wiceburmistrz Jasła, którym rządzi PiS) ma być wdzięczny Piotrowiczowi, za to co ten zrobił dla niego w stanie wojennym.

 – Ze słów pana Antoniego Pikula wynika jednoznacznie, że postawa pana posła Piotrowicza, wtedy prokuratora, była jedynym sposobem na uchronienie go przed więzieniem – przekonywał jasielski poseł PiS.

Jak się jednak okazuje, sam prześladowany opozycjonista, zaprzecza słowom posła Rzońcy. Jak oświadczył w rozmowie z mediami, w jego wypowiedzi prawdą jest jedynie to, że są sąsiadami.

 – To jest nieprawda, bo pan Piotrowicz ani mi, ani innym osobom z podziemia nie pomagał. [Poseł Rzońca] Posłużył się moim nazwiskiem w niecnej sprawie. Stosować kłamstwa w takiej sprawie nie wolno. Nie wiem co ja mam powiedzieć, to jest tak obrzydliwe, że aż mi się nie chce tego komentować – powiedział w rozmowie z TVN24 Antoni Pikul.

 Opozycjonista z Jasła stwierdził również, że tłumaczenie Piotrowicza jakoby nie działał na szkodę narodu polskiego jest fałszywe. Antoni Pikul przekonuje, że jest on przecież częścią narodu polskiego a Piotrowicz działał przeciwko niemu co potwierdzają akta Instytutu Pamięci Narodowej. Chodzi między innymi o akt oskarżenia przeciwko Pikulowi, pod którym widnieje podpis Stanisława Piotrowicza jako twórcy aktu oskarżenia.

fot. screen z 13grudnia81.pl
fot. screen z 13grudnia81.pl
fot. ipn
fot. ipn

Zeznaniom byłego opozycjonisty w PRL oraz dokumentom IPN zaprzecza sam Piotrowicz, który stara się przekonać wszystkich, że nigdy nikogo w stanie wojennym nie oskarżał. Mało tego – w stanie wojennym zajmował się głównie pomocą opozycjonistom i wielu z nich zawdzięcza mu wolność.

W dyskusji oprócz polityków obozu władzy i opozycji wzięli również udział historycy, w tym jeden z najbardziej znanych „lustratorów” tj. Sławomir Cenckiewicz – autor książki „SB a Lech Wałęsa”, w której porusza kwestię rzekomej współpracy byłego prezydenta ze służbą bezpieczeństwa PRL.

bez-tytulu

bh

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również