UDOSTĘPNIJ
źródło: facebook.com/misiewiczb, wikimedia.org/Lukas Plewnia

W potężnym medialnym zamieszaniu nic już nie jest pewne. Najbardziej rozpoznawalna postać, która nie schodziła przez długi czas z pierwszych stron gazet, przebiła się na nie po raz kolejny. Bartłomiej Misiewicz, rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej, miał zostać zwolniony. Informacji tej nie potwierdza jednak MON i główny zainteresowany.

Od poniedziałkowego poranka media zalewa informacja, jakoby rzecznik MON odszedł z resortu obronności na dobre. Na taką decyzję wpłynąć miała potężna większość członków partii PiS, którzy stwierdzili, że Misiewicz godzi w jej wizerunek. Najbardziej na jego odwołanie naciskać miały najważniejsze postacie z formacji rządzącej – członkowie Rady Ministrów i Jarosław Kaczyński.

 – Wierzę, że minister Macierewicz tę sprawę załatwi. Na to, by oficerowie meldowali się temu młodemu człowiekowi czy tytułowali go ministrem, nie może być zgody – podkreślił już kilka dni temu Kaczyński.

W porannym wywiadzie RMF FM głos w sprawie Misiewicza zabrał też marszałek senatu z PiS, Stanisław Karczewski. Jego zdaniem, rzecznik MON to „temat dyżurny”, który podłamuje obraz PiS.

 – Uważam, że limit przypadków pana Misiewicza został wyczerpany. One szkodzą nam wizerunkowo. Są zupełnie niepotrzebne. On jest takim „tematem dyżurnym” – skomentował sprawę rzecznika marszałek Senatu.

Pierwszymi przesłankami, które pozwoliły sądzić, że kontrowersyjny rzecznik już nie pracuje w MON, było zniknięcie jego danych ze strony resortu w weekend. Wtedy też z ministrem obrony spotkać się miała Beata Szydło, by pomówić z nim na temat rzecznika. Zostało oficjalnie podane, że główny zainteresowany przebywa na urlopie.

Choć wiele wskazuje na to, że Misiewicz faktycznie został wydalony z MON lub jego odejście jest naprawdę bliskie, doniesienia te dementuje sam rzecznik. Jego zdaniem to „medialna dezinformacja”. Podobną informację podało na Twitterze samo ministerstwo obrony.

źródło: twitter.com/MisiewiczB
źródło: twitter.com/MON_GOV_PL

pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również