UDOSTĘPNIJ
fot. wikimedia

Trudno o gorszy start projektu Bartłomieja Misiewicza. Rzecznik prasowy MON uruchomił portal Dezinformacja.net, który miał walczyć z nieuczciwymi praktykami mediów, manipulacją i dezinformacją. Szkoda, że sam Misiewicz zaczął od manipulacji niejako przekreślając szanse na jakikolwiek sukces portalu. To symboliczny koniec serwisu.

Portal Dezinformacja.net, który od początku był wyśmiewany za design, miał „demaskować kampanie dezinformacyjne pokazując technikę dezinformacji i wskazując na inspiratorów”. Serwis miał być przewodnikiem. Szkoda, że sam przewodnik portalu, czyli Bartłomiej Misiewicz rozpoczął od takiej klapy.

Jako główną grafikę na portalu użyto bez zgody grafiki serwisu Wirtualnemedia.pl. Jakby tego było mało, Misiewicz usunął z niej „Gazetę Polską Codziennie”, czyli prasę prorządową i zastąpił ją „Gazetą Prawną”, która często nieprzychylnie pisze o rządach PiS.

Z tego wynika, że Misiewicz będzie szukał manipulacji i dezinformacji tylko w mediach proopozycyjnych, co kompromituje cały jego projekt, który miał być oparty na bezstronności.

Grafika została usunięta, a Misiewicz przeprosił.

– Czekamy na wszelkie sygnały o oszczerczych kampaniach i planowych akcjach dezinformacyjnych, za którymi stoją pieniądze, walka o wpływy czy zawiedzione polityczne nadzieje. Warto razem stanąć w obronie prawdy – mówił wcześniej o swoim projekcie.

Co jeszcze ciekawsze, Misiewicz chcąc być przeciwnikiem dezinformacji na swoim portalu poleca otwarcie prorządowe media czyli: niezależna.pl, wpolityce.pl oraz radiomaryja.pl.

U Misiewicza to wygląda tak….

 

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również